Kilkadziesiąt osób pracujących w sieci sklepów Biedronka w Jaworznie zdecydowało się wstąpić do związku Solidarności. To reakcja na narastające problemy kadrowe i trudne warunki pracy, na które pracownicy coraz częściej nie chcą się godzić. Związkowcy chcą, aby Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła kontrolę.
Jak podaje Solidarność obecnie zrzeszonych jest w związku już około 70 procent osób zatrudnionych w jaworznickich dyskontach.
6 marca odbyło się spotkanie przedstawicieli związkowców z pracownikami sklepów. Na spotkaniu zorganizowanym przez Solidarność pracownicy mówili o zbyt małej obsadzie na zmianach oraz zbyt dużej liczbie obowiązków.
Ten sam pracownik obsługuje kasę, pomaga klientom korzystającym z kas samoobsługowych, wykłada towar na półki i obsługuje butelkomat znajdujący się na zewnątrz sklepu - informuję NSZZ Solidarność.
Reklama
Wcześniej przed spotkaniem związkowcy odwiedzili wszystkie sklepy tej sieci w Jaworznie. To jak wygląda tam praca komentuję przewodnicząca Solidarności w sieci Biedronka.
Warunki pracy w tych sklepach są trudne. Jednym z największych problemów jest zalegający w alejkach towar, który utrudnia dojście do stanowisk pracy. Trudno się dziwić, że na spotkanie z nami przyszło kilkadziesiąt osób – mówi Gabriela Kaim.
Pracownicy zwracają również uwagę na coraz większą liczbę upomnień. Jak twierdzą często są to upomnienia za sprawy, na które nie mają realnego wpływu.
Pracownicy mają już dość, potrzebują wsparcia i dlatego zapisują się do „Solidarności”. Tylko w trakcie tego spotkania i tuż po nim otrzymaliśmy kilkadziesiąt deklaracji. To bardzo ważne, jeśli w danym sklepie mamy członków związku, to wiemy, co się w nim dzieje, możemy na bieżąco reagować i pomagać rozwiązywać problemy – mówi Gabriela Kaim.
Po rozmowach z pracownikami, 9 marca przedstawiciele Solidarności skierowali pismo do Państwowej Inspekcji Pracy z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli we wszystkich Biedronkach w Jaworznie.
Związkowcy chcą, by inspektorzy pracy zwrócili uwagę na przestrzeganie przez pracodawcę przepisów BHP. Chodzi głównie o drożność dróg ewakuacyjnych i zapewnienie pracownikom dojścia do stanowisk pracy - informuję NSZZ Solidarność.
Solidarność planuje organizować podobne spotkania z pracownikami dyskontów także w innych miastach, aby lepiej poznać codzienne problemy załóg.
Związek działający w sieci sklepów Biedronka prowadzi również spór zbiorowy z pracodawcą. Domaga się podwyżek wynagrodzenia, wprowadzenia miesięcznych premii oraz zwiększenia zatrudnienia w sklepach. Jak informuję Solidarność, pierwsze rozmowy odbyły się 12 lutego i nie zakończyły się porozumieniem. Następne spotkanie zaplanowano na 31 marca.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Generalnie to w tych biedrach to przegięcie. Wszędzie porozp..ane palety z towarem w przejściach. Ledwo się idzie przecisnąć. Na uj tyle tego towaru rozkładać? Właściciel chyba choruje na zbieractwo.
Na pewno mieli by mniej pracy gdyby ludzie odkładali towar na swoje miejsce, paragony , jeśli ich nie zabierają to przynajmniej wyrzucali do kosza.
To po co tam łazisz jak ci nie pasuje/Masz wybór.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
W którym lidlu bo na krakowskiej jest ok sto razy wolę iść tam niż do obsranej biedronki. A to że licytują się w reklamach to nie jest temat
znowu obsrany, Czarnek sro i jego wyznawcy też
Pracuję na kasie samoobsługowej w Biedronce, co jest ważne, jestem niepełnosprawny. Nie miałem innego wyjścia, więc poszedłem do biedronki. Personel dostał wszystkie papiery i tłumaczyłem, że nie jestem fizycznie w stanie robić wielu rzeczy. Mimo tego doszło do takiego wykorzystania mojej osoby przez brak osób na zmianie, że zapłaciłem za to zdrowiem na które pracowałem sześć lat. Będąc na stanowisku przeznaczonego bodajże tylko dla osób z orzeczeniem robiłem rzeczy, których nie powinienem dotykać gdzie reszta personelu siedziała na fajce. Dokładnie tak jak artykuł mówi, samoobsługi, warzywa owoce, kwiaty, produkty in out, przemysłowe, kosmetyka, standy. Na sklepie syf ino nasrać na środku i nikomu się nie chciało nawet schylić po karton, lepiej było wysłać mnie. Prawda jest taka, jeśli niepełnosprawności nie widać na pierwszy rzut oka, to zostaniesz tak wykorzystany, że wprowadzi cię to do grobu. Wątpię, żeby mój komentarz zmienił cokolwiek, żadne rozmowy nie przynosiły efektów. Widocznie wysławiam się zbyt elokwentnie, żeby być niepełnosprawny i jestem zbyt młody, żeby być traktowany z szacunkiem.
Czyli wracają stare czasy jak pracowałam tam 20 lat temu
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
ZGADZAM SIE! pracowalam i wedlug mnie to byl oboz pracy a nie zwykla praca. kierowniczka i jej przydupasy tez zostawiaja wiele do życzenia.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
strasza nas wojna z rosja i cisna jak pomarancze nie wiem teraz co gorsze
To samo jest w naszej biedrze 3 osoby na zmianę i robisz wszystko a po zmianie pretensje ze mało zrobione sklep 1000 m2 . Cały tir towaru asystenta kas brak bo szkoda zatrudnić po co jak kasierka co 5 min z jednynki będzie latać. Butelki trzeba ręcznie przyjść itd .... a potem premia za styczeń i luty z łaski dyrektora 99 zł brutto biedra najlepszy pracodawca w Polsce.
Ważne że ktoś inny liczy zysk. Dlatego trzeba nie korzystać z kas samoobsługowych wiem że to boli stać w kolejce z jedna rzeczą ale dzięki temu może im zatrudnią więcej osób
W każdym markecie i dyskoncie jest to samo, dwie trzy osoby na zmianie i cały sklep na głowie, no i jeszcze roszczeniowe buce które dwóch minut do kasy nie zaczekają. Tylko się nam obowiązków dokłada za te same psie pieniądze, jeszcze jeżdżą w tych swoich garniturkach szytych na miarę na wizytacje i zdjęcia robią byle się do czegoś doj...ć, nigdy nie usłyszysz słowa pochwały zawsze pretensje i roszczenia, ale nikt nie pyta jak max. 3 osoby mają ogarnąć podstawowe rzeczy nie mówiąc o reszcie. No i jeszcze wisienka na torcie, wiecznie niezadowoleni, roszczeniowi ,chamscy do szpiku kości klienci którym się wydaje że są pępkiem świata, masz rzucić wszystko i biegiem pędzić bo nowobogacka dmuchana lala nie może znaleźć sojowego mleka do swojej kafe late. Po prostu dramat ! Jak tak dalej pójdzie to sklepy będą samoobsługowe bo pracownika nikt nie docenia i nie szanuje, począwszy od właścicieli po wstrętnych klientów. Przepracowałam w handlu 14 lat i teraz wiem że to o 14 lat za dużo. Już nigdy więcej nie wrócę do handlu. Są inne zawody w których też trzeba się narobić ale wiesz co masz robić, zrobisz wychodzisz, zero stresu spiny i walki o każdą minutę żeby z wszystkim zdążyc.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Generalnie to w tych biedrach to przegięcie. Wszędzie porozp..ane palety z towarem w przejściach. Ledwo się idzie przecisnąć. Na uj tyle tego towaru rozkładać? Właściciel chyba choruje na zbieractwo.
Na pewno mieli by mniej pracy gdyby ludzie odkładali towar na swoje miejsce, paragony , jeśli ich nie zabierają to przynajmniej wyrzucali do kosza.
To po co tam łazisz jak ci nie pasuje/Masz wybór.