Klatka schodowa w wielu blokach stała się nieformalnym przedłużeniem mieszkania. Stoi tam rower, wózek dziecięcy, czasem szafka na buty albo kartony „na chwilę”. Konsekwencje takich praktyk mogą być bardzo poważne. Chodzi nie tylko o mandat do 5000 zł, ale też odpowiedzialność z Kodeksu wykroczeń, a w skrajnych przypadkach nawet z Kodeksu karnego.
Z punktu widzenia przepisów przeciwpożarowych klatka schodowa nie jest „wolną przestrzenią”. To droga ewakuacyjna, która w razie pożaru ma umożliwić szybkie opuszczenie budynku i sprawne działanie służb ratunkowych.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji minimalna szerokość drogi ewakuacyjnej wynosi 80 cm. Jeśli rower, wózek lub szafka zmniejszają ją choćby o kilka centymetrów – dochodzi do naruszenia przepisów.
Strażacy podkreślają, że w zadymionym korytarzu widoczność spada niemal do zera. Każda przeszkoda może oznaczać realne zagrożenie życia.
Lista zakazanych przedmiotów jest długa. Obejmuje wszystko, co:
jest wykonane z materiałów palnych (drewno, plastik, tkaniny),
może utrudniać przejście,
ogranicza dostęp do poręczy lub wyjścia ewakuacyjnego.
W praktyce najczęściej chodzi o:
rowery i hulajnogi przypięte do barierek,
wózki dziecięce,
szafki na buty, regały, pufy,
kartony, stare opony, dywaniki,
meble „do wywiezienia”.
Problem nie dotyczy wyłącznie estetyki czy sporów sąsiedzkich. To kwestia bezpieczeństwa i odpowiedzialności prawnej.
Podczas kontroli straż pożarna może nałożyć mandat do 5000 zł. Jeśli naruszeń jest kilka – kwota może wzrosnąć.
Odmowa przyjęcia mandatu oznacza skierowanie sprawy do sądu, gdzie grzywna może sięgnąć nawet 30 000 zł. W grę wchodzi także kara aresztu – zgodnie z art. 82 Kodeks wykroczeń – za składowanie materiałów palnych na drogach ewakuacyjnych.
W praktyce policja może uznać pozostawienie wózka lub roweru na klatce za wykroczenie, jeśli zmniejsza ono wymaganą szerokość przejścia.
Najpoważniejsze konsekwencje pojawiają się w sytuacji pożaru. Jeżeli prywatne przedmioty utrudnią ewakuację albo akcję ratowniczą, właściciel może odpowiadać na podstawie Kodeks karny.
Za sprowadzenie zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób grozi do 10 lat więzienia. Jeśli w wyniku utrudnionej ewakuacji ktoś zginie, kara może wynieść od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.
Po każdym poważnym pożarze prokuratura analizuje przyczyny i przebieg ewakuacji. Jeżeli biegły wskaże, że przedmioty pozostawione na korytarzu utrudniły ucieczkę, ich właściciel może stać się podejrzanym.
Wielu właścicieli mieszkań zakłada, że w razie pożaru ochroni ich polisa. Tymczasem większość towarzystw ubezpieczeniowych stosuje klauzulę tzw. rażącego niedbalstwa.
Zastawienie drogi ewakuacyjnej wbrew przepisom może zostać tak właśnie zakwalifikowane. W efekcie ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania – nawet jeśli ogień wybuchł z innej przyczyny.
Dodatkowo poszkodowani sąsiedzi mogą dochodzić roszczeń cywilnych: zwrotu kosztów leczenia, odszkodowania za zniszczone mienie czy zadośćuczynienia. To kwoty sięgające setek tysięcy złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze