Reklama

Wspomnienie - Antoni Kotrys 30.09.1930 – 02.05.2021













 


Antoni Kotrys urodził się w miejscowości Ujsoły w Beskidzie Żywieckim, w rodzinie tradycyjnych rolników i drwali. Dorastał w otoczeniu gór i beskidzkiej gwary.

Na czas wojny cała rodzina została przesiedlona w głąb zalesionej ujsolskiej doliny i tam spędził swoje dzieciństwo. Po wojnie zaczął naukę w bielskim Liceum Pedagogicznym, chciał zostać nauczycielem. Zawirowania ówczesnej historii przerwały te plany. Trafił do Służby Polsce, gdzie z tysiącami młodych ludzi budował Nową Hutę, potem na krótko został wcielony do wojska.


Tutaj następuje najbardziej dramatyczna część jego historii. Zostaje aresztowany i oskarżony o przywództwo (z funkcją zastępcy komendanta) organizacji będącej „zbrojnym ramieniem Armii Krajowej”. Prokurator domagał się kary śmierci, został skazany na 15 lat więzienia. Na początku lat 50 tych trafił do obozu dla młodocianych więźniów politycznych w Jaworznie nazwanym później „obozem dwóch totalitaryzmów”. W ramach obowiązujących tutaj zasad zostaje skierowany do przymusowej pracy w kopalni. Wychodzi z więzienia po ponad 4 latach na skutek politycznej „odwilży” po śmierci Stalina.

Reklama

Wyjście na wolność nie oznaczało wolnego wyboru. Byli więźniowie polityczni , dla funkcjonującego po październikowych przemianach systemu, nadal byli jednostkami niepewnymi i podejrzanymi. Niełatwo było znaleźć pracę i osiedlić się gdziekolwiek. Pozostał w Jaworznie i rozpoczął pracę w tej samej kopalni (ówczesna nazwa „Komuna Paryska”), w której zaczynał jako więzień. W Jaworznie żeni się w 1956 r. W kolejnych latach przychodzi na świat troje dzieci. Przez kilka lat cała rodzina mieszkała w tym samym budynku, który wcześniej był częścią jego więzienia. Tą część budującego się Osiedla Stałego mieszkańcy miasta nazywali wówczas, nie bez przyczyny, „obozem” (dzisiaj budynki przy ulicach Inwalidów Wojennych, Wita Stwosza i Puszkina).


Życie w Jaworznie 
Tutaj skończył Technikum Górnicze i po okresie pracy pod ziemią jako górnik rozpoczął pracę w Dziale Szkolenia Zawodowego kopalni „Komuna Paryska”. To była praca którą chyba najbardziej lubił, spełniała w jakimś stopniu jego marzenie o roli pedagoga. Zawsze kochał góry i kiedy tylko mógł, wracał do rodzinnych Ujsołów. Zaangażował się w działalność koła PTTK przy kopalni, co pozwalało na regularne wyjazdy w różne rejony polskich gór z gronem ludzi połączonych tą samą pasją i nieodłącznie, z cała rodziną. Włączał się w pracę Zarządu i został odznaczony przez Zarząd Główny „Złotą Honorową Odznaką PTTK”. Ostatnie swoje zawodowe lata spędził jako dyspozytor KWK „Komuna Paryska”. Nie ukrywał, że wykonuje tę pracę głównie z powodu chęci wspierania wykształcenia swoich dzieci. Wszyscy, którzy pamiętają go z tego okresu, wspominają jego równowagę, umiar i kulturę, którą potrafił zachować w najtrudniejszych okolicznościach.

Reklama

Jaki był
Poza zawodową pracą skupiał się na swoich dzieciach, a później, już okresie emerytury, na swoich wnukach. Pokazywał im świat z różnych perspektyw. Miał całą listę dowcipnych, dosadnych i przeplatanych góralską gwarą powiedzonek, które znali jego najbliżsi. Kochał Kraków, jego zabytki, ale też mało znane, urokliwe miejsca, chętnie tam wracał. Zarażał wszystkich swoją ciekawością świata, gotowością do poznawania nowych miejsc i dostrzegania ich niepowtarzalnego piękna, odnajdywania tego, na co inni nie zwracali uwagi. Miał niespełnione pragnienie zdobywania wiedzy i wykształcenia. Wypełniał swoją bibliotekę książkami, w czasach, gdy było to niełatwe i nietypowe. Sam nie mógł tego osiągnąć, ale udało mu się zainspirować swoje dzieci, które w dorosłym życiu zajmują się obecnie biologią, medycyną i pedagogiką.


Epilog
Od 10 lat zmagał się z postępującą, nieuleczalną chorobą mózgu. W ostatnich latach nie mógł się już komunikować i poruszać samodzielnie. Mimo to, dla całej rodziny wciąż był obecny i ważny. Jego opieką, z całkowitym oddaniem, zajmowała się żona Maria, którą poznał podczas swojego pobytu w stalinowskim więzieniu, gdzie połączył ich wspólny los. Znana jest rodzinna legenda o tym, jak porozumiewali się przez ścianę celi alfabetem Morse’a.

Reklama

Przejście przez ten trudny czas było możliwe dzięki pracy i sercu całego grona ludzi: opiekunek i pielęgniarek, którym należy się ogromny szacunek i podziękowania.


Kilka tygodni temu Sąd Wojskowy w Krakowie wydał werdykt unieważniający wyrok skazujący z 1952 r, niestety Antoni nie mógł tego faktu przyjąć w pełnej świadomości. Ostatnio, jego sześcioletnia prawnuczka, przysłuchując się rozmowie dorosłych, zapytała, dlaczego siedział w więzieniu. Usłyszała, że walczył za wolność.


Odszedł spokojnie i cicho dożywszy ponad 90 lat. Pozostawił w naszej pamięci ciepło, serdeczność i miłość jaką przez całe życie dawał światu. Requiescat in pace. 
EKP, KK, WK

Reklama

 


 

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama