W Jaworznie tuż obok popularnej Geosfery, natura po raz kolejny zorganizowała spektakl, który zamiast miłośników przyrody, przyciągnął łowców internetowego poklasku. Ludzie zrobili z niego plan zdjęciowy, parking na poboczu i poligon doświadczalny dla algorytmów.
– Mnie w albumie wystarczą zdjęcia sygnaturowe z kartoteki, Młody. Moja twarz źle znosi konkurencję z tak intensywną czerwienią. Poza tym, z tymi makami to grubsza sprawa. One działają jak magnes na miejskie dusze. Przez większość roku zwykłe, nudne pole, a w czerwcu – bach! Hollywood w Jaworznie – powiedział Dąbek.
– No ale spójrz na to z drugiej strony, Szefie. Skoro to pole i tak przyciąga tłumy, to może miasto powinno tu postawić jakiś punkt widokowy? Albo chociaż parking, żeby ucywilizować ten Dziki Zachód na poboczu? – zapytał Młody.
– Parking? Na obwodnicy? (Pokiwałem głową z pobłażaniem). Młody, ty naprawdę wierzysz w resocjalizację instagramowych recydywistów. Postawisz im parking kilometr dalej, to i tak zaparkują na środku skrzyżowania, byle mieć bliżej do idealnego kadru. Dla dobrego profilowego człowiek jest w stanie zaryzykować mandat, utratę zniżek w ubezpieczalni, a nawet rozjechanie przez ciągnik rolniczy – zauważył Dąbek.
– No dobra, ale ten widok naprawdę robi wrażenie. Ta czerwień, ta zieleń, w tle Geosfera... Sam musisz przyznać, że natura potrafi uderzyć do głowy – stwierdził Młody.
– Natura tylko dostarczyła towar, Młody. To algorytm uderzył ludziom do głowy. Widzisz tę parę tam, przy trzecim słupie wysokiego napięcia? Ona już pozuje dwudziesty raz, on zaraz dostanie skoliozy od trzymania tej odblaskowej blendy. To nie jest podziwianie przyrody. To jest ciężka, niewolnicza praca na rzecz lajków. Praca, w której główną walutą jest zadeptany kwiat – skomentował Dąbek.
– E tam, zaraz zadeptany. Większość pewnie uważa, żeby nie niszczyć – bąknął Młody.
– „Większość” to słowo-klucz w statystykach kryminalnych, Młody. Wystarczy mniejszość z ciężkim butem i brakiem wyobraźni, żeby z tego czerwonego dywanu zostały strzępy. Za tydzień, dwa, płatki opadną, kurz opadnie, internetowi turyści przeniosą się na inne żerowisko, a rolnik zostanie z połamanymi łodygami – skwitował Dąbek.
– Czyli co, ruszamy stąd? Bo zaraz słońce zacznie zachodzić, zacznie się ta cała „złota godzina” i zablokują nam drogę powrotną – dopytywał Młody.
– (Wrzuciłem bieg, a silnik mruknął basowo). Dokładnie tak, Młody. Odjeżdżamy. Prawda o tym śledztwie jest prosta i stara jak świat: natura stworzyła tu arcydzieło, ale ludzka próżność zrobiła z tego regularne oblężenie. Czerwone maki pod Jaworznem... Piękne, intensywne i cholernie krótkotrwałe. Zupełnie jak pamięć człowieka o tym, że po cudzym polu się, do diabła, nie depcze. Uciekajmy stąd, zanim ktoś weźmie nas za statystów i każe pozować z grabiami – zakończył Dąbek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze