Minęły dwa lata od wprowadzenia ograniczeń w zadawaniu prac domowych w szkołach podstawowych. Choć temat wciąż budzi emocje, na razie przepisy pozostają bez zmian. Ministerstwo Edukacji Narodowej analizuje właśnie wnioski przygotowane przez ekspertów.
Zmiany weszły w życie 1 kwietnia 2024 roku. W najmłodszych klasach (I–III) zrezygnowano z prac domowych, z wyjątkiem prostych ćwiczeń rozwijających sprawność manualną. W starszych klasach szkoły podstawowej zadania mogą być zadawane, ale nie są obowiązkowe i nie podlegają ocenianiu. Zamiast stopni uczniowie powinni otrzymywać informację zwrotną.
Resort edukacji od początku podkreślał, że celem zmian jest odciążenie uczniów. Chodziło o to, by mieli więcej czasu na odpoczynek, rozwijanie zainteresowań czy aktywność fizyczną.
Są pierwsze wnioski, ale decyzji brak
Do ministerstwa trafiło już podsumowanie prac zespołu ekspertów. Jak przekazała rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca, dokument jest obecnie analizowany. Na tym etapie nie zapadły żadne decyzje o zmianach.
Prace nad oceną reformy trwały wiele miesięcy. Eksperci opierali się m.in. na opiniach nauczycieli i dyrektorów szkół. Równolegle przygotowywano rekomendacje, które ostatecznie przekazano do resortu w marcu tego roku. Ich szczegóły nie zostały jeszcze ujawnione.
Więcej czasu dla uczniów, mniej motywacji
Z dostępnych danych wynika, że zmiany przyniosły mieszane efekty. Wielu dyrektorów i nauczycieli zauważa, że uczniowie mają więcej czasu wolnego. Część z nich wskazuje także na spadek poziomu stresu i mniejsze obciążenie obowiązkami szkolnymi.
Z drugiej strony pojawiają się wątpliwości dotyczące motywacji. Według nauczycieli uczniowie rzadziej podejmują się pracy samodzielnej. Część pedagogów przyznaje też, że zadawane prace domowe nie zawsze są sprawdzane.
Spór o sens prac domowych trwa
Od początku zmiany były krytykowane przez część środowiska oświatowego i polityków. Po roku od ich wprowadzenia Związek Nauczycielstwa Polskiego wskazywał, że warto wrócić do dyskusji o ocenianiu prac domowych. Z kolei badania opinii publicznej pokazały, że wielu Polaków opowiada się za powrotem do bardziej tradycyjnych zasad.
Ministerstwo podkreśla jednak, że nie planuje powrotu do dawnego modelu, w którym prace domowe były powszechne i obowiązkowe. Jak zaznaczają urzędnicy, chodzi o znalezienie rozwiązania pośredniego.
Na razie uczniowie i nauczyciele funkcjonują w dotychczasowym systemie. O tym, czy i w jakim kierunku pójdą kolejne zmiany, zdecydują wyniki trwających analiz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze