W Klubie To i Owo we czwartek 15 października jesienny koncert dała jakże miła ekipa Piosenki Odkopanej. Wydarzenie poprzedziła sympatyczna uroczystość.
Oto Antoni Polak zaprosił muzyków z nieistniejącego już jaworznickiego zespołu Stos i obdarował ich pewną ważną dla nich płytą z Jarocina '88. Płyta pochodziła z osobistej kolekcji pana Antoniego.
- Ta maleńka uroczystość przed samym koncertem to był bardzo ważny moment, w którym z mojej osobistej kolekcji płytę Jarocin '88 wręczyliśmy Irenie i Jankowi Bol, bo oni tam są na tej płycie – mówi Antoni Polak. - Zespół Stos z Jaworzna był w tym czasie w Jarocinie i wszedł na jedną z płyt, bo to jest album trzypłytowy. Chciałem, żeby ten album był u nich, bo oni hołdują tej tradycji z zespołem Stos do dzisiaj. To jest zespół, który hard rockiem zapisał się znakomicie dla Jaworzna. To był jedyny zespół hard rockowy z Jaworzna, który zagrał w Spodku. To zespół, który w studiach profesjonalnych nagrał kilkadziesiąt piosenek i one szły w eter. Co prawda nagrali tylko jedną płytę studyjną pod tytułem Stos, ale na różnych składankach to nie wiem, czy tych płyt nie było 15, na których grali z innymi zespołami. Tą muzyką, wtedy dla młodzieży cudowną muzyką, pięknie zapisali się dla Jaworzna.
Dla Ireny i Jana Bol ten koncert pozostawił niezatarte wrażenia. W latach 80-tych, w schyłkowym PRL-u, muzyka heavy metalowa była wyrazem autentycznego buntu młodych ludzi.
- W 86 byliśmy po raz pierwszy w Jarocinie. Potem nam się urodziło dziecko, a potem w 88 byliśmy po raz drugi w Jarocinie – wspominają. - Przy czym oczywiście to niesamowite przeżycie. Wtedy byliśmy młodzi, piękni,
20 tys. ludzi pod sceną. To dla nas był szok. Piękne, piękne wspomnienia, piękna przygoda życia. Nocne Mary to był jeden z utworów. On tutaj jest na płycie właśnie. Na dużej scenie cały koncert to jest pół godzinki, ale to było dobre wrażenie. Pierwsza babka na wokalu w heavy metalu. Mam ten honor nosić tytuł pierwszej polskiej wokalistki heavy metalowej – dodaje pani Irena.
W drugiej części wydarzenia na scenie pojawiła się ekipa Piosenki Odkopanej. Skoro koncert zapowiedziano, jako jesienny to i tematy same się narzuciły.
- Jesień jest kluczem – mówi Bernadetta Ćwierzyk. - To jest temat dzisiejszego naszego spotkania, przecudne piosenki, te które znamy i kochamy. To jest „Idzie jesień przez park”, „Dzika plaża”, „Historia jednej znajomości”, „Cygańska jesień”, więc same śliczności jesienne. Myślę, że będzie fajnie.
Tak więc było fajnie. Publika nie ociągając się dołączyła do artystów, wtórując im i melodii nie gubiąc. Brawa, jak zwykle, były gromkie. Ekipa Odkopanej Piosenki ponownie się na scenie sprawdziła. Przy okazji panią Bernadettę zapytaliśmy o jej autorską sprawdzoną metodę na jesienną melancholię i smuteczki.
- Jeżeli to jest tylko taka zwykła „melankolia”, nostalgia z włoskiego powiem, to nic nie szkodzi- odparła pani Benia. - To tak jak dzisiaj powspominamy, pomarzymy, to jest niegroźne, ale jak nas dopada ten splin, to już jest gorzej, ten zły nastrój. I wtedy trzeba uciekać, trzeba szybciutko uciekać z domu. Nie daj Boże zostać samym, bo ten splin się chowa gdzieś tam za szafą, za łóżeczkiem. Trzeba wyjść do ludzi chociażby na takie spotkanie. I jest teraz mnóstwo różnych imprez, zajęć dla seniorów, dla nas i to jest wyszywanie, to jest szydełkowanie, to jest śpiewanie, to jest tańczenie. Więc zapiszmy się na wszystko, co nam proponują i bawmy się i radujmy się i nie dajmy się i myślę, że dzisiaj też się naładujemy tą pozytywną energią.
Dla pana Antoniego spacery z żoną są tą jesienną metodą na smutek. - Szczególnie wtedy, jak jest fajna pogoda. Po drodze gdzieś kawka, herbatka. I przyroda w koło, no to to są to są te moje jakby wzorce – podsumował.
- Melancholia jesienna dla mnie nie istnieje – skwitowała pani Irena Bol. - Jest tak pięknie, że tutaj nie ma mowy o melancholii, jestem szczęśliwa, że są te kolory, że jeszcze słońce świeci, podziwiam jesień za kolory – dodała.
Pan Jan Bol bierze aparat, idzie w plener i robi piękne zdjęcia – oto jego sprawdzona metoda na jesienną chandrę.
Oczywista wszyscy uczestnicy tego miłego wydarzenia dali się pozytywną energią naładować, tak więc bez splinu i chandry przetrwają jesień. Kolejne „ładowanie akumulatorów” muzyką już w trzeci listopadowy czwartek. Klub To i Owo zaprasza.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze