Reklama

Zwykła, niezwykła rodzina

Gdzie jaworznianie najczęściej wyjeżdżają na grzyby? Na tak postawione pytanie, odpowiedź jest prosta – najczęściej do lasów pod Włoszczową. A z grzybobrania można wrócić do Jaworzna przez Oksę i Nagłowice. Warto zatrzymać się w tych miejscach związanych z ojcem polskiej literatury, czyli Mikołajem Rejem herbu Oksza.
Oksę znamy jako miejsce, gdzie hoduje się najsmaczniejsze świąteczne karpie, które na wigilijny stół można kupić w Jaworznie. Poza tym to urokliwe miejsce nad Białą Nidą porośnięte lasami, ze stawami i łąkami. Warto się tu zatrzymać, by poczuć świeże powietrze przesiąknięte zapachem sosnowych lasów i łąk. W Oksie można spotkać jaworznian, którzy zbudowali tu sobie letniskowe domki, by móc odpoczywać od wiosny do jesieni.

Niektóre z nich sąsiadują z gospodarstwem rodziny Ciesków, która mieszka tu z dziada pradziada. Głowa rodziny — pan Sławek jest już emerytem. Z żoną Barbarą mają wspólną pasję — tak prowadzić domowe gospodarstwo, aby nie dokuczyć przyrodzie. Dlaczego? Bo to się wszystkim opłaca. Ich dom tonie w kwiatach i krzewach, w sadzie owocowe drzewa, nieopodal oczyszczalnia ścieków, a na dachu gospodarczych zabudowań fotowoltaika. Sam dom jest nowoczesny i energooszczędny.

Każdy ma swoje zadania


W domu króluje pani Basia, która jest nauczycielką w miejscowym przedszkolu. Uczy tu dzieci, jak ważna jest segregacja śmieci, w domu zaś — jak mówi dorosły syn Konrad: — Mama opłukuje plastikowe opakowania przed wrzuceniem ich do odpowiedniego kosza. Oj, dostałbym burę, gdybym opakowanie po zjedzonym serku nie przemył i wyrzucił do nieodpowiedniego pojemnika.

[caption id="attachment_302740" align="aligncenter" width="698"] Pojemniki na śmieci[/caption]

Pani Basia z uśmiechem mówi, że świat będzie piękny, czysty i miły — szczególnie gdy o niego zadbamy. — Zawsze należy zacząć o siebie, potem od swojej rodziny, by dać przykład innym. Zazwyczaj worki czy kontenery u moich koleżanek są umieszczone z daleka od domu, w miejscach niewidocznych. A u mnie, każdy je widzi i nikogo nie razi ich widok, bo wkomponowują się one w ogród. I to mnie cieszy — mówi.

Za domem jest działka, na której pani Basia pod folią uprawia pomidory, paprykę i ogórki. A na otwartych grządkach inne warzywa. Pokazując je, uśmiecha się, bo są dorodne i zbiory każdego roku są duże. Na pytanie, jak ona to robi, odpowiada: — Wkładam w ich uprawę serce. Poza tym mamy dużo kompostu, który gromadzimy przez cały rok. Moje warzywa nawozów sztucznych nie znają. I z tego jestem dumna — kończy pani Basia.

[caption id="attachment_302739" align="aligncenter" width="698"] Pani Basia pilęgnuje tlenowe drzewko[/caption]

Fabryka w ziemi zakopana


Oksa nie jest skanalizowana. Urzędnicy gminni wprawdzie nad tym pracują, ale to jeszcze potrwa. Więc skoro potrwa, to pan Sławek wziął w swoje ręce gospodarkę ściekową gospodarstwa. Na początku, przez kilka lat, miał tak zwane szambo, które musiał często opróżniać. Poza tym zapachy, jak mówi, były ostre, a wywożenie kosztowne. Kilka lat temu zainwestował w przydomową oczyszczalnię ścieków.

Na początku sąsiedzi odradzali mi, twierdząc, że to się nie opłaca. Duże koszty, a zysk niewielki — mówili z przekonaniem. No, ale gdy rozpoczął budowę instalacji, to podglądali z daleka, a potem przychodzili obejrzeć, jak oczyszczalnia działa. — I dziś mogę powiedzieć, że się do niej przekonali. Dwóch z nich zainwestowało w taką samą. Uważam to za mój mały sukces — mówi pan Sławek. Z ochotą opowiada i pokazuje na podwórku, na czym polega działanie jego oczyszczalni.

- Nigdy nie należy jej mylić ze zbiornikiem na odpady czy szambem. Jak napisane jest w instrukcji obsługi, tak jest rzeczywiście i ja się do tych słów stosuję – mówi. A potem rzeczowo tłumaczy. — Jest pięć faz. Pierwsza to gromadzenie w osadniku wstępnym ścieków, potem (faza II) napowietrzenie poprzez system membran po to, by zaopatrzyć mikroorganizmy w tlen. Tlen jest potrzebny do przemiany materii i rozkładu zanieczyszczeń. Potem następuje gromadzenie osadu na dnie zbiornika (faza III), a w górnej części zbiera się czysta woda, którą odprowadzam, bez zaciągania części stałych z dna zbiornika (faza IV). Gdy zostanie odprowadzona czysta woda do zbiornika, następuje (faza V) proces przepompowania osadu czynnego z osadnika wtórnego do osadnika wstępnego i wszystko rozpoczyna się od początku, czyli faza I.

[caption id="attachment_302738" align="aligncenter" width="1522"] Fotowoltaika na budynku gospodarczym[/caption]

Korzyści z tego systemu są duże, a działanie jest proste. Oczyszczalnia zużywa minimum prądu i sterowana jest procesorem. —Mam możliwość jej rozbudowy — twierdzi Sławek.

Oczyszczalnia nie jest widoczna na podwórku, bo wystają z ziemi tylko pokrywy włazu oraz wolnostojąca skrzynka. — Nietrudno było otrzymać od gminnych władz zgody na budowę oczyszczalni. Kilka prostych dokumentów i po sprawie — wspomina pan Sławek. Zainstalowanie oczyszczalni niesie za sobą wiele korzyści, oczyszczoną wodą podlewa ogródek, trawę, a czasem i sad, i nie musi za tę wodę płacić.

Słońce, do roboty!


„Elektrownia słoneczna” to brzmi poważnie i ja taką elektrownię mam na dachu budynku gospodarczego. Założyłem ją cztery lata temu, ale to nic innego, jak panele fotowoltaiczne, które przekształcają promienie słoneczne w energię elektryczną. A moim kolegom mówię, że na dachu mam elektrownię, ale to tylko w żartach — mówi pan Sławek. Dziś panele fotowoltaiczne widzimy wszędzie, ale kilka lat temu było to duże przedsięwzięcie, które zakiełkowało w głowie Sławka. Nie było łatwo, bo dużym problemem były finanse — musiał wydać około siedemnastu tysięcy złotych. Poza tym jeszcze odpowiednie zgłoszenia, umowa z PGE i obliczenia, kiedy zainwestowane pieniądze się zwrócą. — Moja umowa jest na moc źródła 4,2 kW i to mi na razie wystarcza. Dziś z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że się opłacało. Koszty prądu mam niskie i śmiało mogę powiedzieć, że za prąd nie płacę. Obsługa instalacji też nie stanowi problemu. Niewielki automatyczny moduł sterujący zainstalowany jest w budynku gospodarczym — kwituje swój energetyczny projekt pan Sławek.

Gaz, miód i tlenowe drzewka


Siedząc przy kawie w ogrodzie, pan Sławek z żoną Barbarą, patrzą na wiekowy dąb, posadzony przez dziadków i opowiadają mi o swoim życiu. O trudnościach i radościach, a także o planach na przyszłość. Pan Sławek myśli o powiększeniu ilości paneli na budynku gospodarczym. Ma jeszcze marzenie, aby założyć w sadzie małą pasiekę, żeby własny miód mieć w domu. Jak twierdzi, to trudne przedsięwzięcie, bo trzeba mieć dużo wiedzy o pszczołach i rodzinie pszczelej, ale jak mówi: — Może się uda i zdołam posiąść tę wiedzę. Żona pewnie też pomoże?

[caption id="attachment_302742" align="aligncenter" width="2362"] Sterownia fotowoltaiki[/caption]

Jest jeszcze jedna ważna sprawa dla mieszkańców Oksy, która nie jest załatwiona. To gazyfikacja. Pan Sławek jako pierwszy podpisał się na liście do zainstalowania gazu w domu. Niestety, teraz dla gminy jest to duży problem i gazyfikacja przesuwa się w czasie, choć chętnych do podłączenia gazu jest wielu.

Natomiast pani Basia koncentruje się na kwiatach kwitnących od wczesnej wiosny aż do mrozów. W sąsiedniej miejscowości widziała rosnące bananowce i nieśmiało mówi: — Może by u nas też urosły, mamy przecież zasadzone przez Konrada drzewka tlenowe, które się dobrze przyjęły.

Na pożegnanie


Pan Sławek jest dumny, że z rodziną mieszka w miejscowości z wielowiekową historią, która związana jest z Mikołajem Rejem herbu Oksza z Nagłowic. Kiedyś była to jego wieś, potem przekształcił ją w miasto, a dziś jest siedzibą władz gminnych.

Rodzinie pana Sławka życzymy powodzenia w realizacji planów — tych odległych i tych bliskich, by żyli szczęśliwie i pięknie w otoczeniu, które szanują i kochają.

Mirosława Matysik

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama