W dzisiejszym odcinku dowiemy się dlaczego, jak dotąd, mowa naszych sąsiadów zza Przemszy nie doczekała się statusu języka regionalnego, w przeciwieństwie np. do Kaszubów, którzy taki statut uzyskali już dawno. Dowiemy się także tego, czym jest w związku z powyższym mowa Ślązaków, skoro nie odrębnym językiem, a mianowicie gwarą czy dialektem. Na szczegóły zaprasza historyk Jarosław Sawiak.
W Polsce mamy jeden wspólny język – polski, język narodowy i urzędowy, którym posługują się wszyscy obywatele. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że mowa Polaków w zależności od regionu potrafi brzmieć bardzo różnie. W kraju dominują cztery podstawowe dialekty: mazadek małopolski o największym zasięgu terytorialnym, dialekt mazowiecki sięgający aż po Warmię i Mazury, dialekt wielkopolski oraz dialekt górnośląski. Obok nich istnieją też zjawiska językowe, które pojawiły się po II wojnie światowej – tak zwane dialekty mieszane, charakterystyczne m.in. dla Pomorza Zachodniego, Dolnego Śląska czy Ziemi Lubuskiej.
Na tym tle szczególnie interesujące jest pytanie, dlaczego kaszubski – jeszcze niedawno uznawany za dialekt – zyskał status języka regionalnego, podczas gdy Ślązacy od lat zabiegają o podobne uznanie swojej mowy, ale w Polsce nie doczekali się takiej decyzji.
Autor wypowiedzi zwraca uwagę na błąd, który często pojawia się w codziennym języku: śląską mowę nazywa się „gwarą”. Tymczasem gwara, choć również jest formą odrębności językowej, zwykle ma dużo węższy zasięg – dotyczy kilku miejscowości, ewentualnie kilku powiatów. Mowa Ślązaków obejmuje natomiast znaczną część Górnego Śląska, dlatego precyzyjniejsze jest określenie „dialekt śląski”.
To ważne rozróżnienie, bo pokazuje skalę zjawiska. Nie chodzi o lokalną odmianę mówienia, lecz o ukształtowany regionalnie system, którym posługuje się duża społeczność.
Kaszubski od wielu lat posiada w Polsce status języka regionalnego, co oznacza konkretne konsekwencje. Może być używany jako język pomocniczy w urzędach. Jest też nauczany jako dodatkowy język w szkołach publicznych. W przestrzeni publicznej dopuszczalne są dwujęzyczne tablice – nazwy miejscowości czy ulic mogą być podane po polsku i po kaszubsku. To nie jest więc wyłącznie tytuł symboliczny, ale realne narzędzie ochrony i rozwoju regionalnej mowy.
W transkrypcji pojawiają się dwa główne powody. Pierwszy to wielowiekowy, bogaty dorobek kaszubszczyzny. Mowa kaszubska rozwijała się przez stulecia, ma zaplecze edukacyjne, literaturę, wydawnictwa i szerzej – ugruntowaną kulturę pisaną.
Drugi argument dotyczy samej struktury języka i jego pochodzenia. Wypowiadający podkreśla, że kaszubski posiada wiele cech odrębnych względem języka polskiego, a odrębność ta ma charakter pierwotny. Jej źródeł nie należy szukać wyłącznie w późniejszych wpływach obcych języków, lecz w historii plemiennej: Kaszubi wywodzą się z plemion pomorskich, które – choć spokrewnione z plemionami polskimi – tworzyły odrębną grupę. Innymi słowy, różnice nie „narosły” dopiero z czasem, ale w pewnym sensie były obecne u podstaw.
W tej perspektywie istotne jest także to, że kaszubszczyzna dysponuje własną ortografią, odrębną fleksją i nawet nieco innym alfabetem. To wszystko wzmacnia argument, że mamy do czynienia z systemem językowym na tyle wyrazistym i ustandaryzowanym, by uzasadniać status języka regionalnego.
W transkrypcji pojawia się również zdecydowane odcięcie od tezy, jakoby uznanie kaszubskiego mogło wiązać się z tendencjami separatystycznymi. Autor ocenia takie podejście jako nieuprawnione, wskazując, że Kaszubi przez wieki byli grupą lojalną wobec państwa polskiego – zarówno wobec dawnej Rzeczypospolitej, jak i Polski międzywojennej. W jego ocenie status języka regionalnego jest efektem pracy i dorobku kulturowego, a nie polityczną demonstracją.
W przypadku Śląska sprawa – zdaniem autora wypowiedzi – jest bardziej złożona. Podkreśla on, że odrębności śląskiej nikt rozsądny nie powinien kwestionować: Ślązacy mają silne poczucie własnej tożsamości, a wielowiekowe funkcjonowanie regionu poza granicami Polski pozostawiło wyraźne ślady w historii i kulturze.
Jednocześnie wypowiadający przedstawia stanowisko sceptyczne wobec uznania śląskiego za język regionalny „na chwilę obecną”. Jego zdaniem dialekt śląski jest w dużej mierze integralnym elementem polszczyzny, a śląskość jako taka stanowi część polskości. Wskazuje też, że odrębności językowe śląszczyzny wynikają w znacznym stopniu z wpływów obcych języków – zwłaszcza niemieckiego – co jest konsekwencją długich i złożonych procesów historycznych. To nie ma być powód do wstydu, ale argument w dyskusji o tym, czy śląski jest już na takim etapie rozwoju i standaryzacji, by traktować go jako osobny język regionalny.
Wypowiadający przywołuje ciekawy przykład: w Czechach śląska mowa ma status języka regionalnego. Tłumaczy to tym, że śląski na czeskiej części Śląska ma niewiele wspólnego z językiem czeskim, natomiast jest wyraźnie bliższy polszczyźnie. W Polsce – w tej argumentacji – sytuacja wygląda inaczej, bo śląski jest silnie osadzony w polskim kontinuum językowym.
Końcowa myśl wypowiedzi jest taka, że w przypadku śląskiego uznanie go za język regionalny może być w przyszłości możliwe, ale dziś byłoby – według autora – przedwczesne. Zbyt stanowcze domaganie się takiego statusu uznaje on za proces, który powinien jeszcze potrwać: wymaga dalszego rozwoju dorobku, być może większej standaryzacji i ugruntowania.
Jednocześnie cała dyskusja pokazuje, jak ważne są nie tylko emocje i tożsamość, ale także historia, nauka o języku oraz instytucjonalne zaplecze. Bo status języka regionalnego nie jest wyłącznie kwestią deklaracji – to również efekt wieloletniej pracy, tradycji i rozwiązań, które pozwalają daną mowę realnie chronić i rozwijać.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trochę chyba bzdury Panie Sawiak Pan pisze, mapa dialektu Małopolskiego w takich granicach nie istnieje, prosże sobie zobaczyć chociać gdzie chodzą na pole a gdzie na dwór i narysować mapkę tak z ciekawości to się Pan zdziwi gdzie sięga prawdziwy dialekt i porównać to ze starymi mapami Polski t zoabczy Pan z czego to wynika.
A śląska gwara jak ładnie kiedyś wytłumaczył jeden poseł w sejmie ze śląska to nie żaden osobny język tylko zatrzymana w czasie staropolszczyzna.