Reklama

Nie po raz pierwszy okazuje się, że źródła kartograficzne należą do najcenniejszych i najistotniejszych spośród źródeł historycznych. Wiele z nich zresztą, co rusz przez bardzo długi okres, spoczywała w annałach archiwów i opracowań, nietkniętych jak dotąd przez historyków. Tym bardziej więc ważne jest to, że kiedy uda się już dotrzeć do nowego źródła, to rzuca ono często zupełnie nowe światło na naszą wiedzę.

Całkiem niedawno udało mi się na jednej z fejsbukowych grup, poświęconych Zagłębiu, natknąć się na mapę, która opracowana została w latach 1797- 1805. Jej twórcą był niejaki baron von Mertzburg. Obejmowała ona swym zasięgiem także teren dzisiejszego Jaworzna. Zapewne nie zdziwi Państwa fakt, że najbardziej zainteresowały mnie karty, ukazujące mój rodzinny Długoszyn i okolice. Warto zresztą dodać na marginesie, że w tym samym czasie co mapa Mertzburga, powstawała też mapa Haldensfelda, o wiele bardziej znana i rozpowszechniona. Stworzona była przede wszystkim do celów wojskowych i figuruje jako ta, która stanowi część pierwszego przeglądu wojskowego Cesarstwa Austriackiego. Okazało się jednak, że w tym samym mniej więcej czasie powstała równolegle druga mapa, przeznaczona, nazwijmy to, do celów politycznych. Jest nią właśnie wspomniana mapa Mertzburga. Z pozoru wydaje się mniej dokładna, naniesiono na nią wiele odręcznych poprawek, pomimo to jednak dostarcza nam całkiem sporo informacji, których na mapie Haldensfelda zabrakło.

Reklama

W ramach powyższego warto przejść do kwestii, która dla mnie wydała się najistotniejsza. Otóż na terenie Długoszyna, pomiędzy zwartą wiejską zabudową a rejonem Skałki zaznaczono spory, kwadratowy obiekt, zdecydowanie wyróżniający się na tle zabudowy swym kształtem i wielkością. Jest to jeden z dwóch obiektów, opisanych oddzielnie. Jednym z nich jest długoszyński młyn (który stoi do dzisiaj) oraz wspomniany przeze mnie obiekt po drugiej stronie osady. Opisany on został w języku niemieckim jako Mayerhof. Nie ukrywam, że punkt ten od razu zwrócił moją uwagę. Zdecydował o tym również pewien element zaskoczenia, wynikający z faktu, że na równolegle powstającej mapie Haldensfelda obiektu tego ani nie zaznaczono, ani nie zapisano. Zaznaczono tam specjalnym symbolem dwie stare kapliczki oraz młyn właśnie, ale wspomnianego, tytułowego obiektu już nie. Widocznie, wedle opinii twórców mapy nie miało to większego znaczenia w kontekście mapy, stworzonej do celów wojskowych.

Reklama

Na mapie barona Mertzburga obiekt taki już widnieje i co ciekawe, powielany jest na późniejszych mapach przeglądu wojskowego oraz na mapie długoszyńskiej kopalni galmanu „Fryderyk” z lat siedemdziesiątych XIX wieku. Co to wszak był za obiekt? Do tej pory uważałem, że powiązany był z lokalnym górnictwem kruszcowym, w końcu znajdował się w niedużej odległości od starej sztolni. Wedle zaczerpniętych wiadomości miano obiekt ten nazywać domem sztygarskim bądź zameczkiem. I okazuje się, że prawda być może skłania się ku temu ostatniemu. Dlaczego? Ponieważ słowo „mayerhof” oznacza po prostu dwór, obiekt, w którym rezyduje zarządca wsi. Wydawać by się mogło to dość zaskakujące. W końcu niejednokrotnie, pisząc o długoszyńskim dworze, wspominałem o takim obiekcie, który jednak znajdował się przy dzisiejszej ulicy Widokowej. Zresztą wszystko się tutaj zgadza. Dwór tutaj stał rzeczywiście, ale za czasów zaborcy austriackiego. Natomiast tytułowy dwór pochodzi jeszcze z czasów przedrozbiorowych, a więc z okresu tzw. Ekonomii Jaworznickiej, a nawet z czasów, kiedy część, na której obiekt się znajdował, należała do starostwa będzińskiego, kiedy wieś była po części własnością króla (wspomniane właśnie starostwo z siedzibą w Będzinie), a w większości biskupa krakowskiego. Oznacza to proszę Państwa, że obiekt ten ma imponującą raczej metrykę i pamięta czasy Polski sprzed rozbiorów. I co istotne, bardzo wiele wskazuje na to, że pozostałości, fundamenty tego budynku istnieją do dziś, zasypane ziemią. Dziś stoi na nich duży słup wysokiego napięcia, a o dawnym obiekcie przypomina jedynie kwadratowy obrys miejsca, widoczny na skanie dokonanym metodą Lidar. Na ile wszak odległą była metryka tegoż, tego nie wiadomo. Niewykluczone, że dwór był tutaj od dawien dawna, bądź zorganizowano go tutaj w miejscu dawnego obiektu, powiązanego rzeczywiście z górnictwem, wszak do wspomnianej sztolni bardzo blisko. Jak widać więc, nadal dysponujemy większą ilością pytań niż odpowiedzi, niewątpliwie jednak mapa barona von Mertzburga aplikuje nam tutaj kolejną dawkę kwestii do rozwikłania. Pokazuje jednocześnie, że nie wszystkie mapy w wyczerpujący sposób pokazują nam zamierzchłą rzeczywistość, zachowując pewną tendencyjność. Na szczęście mapa Haldensfelda, która wydawała się raczej wyczerpująca i dokładna, uzupełniona poniekąd została przez Martzburga, dzięki czemu nasza wiedza i jej uściślenie wykonały z nami kolejny krok do przodu.

Reklama

Dzisiaj więc, przebywając w pobliżu wspomnianego miejsca, mamy prawo domniemywać, że to właśnie tam stał stary długoszyński dwór, być może pamiętający czasy „świetności” Długoszyna. Być może to właśnie tam przyszedł na świat Józef Katerla, dziadek Żeromskiego, bo w końcu pod koniec XVIII wieku jego tata, również Józef, zarządzał właśnie długoszyńskim dworem. Cz y tak jednak było na pewno? Tego określić dziś niepodobna.

JAROSŁAW SAWIAK

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/01/2026 13:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama