
O całą tę sprawę zapytaliśmy Ewelinę Boruń, Zastępcę Nadleśniczego Nadleśnictwa Chrzanów.
Ewelin Boruń: Jedyną formą zgłoszenia sprzeciwu zgodnie z obowiązującym prawem jest stanowisko wyrażone przez nadleśniczego do opinii Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach zgodnie z art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Zarówno nadleśniczy jak i dyrektor wyrazili swoje negatywne stanowisko co do przeznaczenia gruntów leśnych na cele nieleśne (produkcyjno - usługowe) w tym również na lokalizację fabryki Izera. Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach przesłał swoją opinię do Ministra Środowiska, w chwili obecnej sprawa rozpatrywana jest w ministerstwie. W uzasadnieniu negatywnej opinii zarówno dyrektor jak i nadleśniczy podawali bezpowrotną utratę dużych powierzchni leśnych (238 ha) oraz możliwość innej lokalizacji inwestycji.
Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 16.12.2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt okres lęgowy ptaków określono od 1 marca do 15 października, w tym czasie obowiązuje zakaz wycinki drzew. Zgodnie z odstępstwami zawartymi w w/w rozporządzeniu wycinka drzew jest możliwa pod warunkiem otrzymania zezwolenia na wycinkę drzew w okresie lęgowym, zazwyczaj odbywa się to pod ścisłym nadzorem ornitologicznym. Jeśli chodzi o czas rozpoczęcia wycinki, pod warunkiem, że minister wyrazi zgodę na zmianę przeznaczenia tych terenów na cele inne niż leśne, to nie jest on zależny od nadleśnictwa a od inwestora i rozwiązań zawartych w ocenie oddziaływania inwestycji na środowisko.
W przypadku zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a taką drogę przyjęło miasto do pozyskania terenów inwestycyjnych, mówimy o bezpowrotnej utracie powierzchni leśnej, dlatego też nowych nasadzeń w celu skompensowania utraty powierzchni leśnych nie będzie i nie zależy to od nadleśnictwa. Aby nowe nasadzenia były możliwe miasto musiałoby przeznaczyć w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego grunty do zalesienia, czego w projekcie na chwilę obecną nie ma.
Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że zgodnie z Komunikatem Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego i Komitetu Regionów stanowiącego Unijną strategię na rzecz bioróżnorodności 2030. Przywracanie przyrody do naszego życia w punkcie 2.2.8 czytamy m. in. „Aby przywrócić przyrodę do miast i nagradzać odpowiednie działania społeczności, Komisja wzywa europejskie miasta liczące co najmniej 20 000 mieszkańców do opracowania ambitnych planów zazieleniania obszarów miejskich do końca 2021 r. Plany te powinny obejmować środki służące tworzeniu różnorodnych biologicznie i dostępnych lasów miejskich, parków i ogrodów; miejskich gospodarstw rolnych; zielonych dachów i ścian; ulic obsadzonych drzewami; łąk miejskich; oraz żywopłotów miejskich…”, co stoi w sprzeczności z obecnie podjętymi działaniami miasta.
Dziękuję za wyjaśnienia. Tę niełatwą sprawę będziemy śledzić na bieżąco.
Ela Bigas
Komentarz redakcji:
Znamy to już z pomysłów naszego prezydenta o Hyperloopie do Szczakowej czy nowej linii tramwajowej. Jakże śmiało komunikujemy wszystkie nowatorskie pomysły, z których niewiele pozostaje. Przypomnę jeszcze dla porządku, że już wkrótce zbliżamy się do terminu uruchomienia autonomicznych autobusów pod wodzą naszych dyrektorów z MZDiM. Bo nie zapominajmy, że to tam bije źródło innowacji.
No ale wróćmy do czasów współczesnych. Mamy to! - krzyczeli urzędnicy, a za nimi całe miasto. Wielka fabryka Izery, która będzie przykładową inwestycją i przewodnim motywem transformacji górniczej gminy w nowoczesne miasto. Przypomnijmy, że już po kilku tygodniach termin zakończenia budowy fabryki został wydłużony, bo podobno ten pierwszy był niezbyt realny. A teraz?
Decyzje zdaje się blokować nadleśnictwo, które nie chce się zbytnio zgodzić na wycinkę prawie 5 procent drzewostanu w mieście. To jakby wyciąć co dwudzieste drzewo w mieście po to, żeby powstała fabryka samochodów. No cóż? Jak trza, to trza. Przysłowiowy „jawor” rznięto tu od początku historii miasta tylko po to, żeby się ono rozwijało. Rozumieć też trzeba leśników, bo jeśli wytną im takie połacie lasu, nie dając nic w zamian, to bilans zieleni wyjdzie ujemny.
Kto jednak nie ryzykuje, ten nie pije szampana. I nie powiem, że koncept budowy fabryki jest zły, czy źle przygotowany. I tu wielka pochwała dla urzędników, że dali radę, ale... co się stanie, jeśli znów zmieni się koniunktura i rządowe plany zostaną zmodyfikowane? Jest to duże ryzyko na zakończenie politycznej kariery naszego prezydenta. No bo jeśli faktycznie wytniemy znaczną połać lasu, a plany gospodarcze rządu się zmienią i nie dojdzie do budowy fabryki, to wycinka zyska miano największej dewastacji zieleni na południu Polski i zostanie zaliczona na konto naszych włodarzy.
Trudna sprawa. Rżniemy zatem te drzewa ku chwale gospodarczego sukcesu naszego rządu, czy będziemy zmuszeni ustąpić przed zieloną falą ekologów? Jeśli projekt Izery skończy tak jak jaworznicki tramwaj czy Hyperloop do Szczakowej, to prezydent, który w początkowej kadencji był określany mianem budowniczego niczym Kazimierz Wielki, skończy z plakietką drwala - jak minister Szyszko.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze