Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiada istotną reformę systemu egzaminowania kierowców. Jak wynika z jego wypowiedzi, gotowy jest już projekt ustawy, który w najbliższym czasie ma zostać oficjalnie zaprezentowany.
Najbardziej zauważalną zmianą ma być odejście od egzaminu na placu manewrowym dla osób ubiegających się o prawo jazdy kategorii B. To rozwiązanie, które od lat budziło kontrowersje, może wkrótce przejść do historii. Według zapowiedzi ministra, taki model egzaminowania coraz częściej uznawany jest w Europie za przestarzały i nieprzystający do realnych warunków drogowych.
Planowane zmiany mają jednak znacznie szerszy zakres. Resort chce przebudować nie tylko sam egzamin praktyczny, ale również system szkolenia przyszłych kierowców. Szczegóły projektu ma przedstawić w najbliższych dniach wiceminister Stanisław Bukowiec.
Reforma obejmie także część teoretyczną egzaminu. Zapowiedziano powołanie nowego organu odpowiedzialnego za przygotowywanie i weryfikację pytań. Obecny model funkcjonowania komisji ma zostać całkowicie zmieniony. Twórcy bazy pytań mają otrzymać większe wsparcie ze strony państwa, a sama baza zostanie zmodyfikowana – również pod względem liczby pytań.
Jak podkreśla minister, celem zmian jest lepsze dopasowanie egzaminu do rzeczywistych sytuacji na drodze. W ostatnich latach system był już kilkukrotnie modyfikowany – wprowadzono m.in. nowe zasady oceniania oraz katalog sytuacji, w których egzamin musi zostać natychmiast przerwany ze względów bezpieczeństwa.
Projekt ustawy ma wkrótce trafić do Wykazu Prac Legislacyjnych Rady Ministrów. Jeśli zapowiedzi zostaną zrealizowane, będzie to jedna z największych reform egzaminu na prawo jazdy w Polsce od lat.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Placu manewrowego jest chyba jeszcze za mało skoro ludzie tak radośnie sobie ścinają np. zakręty. Mam wrażenie, że wśród kierowców zanika umiejętność utrzymania samochodu między liniami. Pierwszy przykład z brzegu to skrzyżowanie Grunwaldzkiej z Katowicką. Elegancko wymalowane linie prowadzące, a i tak regularnie jakiś delikwent jadący obok nagle wjedzie Ci metr czy półtora na Twój pas. Długi autobus nie ma problemu zmieścić się na swoim pasie podczas skrętu, ale mistrz kierownicy w aucie miejskim segmentu B nie daje rady. Na rondach dwupasmowych często jest podobnie.
Placu manewrowego jest chyba jeszcze za mało skoro ludzie tak radośnie sobie ścinają np. zakręty. Mam wrażenie, że wśród kierowców zanika umiejętność utrzymania samochodu między liniami. Pierwszy przykład z brzegu to skrzyżowanie Grunwaldzkiej z Katowicką. Elegancko wymalowane linie prowadzące, a i tak regularnie jakiś delikwent jadący obok nagle wjedzie Ci metr czy półtora na Twój pas. Długi autobus nie ma problemu zmieścić się na swoim pasie podczas skrętu, ale mistrz kierownicy w aucie miejskim segmentu B nie daje rady. Na rondach dwupasmowych często jest podobnie.