REKLAMA

Pierwsze państwowe gospodarstwa rolne powstały w Polsce w 1949 roku. Był to w znacznej mierze efekt nacisków Stalina, by Polska jak najszybciej skończyła z ziemiaństwem. Do roku 1989 pegeery zajmowały około 18 proc. ziemi rolnej w Polsce i pracowało na nich około pół miliona ludzi.

Gospodarstwa nierentowne i… deprawujące

Najwięcej pegeerów utworzono w Polsce zachodniej i północnej. Na ostatnim etapie swojego istnienia pegeery pochłaniały około 50 proc. środków przeznaczonych na inwestycje rolne. Miały też wyjątkowo deprawujący wpływ na lokalną społeczność, na jej kreatywność i aktywność.

Do najbardziej jaskrawych absurdów związanych z działalnością pegeerów należało to, że zużycie maszyn i pasz było w nich znacznie większe niż w gospodarstwach indywidualnych, ale za to znacznie mniejsza produkcja z jednego hektara.

W pegeerach w znacznej mierze na początku zatrudniano osoby niewykwalifikowane. Natomiast pracownicy (stosowano nazwę „robotnik rolny”) mieli wiele dodatkowych ulg – różne deputaty, przedszkola żłobki i darmowy przydział produktów rolnych. Pegeery charakteryzowały się znacznym przerostem zatrudnienia – wypadało nieco ponad 12 osób na 10 hektarów. Zdaniem specjalistów – to co wykonywało 12 osób z powodzeniem mogły wykonać wtedy 4 osoby.

Pegeery były w większości nierentowne, rozwiązano je decyzją rządową w 1991 roku i wszelkie nieruchomości przejęła wtedy pod zarządzanie Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Pracowników (prawie 400 tys. osób) pozostawiono w tragicznym położeniu materialnym nie proponując nic w zamian.

A nieruchomości…

AWSRP przejęła 1666 zakładów i warto dodać, że wśród pegeerowskich nieruchomości były m.in.: tysiące mieszkań, punkty gastronomiczne, zajazdy, gorzelnie, tartaki, ośrodki maszynowe, młyny, zakłady produkcyjne, mieszalnie pasz i zespoły dworskie.

Jeśli idzie o grunty to część ich wydzierżawiono, większość odsprzedano, część odstąpiono nieodpłatnie m.in. Lasom Państwowym, gminom i kościołowi.

A obecnie…

Zacznijmy od pytania – co by było, gdyby pegeery przetrwały. Mielibyśmy przede wszystkim do czynienia z niewyobrażalną katastrofą ekologiczną.

Obecnie pozostałościami popegeerowskiej ziemi zarządza Agencja Nieruchomości Rolnych. Gospodarstwa rolne na większości gruntów już sprzedanych liczą nierzadko po kilkaset hektarów. Część gospodarzy swoje areały zalesiła, część utworzyła stawy rybne. Gdzieniegdzie działają gospodarstwa agroturystyczne. Na pewno lepiej niż za czasów pegeerów wykorzystywane są obecnie na tych gruntach realne, lokalne zasoby.

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki