Reklama

Konflikt sąsiedzki przez dziecięcy wózek. Matka doświadczyła wyzwisk oraz pobicia

Nie ma siły sama wnosić wózka na drugie piętro, dlatego zostawia go we wnęce przy wejściu do klatki. To zdaniem Pani Liliany rozpoczęło konflikt sąsiedzi. Zamiast zrozumienia spotykają ją wyzwiska, nachodzenie, a raz nawet została pobita. Mimo licznych próśb o interwencję oraz skierowanych pism, żadna instytucja, do której się zwróciła nie była jej w stanie pomóc.

Pani Liliana wraz z mężem w marcu tego roku przeprowadzili się do mieszkania na Osiedlu Stałym. Wcześniej mieszkali w lokalu komunalnym w Szczakowej, ale po narodzinach córeczki złożyli wniosek o zamianę mieszkania. Mieli nadzieję, że zmiana lokum przyniesie im lepsze warunki. Niestety, od pierwszego dnia rozpoczął się ich koszmar.

Już w dniu przeprowadzki do drzwi pani Liliany zapukała sąsiadka, która nakazała jej usunąć wózek dziecięcy z klatki. Wtedy miały paść pierwsze nieprzyjemne słowa.

39-latka tłumaczy, że nie ma innego wyjścia niż zostawianie tam wózka. Mieszka na drugim piętrze, a często jest sama z 16-miesięczną córeczką. Mąż dużo pracuje, aby utrzymać rodzinę. Wózek zostawia więc we wnęce przy wejściu do klatki, po prawej stronie.

Reklama

Nie blokuje on schodów ani przejścia, a jedynie drzwi do pomieszczenia gospodarczego.

Jak wyjaśnia pani Liliana, administracja budynku poinformowała ją, że pomieszczenie nie jest dostępne dla mieszkańców, a piwnica znajduje się w sąsiedniej klatce. Z czasem jednak kobieta dowiedziała się, że ktoś trzyma tam rower. To właśnie przystawione drzwi mogły stać się początkiem konfliktu.

Od tej pory życie rodziny zmieniło się w pasmo nieprzyjemności. Pani Liliana opowiada o wyzwiskach, waleniu do drzwi oraz nachodzeniu. Miała nawet usłyszeć, że wyrzucą ją wraz z wózkiem.

Reklama

Wózek zaczął także znikać lub był celowo przestawiany. Ustawiano go tak, aby blokował wejście do klatki, wywożono go przed blok, a raz znalazł się pod wiatą śmietnikową.

Sprawa została zgłoszona na policję. Funkcjonariusze jednak nie skierowali wniosku do sądu o ukaranie za złośliwe niepokojenie z powodu braku danych, które uzasadniają to wykroczenie.

Wózek nie tylko był przestawiany, ale miał być także niszczony. Do wózka zaczęto również wrzucać śmieci, w tym butelki, czy pestki.

Reklama

Najgroźniejsza sytuacja wydarzyła się, gdy pani Liliana zamknęła drzwi wejściowe do klatki. Zdaniem 39-latki było to zgodne z prośbą zarządcy budynku i miało zapobiec wchodzeniu obcych osób. Zauważyła to jedna z sąsiadek, która zwykle zostawia drzwi otwarte dla swoich zwierząt. Kiedy pani Liliana wychodziła z córką na spacer, została zaatakowana.

39-latka doznała potłuczeń i zadrapań. Z dokumentów, które otrzymała od lekarza na nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej, wynika, że została pobita.

Reklama

39-latka zdecydowała się na wykonanie obdukcji. Biegły potwierdził uszczerbek na zdrowiu lekkiego stopnia, kwalifikowany z art. 157 kodeksu karnego.

Przepisy przewidują, że:

Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Jednak, jak przekazała mł. asp. Justyna Wiszowaty, oficer prasowy jaworznickiej policji, w takich przypadkach funkcjonariusze nie mogą skierować spraw do sądu, ze względu na obrażenia poniżej 7 dni. Pani Lilianie polecono więc złożenie prywatnego aktu oskarżenia. Kobieta czeka obecnie na pierwszy termin rozprawy.

Reklama

Mieszkanka Osiedla Stałego w maju zwróciła się także do Miejskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych z prośbą o udostępnienie jej pomieszczenia gospodarczego, aby mogła tam przechowywać wózek i zakończyć konflikt. Do dziś nie otrzymała jednak odpowiedzi.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy MZNK w Jaworznie.

W dniu 12 maja br. wpłynęło pismo od lokatorki, w którym zwróciła się do Miejskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych w Jaworznie o udostępnienie pomieszczenia na parterze do przechowywania wózka dziecięcego. Budynek  jest własnością wspólnoty mieszkaniowej, a wskazane przez lokatorkę miejsce na wózek należy do części wspólnej. W związku z tym stosowną decyzję musi podjąć wspólnota.
MZNK w Jaworznie w dniu 13 maja br. przekazał prośbę lokatorki administratorowi budynku - Centrum  Obsługi Nieruchomości Administrator Sp. z o. o. Zarządca o sposobie załatwienia sprawy ma poinformować MZNK w Jaworznie. Z ostatnich ustaleń telefonicznych wynika, że sprawa do tej pory nie została przez administratora załatwiona, dlatego ponownie zostało wysłane pismo do zarządcy budynku - tłumaczy MZNK w Jaworznie

Reklama

Jak wytłumaczył nam pracownik Centrum Obsługi Nieruchomości Administrator, sprawa nie została rozstrzygnięta ze względu na fakt, że spór dotyczył mieszkańców lokalów gminnych. Po naszym kontakcie i nakreśleniu sytuacji administrator budynku ma udać się do bloku ocenić sytuację. Jeśli pracownicy stwierdzą, że jakiś mieszkaniec ma dostęp do pomieszczenia, nakażą mu je opuścić. 

W najbliższym czasie ma również odbyć się spotkanie zarządu wspólnoty, na którym jego członkowie zastanowią się i przedyskutują, co zrobić w tej sprawie. Mają nadzieje zakończyć konflikt sąsiedzki. 

Reklama

Pani Liliana ma świadomość, że wózek na klatce narusza przepisy przeciwpożarowe. Podkreśla jednak, że nie tylko ona przechowuje na klatce przedmioty. Podobnie postępują inni mieszkańcy, zostawiając m.in. kosze na śmieci.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/09/2025 15:10
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gucio - niezalogowany 2025-09-10 15:48:48

    Taaaa Wszyscy zostawiajmy wózki, meble i inne graty w piwnicach i na klatkach. Jak chce zostawiać gdzie popadnie to niech sobie dom wybuduje.... Przepisy obowiązują każdego...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    babcia - niezalogowany 2025-09-10 15:57:00

    Jakiś czas temu opiekowałam się wnukiem i tez zostawiałam wózek na parterze, bo nie było windy i wnoszenie wózka i dziecka na I piętro było dużym wysiłkiem i nie przypominam sobie, aby sąsiedzi robili jakieś uwagi. To było na Gigancie. Czym innym jest zostawianie starych mebli, czy jakiegoś sprzętu na korytarzach i w piwnicach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Robert - niezalogowany 2025-09-10 18:54:41

    Zgadzam się z panią. Ale ta kobieta robi afery o dotykanie,przedstawianie wózka,i w tej sprawie dzwoni gdzie się da . Robi ferment między sąsiadami. A chciała być sławną,to nakręcono filmik , i sama włożyła butelki, śmierci by podkręcić atmosferę. Nie tędy droga do sąsiadów.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama