Poniedziałek Wielkanocny, powszechnie znany jako Lany Poniedziałek, to jeden z najbarwniejszych i najbardziej wyczekiwanych elementów polskiego kalendarza obrzędowego. Choć dziś kojarzy nam się głównie z dziecięcą zabawą i pistoletami na wodę lub nawet wiadrami pełnymi wody, jego korzenie sięgają głęboko w czasy pogańskie, a ewolucja tego święta – od już zapomnianych rytuałów po subtelne, dworskie kropienie perfumami – to gotowy scenariusz na pasjonującą opowieść o naszej kulturze.
Choć dziś nazwy te stosujemy wymiennie, przez wieki Śmigus i Dyngus były odrębnymi zwyczajami, które dopiero z czasem zlały się w radosną całość.
Śmigus (od niemieckiego schmecken – bić, smagać) miał charakter typowo oczyszczający i prozdrowotny. Polegał on na symbolicznym smaganiu nóg panien wierzbowymi witkami (tzw. baziami) oraz oblewaniu ich wodą. Wierzono, że woda po zimie ma moc magiczną – ma budzić siły witalne, zapewniać płodność i chronić przed chorobami. Słowianie uważali, że "nieoblana panna to panna uschnięta", co czyniło z tego rytuału niemal obowiązek społeczny.
Dyngus (prawdopodobnie od słowa dingen – wykupywać się) był natomiast obyczajem o charakterze społecznym i ekonomicznym. Polegał na "dyngusowaniu", czyli chodzeniu po domach i zbieraniu datków. Grupy kolędników składały życzenia gospodarzom, w zamian oczekując poczęstunku lub pisanek. Był to swoisty okup – przekazanie daru chroniło domowników przed niespodziewanym kubłem zimnej wody. Słowo „dyngus” w językach słowiańskich natomiast oznaczało „włóczebny” i odnosiło się do wiosennego zwyczaju odwiedzania bliskich oraz znajomych. Podczas takich wizyt gospodarze częstowali gości i wręczali im drobne upominki. Włóczebnicy byli traktowani jako zwiastun pomyślności dla domu. Jeśli jednak nie zostali odpowiednio przyjęci ani obdarowani, potrafili zrobić gospodarzom różne psoty.
Z biegiem czasu pojęcie to połączono ze słowem „śmigus”, a zwyczaj odwiedzin i obdarowywania z inną tradycją – polewaniem się wodą.
Woda w tradycji ludowej to potężny symbol. W Lany Poniedziałek nie chodziło jedynie o psikusa. Woda reprezentowała:
Oczyszczenie: Zmywanie zła, chorób i zimowej martwoty.
Życie i Płodność: Wiosenne deszcze budziły ziemię do życia, a polanie kobiety miało zapewnić jej powodzenie w miłości i szybkie zamążpójście.
Radość i Witalność: Hałas i śmiech towarzyszący oblewaniu miały odganiać demony i celebrować powrót wiosny.
Wraz z upływem wieków i różnicowaniem się warstw społecznych, Śmigus-Dyngus zaczął przybierać subtelniejsze formy. W miastach, w domach szlacheckich i mieszczańskich, wylewanie wiader wody na głowy gości uznawano za zbyt plebejskie i nieprzystojne. Trudno było przecież zniszczyć drogocenny jedwab czy koronkową suknię litrami wody.
Wtedy narodził się niezwykle piękny zwyczaj kropienia wodą różaną lub perfumami. Kawalerowie, chcąc oddać hołd wybrance swojego serca, zamiast szorstkiego potraktowania jej wodą ze studni, używali małych flakoników z zapachami bzu, konwalii lub najpopularniejszej wówczas róży.
Była to forma wyrafinowanego flirtu. Skropienie damy perfumami było wyznaniem: "Jesteś dla mnie ważna, szanuję Cię i podziwiam". W domach unosił się aromat wiosny, a tradycja stawała się lekka, wonna i pełna wdzięku. Jeszcze przed kilkudziesięciu laty, w wielu polskich domach (szczególnie w miastach), to właśnie perfumy, a nie woda, były głównym bohaterem poniedziałkowego poranka.
Dziś perfumowany Śmigus-Dyngus wydaje się odchodzić w zapomnienie, ustępując miejsca plastikowym butelkom i ogrodowym wężom. A jednak w wielu domach starsze pokolenia wciąż wspominają zapach wody różanej, która była nieodłącznym elementem wielkanocnego poranka.
Czy w dobie wszechobecnego pośpiechu potrafimy jeszcze docenić te drobne, eleganckie gesty? A może to właśnie one nadawały świętom ich wyjątkowy, magiczny charakter?
Każdy dom to inna opowieść i inne tradycje. Bardzo chcielibyśmy dowiedzieć się, jak Lany Poniedziałek wygląda u Państwa:
Czy w Waszych rodzinnych domach przetrwał zwyczaj kropienia perfumami? A może to właśnie Wy kontynuujecie tę tradycję zamiast oblewania się wodą?
Jakie inne, wyjątkowe zwyczaje wielkanocne panują w Waszych domach? Czy macie swoje specyficzne potrawy lub zabawy, które przekazujecie z pokolenia na pokolenie?
Czekamy na Wasze komentarze!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze