Reklama

Wystawa Mirosława Miranowicza, czyli dlaczego pewna pani strzela sobie w głowę​?

Mirosław Miranowicz jest autorem niezwykle oryginalnych i efektownych fotografii wykonanych w rzadkiej, historycznej technice mokrego kolodionu. Prezentuje je Galeria Kameralna ATElier Kultury. Wystawę tę pt. „Mirosław Miranowicz. Pamięć srebra, vol. II” obejrzeć można do 15 listopada.

Mirosław Miranowicz – Jaworznianin, emerytowany energetyk, od maja 2022 r. jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików. Fotografią interesuje się od dzieciństwa, początkowo była to fotografia rodzinna, pamiątkowa i turystyczna. Od ok. 15 lat fotografuje z wykorzystaniem technik szlachetnych.
Na wystawę składają się trzy cykle: Śladami Karla Blossfeldta – to fotografie natury, Starocie – artysta fotografuje nieużywane przedmioty i Modelki.

Ela Bigas: Pierwsze pytanie oczywista o technikę mokrego kolodionu. Na czym ona polega?
Mirosław Miranowicz: To jest w ogóle technika z połowy XIX wieku, czyli 1851 roku. Mokry kolodion stąd, ponieważ całość procesu musi być wykonywana na mokro.
Trzeba najpierw przygotować sobie wszystkie odczynniki. To już tak w skrócie, bo nie będziemy wchodzić w szczegóły. Jak już uzyskamy kolodion fotograficzny, to oblewamy płytę tym kolodionem, który nie jest jeszcze fotograficzny. Nie jest światłoczuły. Dopiero po wsadzeniu tej płyty do azotanu srebra na 4 minuty, tam na powierzchni tego kolodionu powstają halogenki srebra, które są już światłoczułe. I w takim stanie mokrym wyjmuje się tą płytę, ładuje do kasety, do aparatu i wykonuje się zdjęcie.
Po czym od razu po wykonaniu zdjęcia na mokro jeszcze, póki płyta nie wyschła, się wywołuje. No po wywołaniu utrwala.

Reklama

To jest bardzo skomplikowana i trudna technika. Co pana w tej technice urzekło?
No właśnie aparat analogowy, bo to jest w gruncie rzeczy analog. To specyficzne odwzorowanie tego obrazu. Może w pierwiastek takiego archaicznego piękna. To na pewno to.

Co w panu samym budzi zachwyt nad własnymi pracami?
Kolodion potrafi zupełnie obraz oddać inaczej, niż można nawet już mając doświadczenie sobie wyobrażać, że tak to będzie wyglądało. Po prostu czasami jest ten obraz inny, niż się go wyobrażało, niż się go przewidywało.

Reklama

Teraz nieco o studiach roślin. Czy można przyjąć, że to taki mikroświat?
To nie jest zupełnie mikroświat, bo to jest troszkę większy kadr.

Dużym walorem tych fotografii jest sposób kadrowania. One są skadrowane w sposób bardzo efektowny. To jest kadr przemyślany.
No tak, inaczej fotografii się nie da robić. Trzeba mieć dobre oko tak naprawdę. Fotografia musi się urodzić znacznie wcześniej, niż wyjmuje się aparat fotograficzny.

Gdzie powstawały w takim razie te fotografie? Myślę o tych fotografiach roślin. Gdzie one powstawały?
Jedne powstawały, że tak powiem, w piwnicy, a drugie w studiu, w ogrodzie. Jak widzimy tutaj liście, jakieś różne inne elementy, to je trzeba było najpierw gdzieś tam z lasu przynieść i z tą myślą fotografować je.

Reklama

Portrety z kolei odwołują mnie do kina niemego. I prawdę powiedziawszy może nawet niektóre z nich są odwołaniem do postaci Poli Negri albo kina lat 20-tych.
Nie, to nie były z tą myślą robione fotografie. Były po prostu takie na pół plebejskie, na pół takie sielskie i bliskie te fotografie. Część można by faktycznie odnieść do Poli Negri, szczególnie te ostatnie. Ja zwykle daję modelkom dużo swobody w kreowaniu. Czasami korygujemy wspólnie i wspólnie tworzymy zdjęcia.

Proszę powiedzieć, dlaczego jedna z modelek strzela sobie w głowę?
Tak, żeby to było niestandardowe. Ona sobie nie strzela w głowę. Nie, to jest strzał w kapelusz i to jest istota całej sprawy. A, tak. Strzela w głowę, ale z drugiej strony wyskakuje taki napis Bank. To jest nawiązanie do filmu Woody Allena.

Reklama

O czym chce pan opowiedzieć tą wystawą?
Ja pokazuję technikę, nie pokazuję cykli, nie pokazuję przesłań żadnych. Pokazuję technikę po to, żeby było wiadomo, że taka technika istnieje, ta technika nie zanikła, a wykonuje taką fotografię niewiele osób.

Spójrzmy na martwe natury czyli starocie. Czy rzecz szła o zatrzymanie czasu, przywołanie pewnych wspomnień, odwołanie się do pewnej estetyki, to co dawne jest piękne?
Trochę tak, ale to takie przywrócenie życia tym obiektom. Warto zwrócić uwagę, że ten cykl kończy się starociami, płynnie przechodzi przez stary ogród i łączy się z portretami tymi plebejskimi, także końcówka tego jest jakby takim nawiązaniem do następnego cyklu w sposób płynny.

Reklama

Jakie są pana plany fotograficzne?
Od zeszłego roku zajmuję się dagerotypią, próbuję coś zdziałać w tej technice.

Czy satysfakcja jest?
Nie ma.

Nie ma satysfakcji?
Nie ma, ponieważ jeszcze odbiegają od takich dagerotypów, które proponują fotografowie za wielką wodą.

A tematyka jaka jest?
Różna tematyka. Zastanawiam się nad tematami i porobiłem na naszym rynku fotografie, w Pszczynie przy zamku te gazony ogrodowe, tych strażników.

Czy jest pan z siebie zadowolony?
W sumie tak. Po prostu znajdę metodę, żeby zrobić takie dagerotypy, które będą mnie cieszyły.

Reklama

Życzę udanych poszukiwań. Bardzo panu dziękuję za rozmowę.

Kuratorem wystawy jest Paulina Śląska, którą pytam dlaczego przekonały Ją prace pana Miranowicza? Dlaczego zdecydowała je zaprezentować w Galerii Kameralnej?
Paulina Śląska: Prace pana Mirosława są eksponowane w Galerii Kameralnej Atelet Kultury w Jaworznie, ponieważ ich głębia i tematyka jest zgoła inna od tego, czym dzisiaj nas karmią środki masowego przekazu. Bardzo popularna jest fotografia cyfrowa, natomiast pan Mirosław pokazuje coś zgoła innego. On powraca do dziewiętnastowiecznej techniki fotograficznej i to jest właśnie ten wyjątkowy sznyt, który mają jego prace, bo ich charakter jest powiązany ściśle z techniką.
Dziękuję. Ela Bigas

Reklama


 

Foto: Mirosław Miranowicz i Izabela Miranowicz.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/10/2026 12:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości