Nie jest tak jak się wydawało, nie ma w mieście pustego terenu pod budowę fabryki Izera. Muszą wyciąć pod nią lasy i to niemało.

Powierzchnia lasów na terenie Jaworzna to 5,6 tys. ha. Do wycinki pod fabrykę przeznaczono ok. 118 ha co stanowi 2,1% powierzchni lasów całego powiatu.

Ogółem pod inwestycję związaną z budową Izery (fabryka wraz z infrastrukturą) zostanie wycięte ok. 236 ha czyli 4,1% powierzchni leśnej powiatu.

Ciąć czy nie ciąć – powstaje pytanie. 

REKLAMA

O całą tę sprawę zapytaliśmy Ewelinę Boruń, Zastępcę Nadleśniczego Nadleśnictwa Chrzanów.

Ela Bigas: Nadleśnictwo Chrzanów złożyło już sprzeciw co do wycinki lasów pod fabrykę Izery, do kogo wpłynął ten sprzeciw, jak go uzasadniono i jakie będą jego dalsze losy?

Ewelin Boruń: Jedyną formą zgłoszenia sprzeciwu zgodnie z obowiązującym prawem jest stanowisko wyrażone przez nadleśniczego do opinii Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach zgodnie z art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Zarówno nadleśniczy jak i dyrektor wyrazili swoje negatywne stanowisko co do przeznaczenia gruntów leśnych na cele nieleśne (produkcyjno – usługowe) w tym również na lokalizację fabryki Izera. Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach przesłał swoją opinię do Ministra Środowiska, w chwili obecnej sprawa rozpatrywana jest w ministerstwie. W uzasadnieniu negatywnej opinii zarówno dyrektor jak i nadleśniczy podawali bezpowrotną utratę dużych powierzchni leśnych (238 ha) oraz możliwość innej lokalizacji inwestycji.

W jakim czasie obowiązuje ochrona gniazd ptasich czyli kiedy ewentualnie będzie mogła rozpocząć się wycinka przy założeniu, że sprzeciw zostanie odrzucony?

Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 16.12.2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt okres lęgowy ptaków określono od 1 marca do 15 października, w tym czasie obowiązuje zakaz wycinki drzew. Zgodnie z odstępstwami zawartymi w w/w rozporządzeniu wycinka drzew jest możliwa pod warunkiem otrzymania zezwolenia na wycinkę drzew w okresie lęgowym, zazwyczaj odbywa się to pod ścisłym nadzorem ornitologicznym. Jeśli chodzi o czas rozpoczęcia wycinki, pod warunkiem, że minister wyrazi zgodę na zmianę przeznaczenia tych terenów na cele inne niż leśne, to nie jest on zależny od nadleśnictwa a od inwestora i rozwiązań zawartych w ocenie oddziaływania inwestycji na środowisko.

Czy Nadleśnictwo posadzi nowe drzewa, jakie warunki musi spełnić miasto aby było to możliwe?

W przypadku zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a taką drogę przyjęło miasto do pozyskania terenów inwestycyjnych, mówimy o bezpowrotnej utracie powierzchni leśnej, dlatego też nowych nasadzeń w celu skompensowania utraty powierzchni leśnych nie będzie i nie zależy to od nadleśnictwa. Aby nowe nasadzenia były możliwe miasto musiałoby przeznaczyć w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego grunty do zalesienia, czego w projekcie na chwilę obecną nie ma.

Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że zgodnie z Komunikatem Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego i Komitetu Regionów stanowiącego Unijną strategię na rzecz bioróżnorodności 2030. Przywracanie przyrody do naszego życia w punkcie 2.2.8 czytamy m. in. „Aby przywrócić przyrodę do miast i nagradzać odpowiednie działania społeczności, Komisja wzywa europejskie miasta liczące co najmniej 20 000 mieszkańców do opracowania ambitnych planów zazieleniania obszarów miejskich do końca 2021 r. Plany te powinny obejmować środki służące tworzeniu różnorodnych biologicznie i dostępnych lasów miejskich, parków i ogrodów; miejskich gospodarstw rolnych; zielonych dachów i ścian; ulic obsadzonych drzewami; łąk miejskich; oraz żywopłotów miejskich…”, co stoi w sprzeczności z obecnie podjętymi działaniami miasta.

Dziękuję za wyjaśnienia. Tę niełatwą sprawę będziemy śledzić na bieżąco.

Ela Bigas


Komentarz redakcji:

Sama wiara w sukces nie wystarczy

Aby uzyskać sukces, potrzeba ciężkiej pracy. Potrzebna jest również wizja i sam pomysł na sukces. Z tym, jako miasto, nie mamy problemów, bo i koncepcje, wizje czy plany snujemy przepiękne. Jak jeszcze udaje się do tego znaleźć dofinansowanie, to tym lepiej. Tu Unia dorzuci do autobusów elektrycznych, tam do przebudowy dróg i jakoś się kręci. Co, jednak kiedy koniunktura kiepska i unijnych środków też brakuje?

Znamy to już z pomysłów naszego prezydenta o Hyperloopie do Szczakowej czy nowej linii tramwajowej. Jakże śmiało komunikujemy wszystkie nowatorskie pomysły, z których niewiele pozostaje. Przypomnę jeszcze dla porządku, że już wkrótce zbliżamy się do terminu uruchomienia autonomicznych autobusów pod wodzą naszych dyrektorów z MZDiM. Bo nie zapominajmy, że to tam bije źródło innowacji.

No ale wróćmy do czasów współczesnych. Mamy to! – krzyczeli urzędnicy, a za nimi całe miasto. Wielka fabryka Izery, która będzie przykładową inwestycją i przewodnim motywem transformacji górniczej gminy w nowoczesne miasto. Przypomnijmy, że już po kilku tygodniach termin zakończenia budowy fabryki został wydłużony, bo podobno ten pierwszy był niezbyt realny. A teraz?

Decyzje zdaje się blokować nadleśnictwo, które nie chce się zbytnio zgodzić na wycinkę prawie 5 procent drzewostanu w mieście. To jakby wyciąć co dwudzieste drzewo w mieście po to, żeby powstała fabryka samochodów. No cóż? Jak trza, to trza. Przysłowiowy „jawor” rznięto tu od początku historii miasta tylko po to, żeby się ono rozwijało. Rozumieć też trzeba leśników, bo jeśli wytną im takie połacie lasu, nie dając nic w zamian, to bilans zieleni wyjdzie ujemny.

Kto jednak nie ryzykuje, ten nie pije szampana. I nie powiem, że koncept budowy fabryki jest zły, czy źle przygotowany. I tu wielka pochwała dla urzędników, że dali radę, ale… co się stanie, jeśli znów zmieni się koniunktura i rządowe plany zostaną zmodyfikowane? Jest to duże ryzyko na zakończenie politycznej kariery naszego prezydenta. No bo jeśli faktycznie wytniemy znaczną połać lasu, a plany gospodarcze rządu się zmienią i nie dojdzie do budowy fabryki, to wycinka zyska miano największej dewastacji zieleni na południu Polski i zostanie zaliczona na konto naszych włodarzy.

Trudna sprawa. Rżniemy zatem te drzewa ku chwale gospodarczego sukcesu naszego rządu, czy będziemy zmuszeni ustąpić przed zieloną falą ekologów? Jeśli projekt Izery skończy tak jak jaworznicki tramwaj czy Hyperloop do Szczakowej, to prezydent, który w początkowej kadencji był określany mianem budowniczego niczym Kazimierz Wielki, skończy z plakietką drwala – jak minister Szyszko.

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki

7 KOMENTARZE

  1. Już na samym początku tej historii zaznaczyłem, że tereny przeznaczone pod rzeczoną strefę przemysłową powinny być czyste pod wszelkimi aspektami prawnymi, a przede wszystkim związanymi z szeroko pojmowaną ochroną przyrody oraz gospodarką leśną. W tym momencie, skoro tak się nie stało, inwestorowi zaoferowano Niderlandy. (patrz odpowiedni fragment Potopu). To zabrzmi okrutnie, ale dla inwestora, jeszcze nie jest za późno aby po prostu dać dyla do Rudy Śląskiej. I oby dla Jaworzna nie skończyło się to tak, jak dla Krakowa w związku z pewnym portugalskim deweloperem.

  2. Nie wierzę w powodzenie propagandowego PiS-owego pomysłu z „polskim” autkiem na baterie, ale sam zamiar może się okazać korzystny dla miasta. Chodzi o ewentualne dokończenie obwodnicy Dąbrowy N. do węzła z S1, zanim projekt Izera podzieli los elektrowni Ostrołęka. Co do wycinki – takie mamy położenie i bez niej nie tylko nie powstałaby EJ III ani nowy blok 910 MW, ale któraś z kopalń, hut, azotek, dolomitów czy innych cementowni. Gospodarczo i rozwojowo bylibyśmy w miejscu, gdzie jest teraz powiat chrzanowski. I stąd pewnie takie a nie inne opinie p. Grzegorzka i chrzanowskiego nadleśnictwa. Jeszcze jedno – gmina Jaworzno i powiat grodzki Jaworzno to ta sama powierzchnia. Chodzi Wam o to żeby pisanie o wycince 2% lasu całego powiatu wybrzmiało mocniej niż 2% lasu w mieście? Macie nas za idiotów oglądających TVP?

  3. To czy wymienione powierzchnie drzewostanów w związku z inwestycjami zostaną wycięte jest istotnym problemem, ale tutaj najważniejszym zagadnieniem jest coś innego. W tym artykule – https://nowa.invest-in-jaworzno.pl/ksse/ – dowiadujemy się, jak to w 2019 roku Jaworzno dołączyło do Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Otóż tak jak to napisałem przy pierwszym artykule w związku z Izerą powinno się teren przeznaczony do tego celu „wyczyścić” pod każdym względem. Wiem coś o tym, bo kiedy miast Libiąż i Chrzanów chciały część lasów na swoim pograniczu przeznaczyć pod swoją strefę tego rodzaju zatrudniono mnie jako kustosza Muzeum w Chrzanowie do wykonania stosownej inwentaryzacji. Storczyków i innych roślin chronionych było tam mnóstwo a poza tym i w tym przypadku Nadleśnictwo nie zgodziło się na pozbycie się lasu i pomysł upadł. Także miasto Trzebinia zanim poszerzyło swoją strefę ekonomiczną na Miechowie zatrudniło mnie abym sprawdził ten obszar. Także znalazłem sporo storczyków, ale udało się ich enklawę wydzielić przed podziałem terenu na działki. W każdym bądź razie to miasto, które sobie taką strefę ustala powinno uzyskać wszystkie niezbędne pozwolenia, także na deforestację, zamiast teraz po sprzedaży działki otwierać oczy ze zdziwienia niczym Księżyc na Sputnik na sprzeciw Nadleśnictwa. Wyrok na ten las powinien być wydany najpóźniej na początku 2020 roku chociaż jego wykonanie odroczone do czasu sprzedaży działek.

  4. To proponuje przeznaczyć ten teren pod produkcję „Storczyków i innych roślin chronionych” z pewnością da to zatrudnienie paru tysiącom ludzi. Czy jeżeli by Panu zapłacono za tą ekspertyzę Storczykami to podjął by się pan tej pracy?

    Te ekspertyzy i opinie to moim zdaniem marnowanie pieniędzy na takich „ekspertów” .
    Skoro zna sie Pan na roślinności chronionej i nie tylko to proszę wskazać miejsce, sposób i metody skutecznego przeniesienia tych roślin aby mogły sobie tam rosnąć.

    Proszę o wykazanie sie jako eksperta w praktyce a nie w teorii.

  5. Tego typu ekspertyzy są wymagane z mocy prawa. Jeśli są jakiekolwiek rośliny chronione oraz zwierzęta chronione to potem i tak los terenu jest w rękach właściwej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Ta może na przykład zezwolić na zniszczenie stanowiska, metaplantację, czyli przesadzenie na siedlisko zastępcze lub w najgorszym przypadku dla inwestora bezwzględną ochronę danego stanowiska. Część tych decyzji regulują jeszcze Dyrektywy Unii Europejskiej – https://pl.wikipedia.org/wiki/Dyrektywa_siedliskowa. A poza tym w przypadku IZERY i każdej organizowanej strefy przemysłowej wszelkie działania czyszczące teren ekologicznie i prawnie powinny być wykonane przed sprzedażą działek, co sugerowałem na początku.
    A co do wspomnianych chrzanowskich miejscówek to mam je doskonale udokumentowane i tam roślin chronionych nie było. Na starym szpitalu wykazano co prawda chronionego w owym czasie barwinka. Jedynym znanym mi skupiskiem tego gatunku był klomb przed starą apteką zlikwidowany z chwilą budowy w tamtej okolicy ronda. Inną wykazaną przeszkodą było powstanie poprzez planowaną budowę miejskiej wyspy ciepła. Widziałem tę ekspertyzę, bo pokazano mi ją w Urzędzie Miejskim. Sugerowałem poprzednikowi pomoc w walce z obecnym inwestorem. Ten nie był aż tak zdeterminowany. Teren po bazie PKS nie jest blokowany za pomocą roślin chronionych. Tych tam po prostu nie ma i nie było, na co również mam dowody w swoich licznych fotoreportażach.