W Muzeum Miasta Jaworzna trwa wystawa oryginalnych jaj. Wykonała je Bogusława Wells. Te ozdobne cacuszka można podziwiać do 10 kwietnia.
Pani Bogusława wywodzi się z okolic Sanoka, mieszkała dawno temu w Jaworznie, wyjechała do Ameryki, niedawno powróciła do Jaworzna.
- Jestem tak jak cyganka. Lubię się przeprowadzać – mówi. - Pojechałam do Ameryki żeby ją zwiedzić, szczególnie Dziki Zachód. - Mieszkaliśmy w różnych stanach, na końcu zamieszkaliśmy w Houston. Pracowałam jako pomoc pielęgniarek w różnych szpitalach.
Od jakiegoś czasu pani Bogusława wykonuje zdobione jaja, inspirowane słynnymi pracami Faberge. Oryginalnych prac tego złotnika pani Bogusława nie widziała, inspirowały Ją więc zdjęcia, które odnalazła w Internecie. - Tak mi się spodobały, że pomyślałam, może ja też potrafię coś takiego zrobić. Ja zazwyczaj robiłam bańki – opowiada pani Bogusława. - Korona też jest, jak Elżbieta II umarła, to na wzór jej korony zrobiłam tę koronę, bo mi się bardzo oryginalna podobała. Zresztą lubię świecidełka.
Ozdobne jaja pani Bogusławy powstają z wykorzystaniem jaj styropianowych. - Podstawą jest jajo styropianowe. Muszę mieć na nie pomysł – mówi. - Później zbieram różne dekoracje i umieszczam je w odrębnych pudełeczkach, w tym samym kolorze. Wtedy myślę, jak to zrobić. Patrzę na jajka oryginalne i takie pomysły się biorą z tego. Właściwie każde jajo to jest mój pomysł, ale czasem wzór jest troszeczkę podobny do jajek Faberge, one są przecież maleńkie.
Oryginalne jaja złotnika Faberge otwierają się, skrywają w swoim wnętrzu rozmaite miniaturki. Jaja pani Bogusławy się nie otwierają. - Nigdy nie próbowałam wykonać takiego jaja, bo jajo styropianowe nie da się otworzyć.
Na wystawie prezentowane jest 10 jaj, z czego 7 przyjechało z Ameryki, reszta powstała tutaj.
Pani Bogusława ma również w planach wystawę swoich baniek choinkowych.
Na pytanie dlaczego postanowiła osiedlić się w Jaworznie odpowiada z przekonaniem, że nie ma tutaj dużo ruchu, jest cicho, „można się poruszać na nogach, autobusów jest pełno i można jeździć wszędzie, do kościoła blisko”.
Mamy nadzieję, że nasze miasto to dobre miejsce do powstawania prac pani Bogusławy. Może uda się Jej zobaczyć choćby jedno oryginalne jajo w polskich zbiorach, niektórzy bowiem uważają, że po rewolucji kilka sztuk jaj zostało ukrytych w zamku Czocha, który był podówczas w rękach kupca, przyjaciela Romanowów. Ich odnalezienie byłoby prawdziwą sensacją.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze