I dzisiaj Jezus patrzy na tłumy ludzi, znękanych i porzuconych, jak owce niemające pasterza. Często i coraz częściej, owi znękani i porzuceni mówią, skoro nie mamy pasterzy, to musimy sami sobie poradzić. Zamiast Mszy świętej nabożeństwo Słowa Bożego; zamiast Sakramentu Pokuty terapia i nabożeństwo pokutne; Katechezę poprowadzą świeccy, a internetowe duszpasterstwo, znakomite; Sakrament Małżeństwa przestał być potrzebny. Wiara stała się prywatną sprawą, moralność dowolną interpretacją, a wiedza o Kościele Chrystusowym, szczątkowa. Można to rozważanie kontynuować, ale po co? Mówiąc krótko – owce przejmują rolę pasterzy. Można powiedzieć, jak w biznesie – wariant Kościoła „B”.
A co robią pasterze?
Przejmują rolę owiec. Resztki swoich zadań traktują bardziej jako zawód, a nie, jak powołanie. W kościele stracili duszpasterski „pazur”; wiarę w moc sakramentów; wiarę w obecność Chrystusa w ich posłudze. Poza kościołem wnikają w tłum owiec, myśląc naiwnie, że są nierozpoznawalni i nikt nie będzie oceniał faktu, że inaczej żyją, niż naucza Kościół.
Dlaczego tak się dzieje?
Bo wszyscy straciliśmy wiarę, że Chrystus zmartwychwstał, że jest w swoim Kościele i będzie w nim do skończenia świata. Straciliśmy wiarę, że nie ma innej drogi do wieczności, jak tylko przez Niego. I tak zgłupieli pasterze i zgłupiały owce.
Dzisiaj Jezus wypowiada słowa do tych, którzy jeszcze wokół Niego się gromadzą: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
Kościół Chrystusowy zbudowany na Apostołach jest i będzie, bo jest Chrystusowym. To od tożsamości pasterzy, od ich wiary i pracowitości zależy tożsamość owiec. I tak jedni i drudzy, kiedy tracą tożsamość, tracą szacunek u ludzi i łaskę od Boga. Faktem jest, że trzeba mieć odwagę, aby być sobą.
Warto przywołać scenę z Dziejów Apostolskich, kiedy to Sanhedryn próbował Piotrowi i Janowi, głoszącymi prawdę o Jezusie, zamknąć usta, oni odpowiedzieli: Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli (Dz 4, 19-20). Tak więc pasterz musi być świadkiem Chrystusa, który bardziej słucha Boga niż ludzi. Żadne niebezpieczeństwo i trudności z tego świadectwa pasterzy nie zwalniają.
Dzisiaj Chrystus wzywa tych, którzy mają odwagę być Jego uczniami, aby do Niego zwracali się z prośbą o wysłanie pasterzy, którzy będą robotnikami. Tylko tacy będą mogli zmierzyć się z misją, która przerasta ich ludzkie możliwości. Tylko tacy będą mogli zmierzyć się z ludzką biedą, cierpieniem i złymi duchami. Tylko tym przez Niego wysłanym, a nie przez ludzi ustanawianym daje On swoją boską moc. Kapłanem się jest, a nie kapłanem się bywa. To posługa, a nie biznes!
Biorę sobie te słowa szczególnie do serca. Jestem świadomy ostrości spojrzenia, ale też i własnych błędów. Trzeba więc wykorzystać każdą chwilę dla Niego. Kiedyś, tak jak każdy z nas, stanę przed Nim i usłyszę pytanie: Lucjan kogo mi przyprowadziłeś? Jak będę sam, to znaczy, że zmarnowałem talenty. I zrobi się ponuro.
Ks. Lucjan Bielas
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze