Reklama

Jaworznicka szkoła muzyczna – na scenie szkolni pedagodzy 

Państwowa Szkoła Muzyczna I st. im. Grażyny Bacewicz jest placówką niezwykle cenioną, a jej uczniowie brylują na ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach muzycznych.

Składa się na te sukcesy wiele czynników. Wśród nich nie do przecenienia jest praca szkolnych pedagogów, którzy, co oczywista, na dokładkę są dobrymi muzykami. Swe muzyczne umiejętności zaprezentowali podczas koncertu w szkolnej auli w czwartek 1 października. Publika doceniła muzyczne talenty szkolnych pedagogów i biegłość wykonania, nagradzając muzyków gromkimi brawami.

- Ten koncert to znakomite narzędzie do tego, aby zmotywować uczniów, ponieważ widzą bardzo wysoki poziom, jeśli chodzi o jakość i styl wykonania, widzą swoich pedagogów – mówi Anna Sieczkowska, dyrektor szkoły. - Oni są dla nich bardziej wiarygodni, bo nie ma nic bardziej wiarygodnego dla ucznia, niż pedagog, który ucząc grać na danym instrumencie, sam staje na scenie. Jeżeli mówi dzieciom, że proszę się nie stresować, przygotowuje ich do występów, to sam też pokazuje swoją postawą, no i swoim przeżyciem, że można wejść na scenę i można się pięknie zaprezentować. A ponadto pokazuje też naszym uczniom, jaki kunszt instrumentalny większość z naszych pedagogów po prostu prezentuje.

Reklama

Do szkolnego grona dołączył w tym roku pochodzący z Chin Enxu Zhang. Ten uzdolniony muzyk będzie szkolnym akompaniatorem. Muzyk zaprezentował się w utworze Franciszka Liszta, a na bis wykonał utwór Chopina.
Zapytałam pana Zhanga czy dostrzega wyraźną różnicę w sposobie muzykowania młodych Polaków i młodych Chińczyków? - Moim zdaniem, że w jakimś stopniu jest podobny, bo na przykład teraz też jest bardzo dużo spotkań międzynarodowych, czy klas międzynarodowych, więc myślę, że generalnie styl muzykowania, bardzo dużo rzeczy też różni, bo mamy różną kulturę i myślę, że tutaj jest bardzo ciekawe, że ta różnica kulturowa daje nam właśnie tak różny styl, czy sposób ekspresji.

Reklama

Nowym nauczycielem gry na gitarze będzie Jan Markowski, który jak powiedział słyszał dużo dobrych rzeczy na temat jaworznickiej szkoły muzycznej. - To nie jest wybór przypadkowy. Słyszałem dużo dobrych rzeczy od mojego profesora, Marka Nosala, który polecił mi tę placówkę. Z przyjemnością podjąłem pracę właśnie w tej placówce.

Wiolonczelistki Agnieszka Flis i dyr. Joanna Kalaga wraz z pianistą Enxu Zhang zaprezentowały fragment koncertu Antonia Vivaldiego. Według Pani Flis występ solowy wymaga „dużo większego, może nie samozaparcia, ale dużo więcej jakby siły charakteru. Zawsze na scenie jest raźniej, jak się jest z kimś. - Ja uwielbiam muzykę kameralną i bardzo lubię grać z kimś na scenie. Są osoby, które na przykład wolą być tylko solistami. Bardzo lubię granie w orkiestrze. Jako słuchacza mnie bardziej cieszy też kiedy jest więcej osób na scenie – dodała pani Flis.
- Praca w duecie jest zupełnie inna, jak i w większym zespole kameralnym. Też towarzyszy mi to na co dzień, bo mam kwartet smyczkowy, także muzykujemy w kwartecie cały czas. Jest to wspaniałe móc muzykować z innymi, wymieniać się tą muzyką na scenie, po prostu wtedy zupełnie jest inna praca. Granie solowe wymaga większego skupienia, wymaga więcej energii, motywacji do solowego grania – uzupełnia pani Kalaga.

Reklama

Katarzyna Mulak, nauczyciel oboju, mówi, że muzyka solo stawia inne wyzwania dla muzyka. - Natomiast w zespole musimy bardziej kontrolować to, jak razem współpracujemy – twierdzi pani Mulak. - Lubię grać w zespole, zdecydowanie, wtedy interakcja jest ciekawsza. Natomiast tak jak dzisiaj gram z towarzyszeniem fortepianu, też jest bardzo ciekawie i dzisiaj gram bardzo ciekawy utwór estońskiego kompozytora. To współczesny utwór. Zaczęłam się bardzo interesować tym estońskim kompozytorem Arvo Pärt, który ma swoje centrum Arvo Pärta w Estonii, niedaleko Tallina, 40 km od Tallina. To centrum jest położone w samym środku sosnowego lasu, budynek zaprojektowany przez hiszpańskich architektów, powstał w 2018 roku. Jest to przestrzeń do odpoczynku, do wyciszenia, do relaksacji.

Reklama

Alicja Molitorys, nauczycielka gry na flecie, jest przekonana, że dla dla muzyka, granie kameralne jest dużo ciekawsze. - Ma się możliwość wydawania dźwięków nie tylko z jednego instrumentu, tylko z kilku, współpracowania – objaśnia. - Natomiast ja poszukuję różnych innych alternatywnych sposobów koncertowania i na przykład występuję z elektroniką, czyli tą warstwą towarzyszącą mi jest właśnie warstwa elektroniczna, ewentualnie przetwarzana na żywo, czyli to co gram na flecie jest przetwarzane na żywo przez komputer, tak jak sobie to zaprogramował kompozytor. Dzisiejszy występ będzie absolutnie wyjątkowy, pierwszy raz będę coś takiego robić, bo będę grała na fortepianie,to znaczy będę grała na flecie i na fortepianie, ale nie na klawiszach, tylko w środku na strunach. Będę szarpała struny, stukała oraz pobudzała dźwięk. Utwór ten napisał holenderski kompozytor Egbert Jan Louwerse. To już jest trzeci utwór tego kompozytora, który gram. Bardzo mi się spodobała jego twórczość, to jest utwór z zeszłego roku. Dotychczas te dwa utwory, które grałam, to było z elektroniką, bardzo się podobało, zresztą razem z warstwą wideo, więc też atrakcyjna warstwa wideo.

Reklama

Koncert poprowadził, jak zwykle uroczo, ciekawie i brawurowo Paweł Bajek, czyli pan od kształcenia słuchu i  wiedzy o muzyce. 
Koncert pedagogów to doskonały pomysł, uczniów przekonał, że są w dobrych rękach, rodziców zaś upewnił, że wybór tej konkretnie szkoły to świetne rozwiązanie. Dobrze jest oddawać muzyczne talenty pedagogom, którzy wiedzą, jak te talenty szlifować i prowadzić na prestiżowe sceny muzyczne. Nie z każdego wprawdzie będzie Bach, ale lepiej się przekonać czy oby nie na pewno.

Reklama

 

 

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/10/2026 14:17
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości