Miał swoje pięć minut i miejsce w wielu salonach. Kojarzony z luksusem, lśniący, lekki, nowoczesny... wtedy. Ale czy dziś, stoliczek szklany pasuje do wnętrz, gdzie króluje raczej mat, mikrobeton i minimalizm? Zajrzyj dalej – odpowiedź może Cię zaskoczyć!
W latach 90. szklany stolik był synonimem luksusu. Kojarzył się z katalogami z Zachodu, „amerykańskim snem” i weekendami z winem na półce. Potem przyszedł czas drewna, betonu, kamienia. Szkło zeszło na drugi plan.
Ale teraz wraca – i to nie jako przebrzmiały trend, ale sprytne, designerskie rozwiązanie do mieszkań, które muszą pomieścić wiele funkcji na małym metrażu. Bo stoliczek kawowy szklany świetnie odnajduje się w modnych mikroloftach, nowoczesnych kawalerkach i salonach, które są jednocześnie biurem, jadalnią i strefą relaksu.
Wybór odpowiedniego stolika do salonu to nie lada wyzwanie – szczególnie gdy metraż nie rozpieszcza, a chciałoby się lekkości, stylu i odrobiny designerskiego sznytu. Dlatego warto zajrzeć do oferty Słupskich Mebli, gdzie czeka niejeden stoliczek szklany, który wpasuje się nawet w niewielką przestrzeń. Subtelna forma, przemyślana konstrukcja i szeroki wybór wykończeń sprawiają, że łatwo znaleźć model pasujący do nowoczesnego mikroloftu, klasycznego salonu czy modnego M w stylu japandi.
Co ważne – nie tylko dobrze wygląda, ale też dobrze działa. Niektóre modele mają półki na gazety lub kółka, dzięki czemu są mobilne i funkcjonalne. I w przeciwieństwie do antyków z epoki Ludwika, tutaj nie boisz się postawić kubka z kawą.

Bo zawsze się sprawdza. Stoliczki kawowe szklane nie próbują dominować. Ich urok tkwi w tym, że... prawie ich nie widać. W małych wnętrzach to ogromna zaleta – mebel nie „zabiera powietrza”, a jednocześnie tworzy praktyczną przestrzeń do działania.
I choć może nie są tak przytulne jak drewniane, to mają coś innego – sznyt. Trochę jak w mieszkaniu projektanta wnętrz albo artysty, który ceni sobie przestrzeń i światło. A przy tym szklany stolik to mebel bardzo "dyplomatyczny" – dogaduje się i z aksamitem, i z betonem, i z rattanem.
Czy małe stoliczki szklane to wybór tylko dla miłośników minimalizmu? Nie! One po prostu świetnie odnajdują się w każdym klimacie – jako podkład pod efektowną dekorację albo odwrotnie: tło, które nie rywalizuje z kolorowym dywanem czy wielką sofą.
Pomyśl o tym tak: mała tafla szkła, która mieści wszystko, co ważne – książkę, herbatę, pilot, świeczkę. A jednocześnie nie przytłacza, nie dzieli przestrzeni, nie dodaje ciężaru. To taki mebel, który wie, kiedy być w centrum, a kiedy się usunąć w cień.

Nowy trend: szklany stoliczek nie zawsze występuje solo. Coraz częściej pojawia się w duecie – np. większy i mniejszy, które można rozsunąć, zsunąć albo rozdzielić po pokoju. Jeden trafia pod ścianę z rośliną, drugi przy kanapę z kubkiem herbaty.
To nie tylko wygodne, ale i bardzo instagramowe rozwiązanie. Zwłaszcza że szkło pięknie odbija światło, więc nawet przy pochmurnym dniu wnętrze zyskuje blask. A jeśli dodasz do tego odrobinę złota albo czarny mat na nóżkach – masz styl rodem z paryskiego apartamentu.
Martwisz się, że stoliczki szklane są tylko do zdjęć z katalogu? Nic bardziej mylnego. Hartowane szkło to materiał stworzony na wyzwania codzienności: dzieci, zwierzęta, życie w biegu. Wystarczy przetrzeć, nie wymaga konserwacji, nie odbarwia się od gorącego kubka.
A jeśli boisz się kantów – wybierz model z zaokrąglonymi krawędziami. Są też wersje z półkami, które pomieszczą wszystko to, co nie mieści się na głównym blacie, a co nie powinno wpaść w zasięg łap kota lub malucha.

Stoliczki kawowe szklane to nie tylko powiew elegancji – to także praktyczność w stylowym wydaniu. Pasują do wnętrz z duszą – takich, które łączą nowoczesność z sentymentem. Do mieszkań, gdzie na ścianie wisi plakat z lat 70., ale na regale stoi smart speaker.
I choć historia szklanych stolików sięga lat 20. XX wieku (tak, to już ponad sto lat!), ich forma przeszła metamorfozę – dziś to mebel lżejszy, sprytniejszy i bardziej wyrafinowany niż kiedykolwiek.
Naszym zdaniem – jedno i drugie. Moda na szkło wraca, ale szklany stolik już od dawna zyskał status „mebla neutralnego”. Nie narzuca stylu, ale pozwala go budować. Sprawdza się w salonie, sypialni, a nawet w łazience (tak! jako stolik na świece i książkę przy wannie).
Dlatego warto spojrzeć na niego świeżym okiem. Bo może nie potrzebujesz kolejnego ciężkiego mebla. Może właśnie brakuje Ci czegoś lekkiego, błyszczącego i ponadczasowego – jak stoliczek szklany.
A jeśli chcesz przekonać się, jak wiele może zmienić taki jeden, z pozoru „przezroczysty” akcent – zajrzyj do oferty Słupskich Mebli. Tam znajdziesz stoliczki kawowe szklane, które nie tylko wyglądają dobrze, ale naprawdę robią robotę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze