Przez lata pomagała innym, a dzisiaj sama potrzebuje pomocy. Katarzyna Kasprzyk - mieszkanka Jaworzna oraz technik weterynarii- znalazła się w trudnej sytuacji życiowej. Grozi jej eksmisja z mieszkania i utrata dachu nad głową. W internecie ruszyła zbiórka, która ma rozwiązać jej problemy.
Zawaliłam na całej linii. Mam 50 lat a nie potrafiłam stawić czoła problemowi, który ciągnie się za mną od lat. W dodatku dopuściłam do tego, że konsekwencje tego ponosi moja dorosła już córka. Od lat mamy zadłużone mieszkanie komunalne. Podjęłam próby spłaty zadłużenia. Niestety udało mi się to tylko częściowo. Dwa dni temu dowiedziałam się o wyroku eksmisyjnym. Uratować mnie może tylko spłata całego zadłużenia razem z odsetkami. To kwota 92 tysięcy złotych. 70 tyś to kwota główna, reszta to odsetki. Z tej kwoty na mojej córce ciąży kwota 22 tyś, bo jest już osobą pełnoletnią i w tym czasie była zameldowana pod tym adresem - pisze Katarzyna Kasprzyk w ospie zbiórki.
Sytuacja, w której się znalazła, ma źródło w problemach rodzinnych sprzed lat. Zadłużenie mieszkania nie wzięło się z dnia na dzień. Trudna relacja z biologicznym ojcem i doświadczenia z dzieciństwa oraz młodości miały długofalowy wpływ na jej życie oraz zdrowie psychiczne.
To nie jest tak, że dług jest, bo tylko " nie płaciłam za mieszkanie" Wszystko zaczęło się w czasie, gdy mieszkał z nami mój biologiczny ojciec. Był alkoholikiem. Życie z nim pod jednym dachem było koszmarem. Awantury, bicie, pijaństwo. Zakładałam kolejne sprawy o znęcanie się. I musiałam tam mieszkać, bo nie miałam dokąd się wyprowadzić. Mieszkanie wtedy zostało zadłużone. I wtedy też była to ogromna jak dla mnie kwota.
Z opisie zbiórki Katarzyna szczegółowo tłumaczy swoją sytuację oraz opisuje, jak zaczęła spłacać dług.
Mówi także o problemach ze zdrowiem psychicznym, w tym o depresji, z która się mierzyła. Ta utrudniała jej normalne funkcjonowanie oraz regularną pracę. Wtedy straciła kontrolę nad swoją sytuacją finansową.
Dziś jednak konsekwencje są bardzo konkretne. Bez zewnętrznej pomocy, nie jest sobie w stanie poradzić. Jednak nie unika odpowiedzialności za swoją sytuacje.
Dostałam ultimatum. Nie mam o to żalu, bo dużo jest w tym mojej winy. Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć dlaczego nie byłam w stanie podjąć rozmów na ten temat.
Reklama
Zbiórka została założona więc po to, aby spłacić zadłużenie i zabezpieczyć mieszkanie. Jej celem jest uzbieranie 92 tysięcy złotych. Obecnie udało się uzbierać ponad 24 tysiące.
Dla wielu osób Katarzyna Kasprzyk przez całe życie była tą, która pomagała innym. Jako technik weterynarii ratowała chore i porzucone zwierzęta. Jej bliscy oraz znajomi podkreślają, że teraz ona tej pomocy potrzebuje. Tak opisuje ją bliska znajoma:
Kasię pomimo przeciwności losu, ciężkich przeżyć i długotrwałej depresji mnóstwo osób, nie tylko w naszym mieście, zna jako uśmiechniętą, życzliwą miłośniczkę wszystkich zwierząt, zarówno tych małych jak i dużych. Kasia uratowała życie niejednego pokrzywdzonego przez życie stworzenia dając jemu nie tylko schronienie, ale przede wszystkim miłość, czułość i prawdziwą troskę. Gdyby wszystkie zwierzęta, którym pomogła w swoim pięćdziesięcioletnim życiu, dysponowały choćby maleńkimi oszczędnościami, dzisiejsza pomoc nie byłaby potrzebna.
Reklama
Jej bliscy proszą więc o wsparcie.
W dobie niezliczonej ilości zbiórek, zrzutek i innych akcji pomocowych prosimy ludzi, którym nie jest obojętny los Kasi o zapoznanie się z Jej historią i wsparcie tej niecodziennej i nieoczywistej zbiórki choćby złotówką, udostępnieniem i ciepłą myślą .
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze