Reklama

Po dożynkach miejskich przyszła pora na Byczyńskie Dożynki. Te zorganizowano w niedzielę 6 września. Program był taki, jak od lat, ale skoro lepsze jest wrogiem dobrego, to niech taki znany już program pozostanie, zwłaszcza, że Byczynianie i goście wydarzenia bawili się bardzo dobrze.

Wszystko tradycyjnie zaczęło się od mszy św. Po niej włodarze miasta dzielili się poświęconym dożynkowym chlebem z uczestnikami wydarzenia. Na wszystkich czekało kilkanaście bardzo różnorodnych stoisk, a na scenie zaprezentował się zespół śpiewaczy Byczynianki oraz przedszkolaki z dzielnicowego przedszkola nr 18 i uczniowie ze szkoły podstawowej nr 20. Nie trzeba dodawać, że wszyscy bardzo się publice podobali.

Pani Renia z Klubu Niko zapraszała do wicia wianków z tego, co na polach i w lasach. Żeby były to piękne wianki to zdaniem pani Reni powinny być z nawłoci, „królowej jesieni na naszych polach”, z jarzębiny, traw i śnieguliczki.

Reklama

O najważniejszym gołębiu w całym doborowym gołębiowym towarzystwie rozmawialiśmy z panem Zbigniewem z Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych Oddział w Jaworznie. To emerytka gołębica Myzia, która rocznie zaliczyła od 5-6 tys. tzw. konkursokilometrów. Teraz ma już święty spokój i odpoczywa na zasłużonej ptasiej emeryturze.

Udało mi się też odnaleźć wśród gości najprawdziwszego rolnika z Byczyny. To pan Bogusław, który jak powiedział powoli przechodzi na emeryturę. W tym roku, łącznie z tzw. usługami, zbierał uprawy z przeszło 30 ha, to pszenica, pszenżyto i jęczmień. Tegoroczne plony zdaniem pana Bogusława były dosyć dobre.

Reklama

Towarzystwo Przyjaciół Miasta Jaworzna pochwaliło się swoim tegorocznym wydawnictwem, to książka „Byczyna, gdzie to jest?”. W tej ciekawej publikacji zamieszczono zdjęcia z 10 lat konkursu fotograficznego pod tytułem oczywista „Byczyna, gdzie to jest?”. Kategorie konkursowe bardzo były różnorodne: krajobraz, regionalia, życie codzienne, czyli było nie było same dzielnicowe atrakcje.

Parę zdań zamieniłam też z Agnieszką Kaźmierczyk, znaną pisarką z Byczyny. Autorka wydaje w październiku nową książkę, książkę numer 13. Jak powiedziała, „zaczyna się mocno od sceny morderstwa na plebanii, a później zmienia się troszkę bardziej w obyczaj. Ale również oczywiście wątek kryminalny będzie musiał zostać rozstrzygnięty”. Zapowiada się arcy ciekawie.

Reklama

Poznałam też panią Kasię i jej męża pana Marcina. Mieszkają w Byczynie od grudnia ubiegłego roku. - Ja jestem zakochana, ciszą, spokojem i ludźmi, których poznajemy – mówi pani Kasia, a pan Marcin dodaje z przekonaniem, że wspaniale się tu mieszka i że jest zachwycony.

Panie i panowie z Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów zapraszali do wspólnego wicia wianków, układania bukietów, tu brylowały panie  i tworzenia świec z wosku, tu popisywał się pan. Wszystko pod nazwą „Cuda i Wianki”.

Reklama

Na zakończenie tego obchodu dożynkowych atrakcji próbowałam ustalić czym różni się prezentowany przez MZDiM wielki traktor od ciągnika. Byczynianka, pani Elżbieta odparła wymyśloną na poczekaniu taką rymowanką: „Ciągnik ciągnie, traktor orze, żeby potem było zboże”. Ponoć to nie pierwsza rymowanka autorstwa pani Elżbiety.

Takie to były miłe dożynki w Byczynie, dzielnica się spotkała, o tym i owym pogadano i choć to już nie dzielnica wiejska to dożynki całkiem Byczynianom się udały.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/09/2026 19:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości