Zdziwił się jeden z przedsiębiorców w Jaworznie, gdy podczas sesji zwiększono stawki za zajęcie pasa drogowego. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że cała dyskusja wokół przypadku Piotra Piętonia może skończyć się nieszczęśliwie. Nie tylko dla niego, ale i dla wielu innych osób.
Chodzi o balkon, który zawieszony nad chodnikiem w samym centrum miasta wystaje poza obręb działki. W sumie to około 7 metrów kwadratowych, na wysokości ponad 3 metrów. Niby nic, a jednak teraz przedsiębiorca będzie musiał zapłacić za niego niemal tak, jak za kram odpustowy stojący na chodniku. Według wyliczeń przedstawionych przez samego przedsiębiorcę, to ponad 20 tysięcy złotych rocznie.
No, i jak słyszeliśmy, wszystko po to, aby nie było samowolki i żeby inni nie zajmowali nieswoich powierzchni. Inni? Na pytanie, ile takich przypadków naruszeń w mieście jest obecnie rozważanych, padła odpowiedź: cztery. Problem w tym, że wszystkie dotyczą jednego przedsiębiorcy. Tego samego. No cóż.
Gmina zmienia więc regulacje właściwie z powodu jednego przedsiębiorcy, który otwarcie mówi, że chce i może płacić za zajęcie pasa drogowego, lecz nie tyle. Bo uważa, że ten element poprawia architektoniczny ogląd budynku i działa na korzyść wizerunku centrum miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystko to wygląda po prostu na działanie na złość. Bo jak inaczej odbierać fakt, że zaraz po wybudowaniu balkonu stawki nagle się zmieniają?
Dziwne było też stwierdzenie prezydenta, który mówił: „a gdyby było tak czy inaczej”, wspominając o jakichś łącznikach i innych konstrukcjach, a jednocześnie przyznał, że do końca nie wiedział, iż chodzi właśnie o ten konkretny budynek. To zresztą sporo mówi o tym, jak nasi włodarze interesują się miastem. Łykają jak pelikan opowieści, że przedsiębiorca to z definicji ktoś podejrzany, ktoś, kto chce tylko zarobić. A przecież, gdy spojrzeć na promocyjną ściankę Jaworzna, nieruchomość Piętonia znajduje się tam na zdjęciu jako element miejskiego wizerunku.
Pewnie w końcu władza pójdzie po rozum do głowy, bo przecież da się zróżnicować stawki za kram i za balkon. Myślę jednak, że stanie się to dopiero wtedy, gdy okaże się, że albo ten kolejny toporny bubel prawny zostanie zaskarżony przez organ nadzoru, albo gdy wyjdzie na jaw coś, czego władze zapewne już się spodziewają – że balkonami poza obrys działki wychodzi w mieście znacznie więcej nieruchomości.
Jestem ciekaw, jak wtedy prezydent będzie to tłumaczył. Czy znów powie, że szkoda, iż nie wiedział? I czy znów projekt został wypuszczony przez dyrektora MZDiM bez szczegółowych wyjaśnień?
Na koniec dnia przedsiębiorca, zamiast płacić 20 tysięcy złotych rocznie, po prostu ten balkon może skuć. Godził się płacić za zajęcie pasa drogowego, ale nie aż tyle. I właśnie tu zaczyna się prawdziwy problem. Bo kiedy zacznie go skuwać, a pokażą to wszystkie stacje telewizyjne w głównych wydaniach, jako przykład tego, jak traktuje się w Jaworznie przedsiębiorców, wtedy znów usłyszymy lament, że ktoś robi miastu zły PR i odstrasza inwestorów.
Tylko kto wtedy wskaże winnego?
Chyba mam w tej sprawie pewien dar jasnowidzenia. No, ale o tym – później.
Franciszek Matysik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Płacić balkoniarze blokowcy
Mamy balkony w obrębie swojej działki
W punkt. Zamiast wspierać ludzi którzy rozwijają miasto, zamiast ustalić opłacalne stawki za zajęcie "przestrzeni powietrznej", to lepiej dowalić zaporowe opłaty i straszyć jakie nieszczęścia by się działy w przeciwnym razie. Za to jak przedsiębiorca balkon zlikwiduje, to mieszkańcy odetchną z ulgą, bo będzie można łatwiej latać dronami nad chodnikiem. Tak wygląda "miasto przyjazne przedsiębiorcom".
W blokach w ktorych dorabiają balkony tez musimy płacić wykup gruntu jak nie ma blok wykupionej dzialki do okola bloku. Pan widocznie nie został poinformowany i teraz bd płacił.
Płacić tak, ale 20 tys. rocznie za 7 m kwadratowych? Chyba liczba zer się nie zgadza.
Dobrze wiedział co robi. Chciał przycwaniaczyć. Z drugiej strony pytanie kto wydał zgodę?? Jeśli w pozwoleniu na budowę tego nie było to niech skuwa balkon.
Uprzejmie donoszę, że balkony kamienicy przy ul. Mickiewicza 19 sięgają poza obręb działki i kradną przestrzeń miejską. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku prywatnych posesji i furtek, których klamki wystają nad chodnikiem. Czuwaj!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten gość świadomie naruszył prawo..miał projekt budynku..miał wyznaczona działkę a jednak oszukał prawo.TO w sumie jest to prawo czy go nie ma.
Ktoś mu dał pozwolenie na budowę to nie oglądali projektu?
Żadne cwaniactwo, pozwolenie zostało legalnie wydane. Nie było możliwości budowy balkonu w obrębie działki więc stwierdził że będzie płacił za zajęcie pasa drogowego. Nie było problemu do momentu kiedy te stawki zostały złośliwie podwyższone.
podobno pawel go nie lubi
Cwaniactwo nie opłaca.. i tyle
A co z byznesmenami którzy blokują pachołkami publiczną drogę żeby nikt im przed firmą nie parkował? Ile płacą miastu za zajęcie pasa drogowego?
I to jest dobre pytanie
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
No jeszcze zawyżajcie opłaty więcej więcej o sobie wynagrodzenia wyżej wyżej
jeszcze nie widziałem kramu wiszącego trzy metry nad chodnikiem , kolejny urzędniczy absurd żeby wyciągnąć pieniądze od obywatela i my jeszcze tych urzedników utrzymujemy z podatków.
chcialbys mieszkac nad ulica ? za chwile nie jeden developer by tak budowal - chodnik jest wszystkich w gore tez
Przedsiębiorca się zdziwił ? To co on projektu nie czytał?
Państwo obrońcy przedsiębiorcy: A gdyby to nad Waszą działką "inwestor" zbudował balkon na przykład 3m x 4m to też nie mielibyście nic przeciw?
Gdyby wybudował w miejscu gdzie w niczym to nie przeszkadza i za to zapłacił - bardzo chętnie. Ustaliłbym takie stawki żeby było to opłacalne.
1. To nie balkon tylko wykusz czyli część powierzchni mieszkania. 2. Był w klepniętym projekcie czy samowolka budowlana inwestora? Kto zatwierdził warunki i wydał pozwolenie na budowę? Wystarczy odpowiedzieć na te pytania.
To przy pozwoleniu na budowę takie rzeczy nie są wyjaśniane?
Budynek z balkonem jest piekny i urozmaica krajobraz, Pamietam jak w tym miejscu byly budynki psujace wizerunek miasta, a to przeciez Centrum i glowna droga , Nie mozna naliczac oplaty jak za stragan.bo stragan stoi na ziemi a nie wisi w powietrzu, Oplaty powinny byc ,ale ustalone z rozumem przez urzednikow, Jesli nie byloby balkonu to miasto nie bedzie mialo z tego ani grosza, natomiast racjonalne stawki moga dac miastu dodatkowy dochod. bo takich spraw bedzie wiecej, Panstwowa dzialka i tak nie przynosi zadnego dochodu, to czy nie lepiej miec mniejszy dochod niz zero, JesliI znowu jak to zwykle bywa sprawa porusza cale miasto, czy nie mamy wazniejszych problemow , Sprawa jest prosta trzeba ustalic stawke dla takich przypadkow a nie rozwlekac niepotrzebnie problemu i nie osmieszac mojego miasta , Chyba w tej sprawie cos nie gra.nie pisze oficjalnie co, ale normalna sprawa urasta do do wysokiej rangi i niepotrzebnie powoduje rozne reakcje mieszkancow, Komu i czemu ma to sluzyc, Oczekuje pozytywnego zakonczenia sprawy,
Sprawa jest prosta.TAKICH przypadków ma nie być.zaden argument no przemówi na korzyść tego przedsiębiorcy.wsxystko miałoby być ustalone i pozwolone przed budową.proste jak drut.
W takich przypadkach mozliwe jest ustanowienie za wynagrodzeniem sluzebnosci dla dzialki pod balkonem albo zawarcie umowy dzierzawy terenu, Wszystko zalezy od wlasciciela zajetej dzialki , jaki tryb uregulowania sprawy uzgodnia strony ,
Raczej dzierżawa ze służebnością przechodzenia i przejeżdżania przez działkę. Nie wiem czy go to wyjdzie taniej niż "stragan" za 20 000 rocznie.
Z perspektywy wielu mieszkańców trudno jest współczuć przedsiębiorcom, którzy od lat świadomie balansują na granicy przepisów. Jeżeli ktoś podejmuje działania z pełną świadomością ich konsekwencji, to musi również liczyć się z odpowiedzialnością, jaka z tego wynika. W takiej sytuacji przerzucanie winy na rzekomą niechęć władz miasta nie wydaje się uzasadnione. Jak ktoś miał do czynienia z Panem P. to wie jaki on jest! Warto też podkreślić, że zmiany stawek za zajęcie pasa drogowego dotyczą nie tylko przedsiębiorców, lecz także zwykłych mieszkańców. Obciążenia finansowe wynikające z nowych regulacji nie są więc wymierzone w jedną grupę, lecz stanowią element szerszej polityki porządkowania przestrzeni i zasad jej użytkowania.
Płacić balkoniarze blokowcy
Mamy balkony w obrębie swojej działki
W punkt. Zamiast wspierać ludzi którzy rozwijają miasto, zamiast ustalić opłacalne stawki za zajęcie "przestrzeni powietrznej", to lepiej dowalić zaporowe opłaty i straszyć jakie nieszczęścia by się działy w przeciwnym razie. Za to jak przedsiębiorca balkon zlikwiduje, to mieszkańcy odetchną z ulgą, bo będzie można łatwiej latać dronami nad chodnikiem. Tak wygląda "miasto przyjazne przedsiębiorcom".