Imię Karola Pniaka otrzymała w Jaworznie Szkoła Podstawowa nr 11 na Pieczyskach. Uroczystość odbyła się 26 stycznia 2026. W sto szesnastą rocznicę jego urodzin.
Dobrze wybrano patrona szkoły. Karol Pniak talentu nie zmarnował. Urodził się w Jaworznie w robotniczej rodzinie. Miał inteligenckie ambicje, uczył się w Gimnazjum w Chrzanowie. Kiedy był w maturalnej klasie, został ze szkoły usunięty. Kara okrutna. A za co? Otóż: do szkoły dojeżdżał pociągiem, podczas jazdy młodzi grali w karty. A nie wolno było uczniom gimnazjalnym w karty grać. Zareagował kontrolujący bilety, zrugał uczniów. Karol zaprotestował. Miał inne zdanie. Kolejarz doniósł dyrektorowi szkoły.
To wspomnienie znane z opowiadań ożyło we mnie, kiedy patrzyłam na młodzież w czasie tej ważnej uroczystości. Myślałam: tak kształtuje się charakter, jak reagujemy, jaką postawę wybieramy. „Karol w karty nie grał – on bronił kolegów” – słyszałam od bratanka Karola Pniaka.
W dniu nadania szkole imienia Karola Pniaka wśród wielu przemawiających gości i gospodarzy miasta, szczególnie zabrzmiał głos prof. Krzysztofa Mroczkowskiego z Muzeum Lotnictwa w Krakowie.
Nie było w wypowiedzi profesora ani cienia lekceważenia Jaworzna, było bardzo trafne pokazanie młodzieńca z prowincji, który zdobył wysoką pozycje wśród swoich kolegów wywodzących się z inteligenckich rodzin np. Skalski, Arct. Pniak wyróżnił się talentem, odwagą i niebanalną osobowością.
Kapitan Józef Mierzejewski, pilot 308 Dywizjonu tak wspominał Karola Pniaka: „Pasował do nazwiska jak ulał. Jasne nie wymagające rodowodu. Jak on sam. Twardy, silny z grubsza ciosany, mile rubaszny. Wrośnięty korzeniami w twardą śląską ziemię.” A mjr pilot Stanisław Bochniak powiedział: „Nas, pilotów było wielu, ale Karol Pniak był jeden – największy i powszechnie kochany”.
Miał poczucie humoru. Był autentyczny, nie było w jego charakterze: intrygowania, dokopywania, podkładania świń, eksponowanie siebie. Nie wywyższał się, choć był znakomity, obudowany sukcesami brawurowego pilota. Skromny i bohaterski. W sam raz na patrona szkoły.
Profesor Mroczkowski wspomniał też o odznaczeniach pilota Karola Pniaka wśród wielu jest: Krzyż Walecznych nadany czterokrotnie oraz order Virtuti Militari.
„Jeden z nielicznych” takie hasło towarzyszyło nadaniu szkole imienia Karola Pniaka. Odnosi się ono do słów Churchilla: „Nigdy w dziejach ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym.”
Kapitan pilot Karol Pniak, po wojnie, rozważał możliwość zostania na obczyźnie. W roku 1946, jego żonę Helenę z Paulów, udało się tajnie przywieźć do Anglii.
Jednak Polacy nie byli Anglii już potrzebni. Upokorzenie z defilady zwycięstwa, na której zabrakło żołnierzy polskich, w sercu zostało - boleśnie. Stali piloci RAF-u w tłumie gapiów.
Państwo Pniakowie w roku 1947 wrócili do rodzinnego domu Heleny, do Szczakowej na Pieczyska. Polsce kapitan Karol Pniak też nie był potrzebny. Po nic jego umiejętności zawodowego pilota z doświadczeniem i nie lada osiągnięciami.
O tych trudnych latach najwięcej wiedziałam. Pamiętam, co podsłuchałam, (miałam kilka lat) opowiadał mojemu tacie, o prowokacjach UB, kamień, ktoś na ogródek rzucił owinięty papierem, a tam informacja o jakimś spotkaniu, o kontaktach. Nie dał się wciągnąć w jakiekolwiek działania prowokacyjne. Przeciwności losu znosił płacąc sobą.
Nie był zapomniany. Książki mojego dzieciństwa, jakie wychodziły w latach 60, 70 odnoszące się do pilotów II wojny światowej zawierały informację o Karolu Pniaku. Dla przykładu wymienię: Bohdan Arct: „Cena życia”, Witold Urbanowicz: „Myśliwcy”, Stanisław Skalski: „Czarne krzyże nad Polską” , Jan Jokiel: „Udział Polaków w bitwie o Anglię”, Eugeniusz Banaszczyk: „W bitwie o Anglię.”
Pilot Karol Pniak odwiedzał szkoły, słuchaliśmy o walkach powietrznych. Do książki wpisał mi dedykacje: „Jeden z tej książki - Barbarze.” Tak skromnym zdaniem dał wyraz pamięci o innych pilotach. Pięknie.
W kwietniu roku 1989 związek Bojowników o Wolność i Demokracje zwrócił się do przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej, Mariana Tarabuły o podjęcie uchwały dotyczącej nadania ulicy jego imienia.
W Jaworznickim Towarzystwie Czytelniczym kapitana pilota wspominał Tadeusz Dziekoński. W Miejskiej Bibliotece odbywały się spotkania z młodzieżą, prezentowałam zbiory Grażyny Paul-Materny.
Po zmianie ustroju znacząco uhonorowano mjr pil. Karola Pniaka. Tablica ku czci, rondo jego imienia, film, odnowiony grób. Wystawy, artykuły, książki, badania archiwalne. Dokumenty potwierdziły, to co o Karolu Pniaku wspominano. Nie dał się UB. Był niezłomny.
W Muzeum Lotnictwa w Krakowie m.in. widzimy mundur Karola Pniaka, w Muzeum Dywizjonu 303 im. ppłk pil. Zumbacha są w gablotach wyeksponowane dokumenty Pniakowi poświęcone.
A od 26 stycznia szkoła na Pieczyskach ma jego imię. Na tej uroczystości nadania imienia, bogato przygotowanej, najwięcej wzruszenia dostarczyli mi ci, co Karola Pniaka pamiętali. Przybył syn i jego wnuczki. Rodzina ze strony jego braci i sióstr. Państwo Ewa i Bogdan Durajowie, Urszula Pniak. Bratanica jego żony Grażyna Paul-Materna. Wspominała Karola Pniaka, Maria Królikowska niegdyś jego sąsiadka.
Były najstarsze uczennice obecnej Szkoły nr 11: Zofia Łabuzek-Piętak, Zofia Peukert-Młodzik, Małgorzata Piegza-Hartman, Krystyna Ślusarczyk-Sadowy z synem Dariuszem, Kazimiera Warzecha-Nierodko. Beata Szymonik, córka Haliny Drabik-Lewek. Barbara Starczyk-Sworzeń nie mogła przyjechać, mieszka w Andrychowie. O ich zaproszenie zabiegała Grażyna Paul-Materna, jej zawdzięczamy wiele fotografii, dokumentów i wspomnień o pilocie Karolu Pniaku. Dyrektor szkoły Natalia Kamińska zadbała, aby przedstawiciele kilkunastu pokoleń, uczniów tej szkoły, uczestniczyło w uroczystości.
Po oficjalnej części serdeczne rozmowy, poczęstunek, tort tak piękny, że aż szkoda zjeść.
Myślałam o Karolu Pniaku, w wyobraźni widziałam jego zdziwienie, jakby pytał: A po co to?
Odpowiedź prosta: żeby wiedzieć za jego przykładem, że trzeba być niezłomnym. Choć cena nieraz jest wysoka. Mimo zwątpień, trzeba wiedzieć, że da się, że warto. W podsumowaniu życia tylko to się liczy: Karol Pniak bohater wojennego nieba. I taki w pamięci naszej oraz kolejnych pokoleń zostanie. Szkoła wybrała patrona na trudny czas, na każdy czas.

Ostatnie wspomnienie: szczupły schorowany o lasce przyszedł do nas w odwiedziny bodajże dwa lata przed śmiercią. Mój dziadek był spokrewniony z jego teściem Józefem Paulem.
20 października 1980 roku uczestniczyliśmy w ostatnim pożegnaniu majora pilota Karola Pniaka.
Barbara Sikora
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze