Reklama

Słowo na niedzielę: Gdybym mówił językami ludzi i aniołów…

Działo się to w krainie zwanej Dekapolem. Tworzył ją związek dziesięciu miast hellenistycznych położonych w Transjordanii, zasiedlonych przez ludność pogańską, gdzie Żydzi stanowili jedynie mniejszość. Jezus nie unikał tego terenu, a swoje zachowanie roztropnie dostosowywał do istniejących warunków. Z jednej strony ludzka roztropność nakazywała unikanie niepotrzebnego rozgłosu, aby nie narazić Boskich planów, z drugiej zaś, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

I właśnie tam i wtedy przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na nim rękę . Wyraźnie ten ludzki gest Jezusa łączył się w gronie jego najbliższych z Jego Boską mocą uzdrawiania. Tymczasem On uczynił coś, co można by powiedzieć, nie było w Jego stylu, a co nadało temu wydarzeniu szczególną rangę, rozgłos i znaczenie, albowiem taki był Jego zamiar. Jezus oddalił się z głuchoniemym od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: "Effatha", to znaczy: Otwórz się. Mamy tu trzy momenty.


Po pierwsze, Jezus uczynił coś tak ludzkiego, że bardziej nie można. Te palce w uszach i Jego ślina na języku tego biedaka, szokujące ludzkie gesty, szokujące, bo takimi miały być.

Reklama

A potem, to wymowne spojrzenie w niebo, znak, za którym kryła się prośba Syna do Ojca Niebieskiego.


I trzeci element, mocno wypowiedziane słowo, które wpisało się w historię świata: "Effatha", to znaczy: Otwórz się . W tym poleceniu kryje się głębokie zjednoczenie woli Ojca i woli Syna w Jego ludzkiej i Boskiej naturze. Tu natura musiała ustąpić: Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić .


Tymczasem zakaz mówienia o tym wydarzeniu skierowany do świadków, już nie miał, jak się okazało, takiej bezwzględnej mocy, jako że Stwórca obdarzył człowieka wolną wolą. Słabość ludzką jednak nie tylko przewidział, lecz i znakomicie wykorzystał.

Reklama

Sprawa bowiem jest głębsza. Kluczem do niej jest słowo „ effata ” – otwórz się. Sugeruje to wyrażenie, jak i cała scena, iż Jezus miał w zamiarze nie tylko przywrócenie uszom i językowi głuchoniemego ich naturalnych funkcji, lecz idzie o pełne otwarcie się zamkniętego człowieka. Papież Benedykt XVI zauważył, że słowo „effata” zawiera w sobie cały przekaz nauki Chrystusa. To On stał się człowiekiem, aby człowieka w jego wnętrzu głuchego i niemego przez grzech, otworzyć. Chodzi o takie uzdolnienie serca człowieka , aby usłyszało głos Bożej miłości i odpowiedziało językiem miłości Bogu i drugiemu człowiekowi. Sam Jezus jest najlepszym przykładem człowieka słyszącego i mówiącego językiem miłości.


Ta ewangeliczna scena uzdrowienia głuchoniemego, którą Jezus znakomicie z dala od tłumów, tłumom przekazał, znalazła swoje odbicie w liturgii sakramentu Chrztu św. Nowo ochrzczonemu dziecku kapłan dotyka uszu i ust wypowiadając słowo „effata”, modląc się, aby ten młody chrześcijanin, jak najszybciej usłyszał słowo Boga, słowo miłości. Aby na miłość był otwarty i jej językiem komunikował się z Bogiem i bliźnimi.

Reklama

Tak bardzo dziś akcentujemy znajomość języków obcych i ma to swoje znaczenie. Jednakże bez otwarcia się na miłość, znajomość języków nie ma żadnego znaczenia. Świetnie rozumiał to i zgrabnie ujął św. Paweł:


Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,


a miłości bym nie miał,


stałbym się jak miedź brzęcząca


albo cymbał brzmiący.


Ks. Lucjan Bielas




Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama