Reklama

Jakub Dąbek o Miejskim Przedłużaczu Plus, czyli jak Jaworzno podłączyło się do przyszłości po swojemu

W mieście, gdzie przedłużacze zwisają z balkonów jak symbole lokalnej zaradności, detektyw Dąbek znów trafia na sprawę grubszą niż kabel Janusza z pierwszego piętra. Jaworzno szykuje się na wielką rewolucję elektromobilną, choć na razie rewolucja ta mieści się głównie w oknach bloków i kreatywności mieszkańców. W tym chaosie absurdów rodzi się pytanie: czy przyszłość naprawdę da się podłączyć do gniazdka w kuchni?

– Zostaw tę roletę młody, bo nam stroboskop zrobią. I tak już pół osiedla myśli, że nadajemy stąd zaszyfrowany sygnał do centrali.

– Panie detektywie, ale tam na dole Janusz znowu to robi. Rozwija. I to ten gruby, siłowy, potrójnie izolowany.

– Wiem. Widzę przecież. Świadek Janusz, lat czterdzieści pięć, uwikłany w najdroższy eksperyment swojego życia. Spójrz na ten kabel, młody. Zwisa z pierwszego piętra niczym bluszcz na starym zamczysku, tylko zamiast liści ma gumową izolację. Prawdziwy triumf techniki nad zdrowym rozsądkiem.

Reklama

– No, ale musiał. Sam pan mówił, że jak zamknęli tę jedyną ładowarkę w centrum Jaworzna, to chłop został na lodzie. Albo raczej na rozładowanej baterii.

– Oficjalna wersja brzmiała: „koniec dofinansowania i likwidacja punktu z przyczyn logistycznych”. Dyrektor od dróg i mostów dorobił do tego całą ideologię. Twierdził, że likwiduje, bo… tworzyły się tam kolejki i dochodziło do dantejskich scen.

– Kolejki? Do ładowarki?

– Klasyczny błąd w sztuce śledczej, młody. Kolejki nie tworzyły się z nadmiaru chętnych, tylko z niemocy technologii. To urządzenie miało tak niskie napięcie, że prąd płynął tam wolniej niż unijne dotacje. Żeby naładować ten elektryczny cud techniki, człowiek musiał tam zapuścić korzenie, założyć komitet kolejkowy i zorganizować catering. Ludzie zaczęli się już tam integrować, wymieniać przepisami, aż tu nagle ciach! Dyrektor uznał, że skoro jest problem, to trzeba usunąć źródło. Nie ma ładowarki, nie ma kolejki. Czyste akta.

Reklama

– To po co Janusz w ogóle kupował ten wóz? Przecież wiedział, jak jest.

– Janusz uległ magii marketingu i wizji świetlanej przyszłości. Myślał, że jakoś to będzie. A teraz? Teraz jego auto jest uwiązane na smyczy z okna bloku, a koty z sąsiedztwa traktują ten kabel jako nową trasę wspinaczkową. Ale czekaj, najlepsze dopiero nadchodzi. Słyszałeś najnowszy raport z góry?

– Ten o fabryce samochodów elektrycznych?

– Dokładnie. W Jaworznie ma stanąć wielka fabryka. Kiedy dyrektor się o tym dowiedział, ponoć aż mu kawa z rąk wypadła. Nagła zmiana frontu. Przecież Jaworzno znowu musi być liderem elektromobilności! Przecież to prestiż, błysk fleszy, wstęgi do przecinania!

Reklama

– No to chyba dobrze, nie? Będzie fabryka, będą i ładowarki.

– Młody, ty masz jeszcze tę dziecięcą naiwność, która w tym fachu szybko gubi. Ta fabryka ma być budowana przez ten sam megakoncern, który wyprodukował baterię do prywatnego telefonu dyrektora. Tego samego, który trzyma góra cztery godziny na czuwaniu. Już widzę tę niezawodność. Ale mniejsza o fabrykę. Pomyśl o detalu, o czystej matematyce. Jak Jaworznianie pójdą w patriotyzm lokalny i kupią tysiąc tych aut, to gdzie oni je, do diabła, naładują?

Reklama

– No… dyrektor mówił, że załatwia nową ładowarkę.

– Załatwia. Od pół roku. To proceduralny proces o kryptonimie „Niebawem”. Papierologia krąży w urzędniczym krwiobiegu wolniej niż krew w zmarzniętym furiacie. Zanim ta ładowarka stanie, Janusz zdąży ten swój przedłużacz przetrzeć do gołej miedzi.

– Czyli sytuacja jest patowa.

– Skądże. Widzę tu genialne, systemowe rozwiązanie, idealnie skrojone pod nasz lokalny koloryt. Skoro miasto nie potrafi postawić słupa z prądem, powinno pójść w segment akcesoriów. Oficjalny program: „Dopłata do przedłużacza”.

Reklama

– Żartuje pan, panie Dąbku.

– Ani trochę, młody. Wyobraź to sobie. Do każdego zakupionego elektryka w Jaworznie – pięćdziesiąt metrów grubego kabla gratis z budżetu miasta. Miejski Przedłużacz Plus. Każdy dumnie zwisający z balkonu, z logiem magistratu. Całe osiedla spowite w girlandach czarnych przewodów. Wyglądalibyśmy jak skrzyżowanie gęstej dżungli z Hongkongiem lat osiemdziesiątych. To by był dopiero unikalny krajobraz nowoczesności.

– No dobra, a co jak ktoś mieszka na czwartym piętrze?

– Wtedy dostaje wersję premium z dodatkowym zaczepem rynnowym i zabezpieczeniem przed gołębiami. Widzisz, młody? Prawdziwy detektyw nie tylko tropi absurdy. On je po prostu akceptuje jako stały element krajobrazu. Pociągnij łyka tej zimnej kawy i patrz uważnie. Janusz właśnie idzie po tabliczkę „Uwaga, wysokie napięcie”, żeby mu sąsiadka kosiarką kabla nie skróciła.

Reklama

– To się robi taka lokalna partyzantka energetyczna.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/05/2026 14:30
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pisior - niezalogowany 2026-05-23 14:45:18

    Tyle pisania o pradzie za darmo do auta elektro.Za darmo umarlo!Mnie tez do ekspresu do kawy nikt nie doplaca.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości