Miał zwiększać poczucie bezpieczeństwa i uczyć, jak reagować w sytuacjach kryzysowych. Tymczasem rządowy „Poradnik Bezpieczeństwa” stał się pretekstem do nowej fali oszustw. Do mieszkań pukają osoby podające się za urzędników, mówią o „kontrolach” i próbują wyłudzić dane lub dostać się do środka. MSWiA wydaje pilny apel: to przestępcy.
Program przygotowany przez MON i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zakłada dostarczenie „Poradnika Bezpieczeństwa” do każdego gospodarstwa domowego w Polsce. Publikacja zawiera praktyczne wskazówki dotyczące pierwszej pomocy, ewakuacji, reagowania na pożary, powodzie czy zagrożenia terrorystyczne.
Jak tłumaczyli przedstawiciele rządu, to element budowania tzw. odporności obywatelskiej – rozwiązania znanego z najbezpieczniejszych państw Europy. Broszura ma być łatwo dostępna dla domowników, a jej elektroniczną wersję można pobrać z internetu.
Szybko okazało się jednak, że powszechna dystrybucja dokumentu stała się dla przestępców gotowym scenariuszem działania.
Do służb trafia coraz więcej zgłoszeń od mieszkańców bloków i osiedli. Schemat jest podobny. Nieznane osoby pukają do drzwi i przedstawiają się jako pracownicy instytucji państwowych. Twierdzą, że muszą „sprawdzić mieszkanie” w związku z nowymi wytycznymi z poradnika albo zweryfikować, czy broszura została odebrana.
Na klatkach schodowych pojawiają się też kartki informujące o rzekomych wizytach kontrolnych. To ma uwiarygodnić całą historię.
Inny wariant? Próba sprzedaży poradnika – mimo że publikacja jest całkowicie bezpłatna.
W praktyce chodzi o jedno: wejść do mieszkania, odwrócić uwagę lokatorów albo wyłudzić dane osobowe.
Resort spraw wewnętrznych jednoznacznie dementuje informacje rozpowszechniane przez oszustów.
Poradnik ma wyłącznie charakter edukacyjny.
Nie nakłada na obywateli żadnych obowiązków.
Urzędnicy nie prowadzą żadnych kontroli mieszkań w związku z broszurą.
Ministerstwo apeluje, by nie przekazywać obcym osobom danych osobowych – zwłaszcza numeru PESEL – oraz nie wpuszczać do domu nikogo, kto powołuje się na „kontrolę bezpieczeństwa”.
W przypadku podejrzeń zalecenie jest proste: zamknąć drzwi i skontaktować się z policją.
Mechanizm jest dobrze znany policji. Przestępcy często wykorzystują aktualne wydarzenia – programy rządowe, świadczenia czy nowe przepisy – by zdobyć zaufanie ofiar. Oficjalnie wyglądająca historia obniża czujność.
W tym przypadku obecność prawdziwej przesyłki od państwowych instytucji w skrzynce pocztowej sprawia, że fałszywa „kontrola” wydaje się wiarygodna.
Eksperci podkreślają, że im głośniejsza akcja informacyjna, tym szybciej pojawiają się próby jej nadużycia.
Podstawowe zasady bezpieczeństwa są proste:
nie wpuszczać do mieszkania nieznanych osób podających się za urzędników,
nie przekazywać danych osobowych ani dokumentów,
nie płacić za „Poradnik Bezpieczeństwa”,
w razie wątpliwości dzwonić na numer alarmowy 112.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze