Reklama

Ks. Stojałowski - Mechanizmy wyborczej porażki

Rok 1911, naszym stronom przynosi istotną nowość w wyborczej ordynacji. Wybory do wiedeńskiego parlamentu w Galicji Zachodniej oraz w Galicji Wschodniej odbywały się nie tego samego dnia, lecz w osobnych terminach.

Bez ogródek powiedzmy, iż działo się tak dlatego, by żołnierze i żandarmi mogli skuteczniej pilnować państwowego porządku. Koncentrowano siły: zatem przemieszczali się zgodnie z wyznaczonym dniem głosowania. Należy zrobić ile się da, aby sprawiedliwe zwycięstwo przypadło tym, co trzeba. Wiedział Wiedeń, czego chce i po co. Jak zawsze musiał dzielić, ażeby rządzić.

W Galicji Zachodniej, gdzie kandyduje na posła do Rady Państwa ksiądz Stojałowski, wybory odbywają się 13, 21 oraz 28 czerwca.

Nazwisko, owo jedyne na karcie do głosowania, ma być napisane poprawnie; nie wolno dopisywać innego, nie wolno i kreślić, to jest najważniejsze – napominali chłopów redaktorzy „Wieńca – Pszczółki”. Pieczątki z nazwiskami chrześcijańsko-ludowych kandydatów, otrzymali mężowie zaufania. Strzec mieli pieczątek z odwagą i pilnować, aby do urny była wrzucona.

Reklama

Zgromadzeni przed lokalami wyborczymi kłócili się, bili, ruch był jak na jarmarku. Ludowcy, socjaldemokraci stoliki ustawiali, pieczętowali puste karty i rozdawali swoim zwolennikom. Na tych co już mieli katy z nazwiskiem czyhali inni, a nuż kartę sprzeda? Nie pójdzie do urny wrzucić. Była też władza, komisarz, żandarm, nauczyciele, oni namawiali aby głosować na ludowców. Interweniowali żandarmi, zamiast być obiektywnym i tylko porządku pilnować tępili przede wszystkich zwolenników Stojałowskiego. Zdarzało się że pod karabinem wypraszali stojałowczyka z lokalu, gdyż domagał się poszanowania prawa przez władze. Owa władza zamiast pilnować porządku, wymuszała głos dla Zarańskiego, lub Wróbla. Swoje racje wykrzykiwali zwolennicy stronnictwa chrześcijańsko-ludowego przeciw tym kandydatom. Wspierał ich „Wieniec-Pszczółka”.

W artykule Jeszcze nie zginęła znajdujemy takie zdania: „Idziemy do walki wyborczej z wiarą w dobrą i świętą sprawę naszą. Nie walczą przeciw nam, ale przeciw starej Chrystusowej prawdzie, znienawidzonej od początku przez samolubów, wyzyskiwaczy bliźnich, i chciwców, łakomych na honory i bogactwa, powstające z poniżenia i krzywdy bliźnich.

Reklama

Możecie w tej walce wyborczej ulec przemocy i gwałtom zjednoczonych zwolenników fałszu i kłamstwa – ale legniemy my, a pozostanie i żyć będzie nasza prawda, nasza chrześcijańsko-społeczna zasada – i program.” Przyp.1

Nadzieja w księdzu Stojałowskim nie gaśnie, nawet w chwili „gdy gwałt i zdrada gotuje cios śmiertelny”, nawet jak „legniemy”, to i tak żyć będzie nasza sprawa. W ostatni przedwyborczy czas apeluje do Bochniaków pisze:

<

Jeszcze jedno weźcie pod uwagę. Namiestnik p. Bobrzyński skłonił do kandydowania przeciw mnie w Waszym powiecie, p. b a r o n a G ö t z a z Okocimia.

Reklama

Dlaczego to uczynił? Czy może dlatego, że p. baron będzie, lepszym, zdolniejszym, niż ja posłem. Bynajmniej! Uczynił to dlatego, ponieważ pan baron ma: „piwo i złoto”, którego ja nie mam, a więc szafować niem nie jestem w możności.
Stawianie takiego kandydata jest wprost o b e l g ą i o b r a z ą Wyborców powiatu bocheńskiego >>. Przyp. 2

 

Jak widać polityczna propaganda z uczciwością nie wiele ma wspólnego. Mechanizmy polityki wciąż te same: nasze na wierzchu ma być, dołożyć przeciwnikowi. Wzajemność w walce na słowa gwarantowana. „Obelga i obraza” to wyrazy raniące i niesprawiedliwe wobec szanowanego obywatela, filantropa, a takim był baron Götz Okocimski.

Reklama

Zadbał o wystawienie jego kandydatury - pobłyskującej piwem i złotem - Michał Bobrzyński. Z góry przesądził, że kiedy wystartuje G ö tz to ksiądz Stojałowski mandatu nie dostanie. Tak też się stało.

W okręgu nr 41 Bochnia-Niepołomice-Brzesko-Wiśnicz oczywiście mandat zdobył baron Jan Götz-Okocimski. Uzyskał aż 12.503 głosów.

Co prawda jeszcze szansa rysowała się w drugiej turze wyborów. Znikoma szansa, toteż mandat przypadł nie Stojałowskiemu, lecz Adamowi Ruebenbauerowi Przy. 3 kandydatowi ludowców. W całym okręgu wiejskim oddano 15.405 głosów. Stojałowski uzyskał 6128 głosów, Ruebenbauer 9277. Przyp.4 To jego druga kadencja w austriackiej Radzie Państwa. Dobra kandydatura, chłopski syn, absolwent prawa, pracujący w kancelarii notarialnej w Bochni.

Reklama

Miał ksiądz Stojałowski przeciw sobie dobrze wykształconych przeciwników, o pokolenie młodszych.

Jak wiemy, ksiądz Stojałowski startował w dwóch okręgach.

W okręgu wyborczym nr 35 Chrzanów-Jaworzno–Krzeszowice-Liszki pierwsze głosowanie 13 czerwca nie zdecydowało o tym, kto otrzyma mandat do parlamentu wiedeńskiego. Po wyniku głosowania widać, że zwycięstwo księdza jest niepewne Konieczna jest pełna solidarna mobilizacja stojałowczyków. Różnica głosów niewielka. Żuławski 864, Wróbel 552, Stojałowski 526, Zarański 528, Łobczawski 368, Szponder 360. Przyp. 5

Reklama

Drugie wybory odbywają się 21 czerwca. W naszym okręgu wyborczym oddano ogółem 18.056 głosów. Oto rezultaty dla Księdza Redaktora zaskakująco złe: Zarański 5655, doktor Wróbel 5423, Żuławski 4249, ksiądz Stojałowski 2679.  Przyp. 6 Ponowny wybór będzie między Zarańskim, Wróblem i sławnym później socjalistą Żuławskim.

Gazetka donosi: „Wynik drugich wyborów, odbytych w dniu 21.czerwca w zachodniej Galicji jest oczywistym dowodem, że rząd krajowy dokazywał „cudów”: zmniejszania głosów kandydatom c h r z e s c i j a ń s k o – l u d o w y m, a pomnażania głosów kandydatom bezwyznaniowym.”  Przyp. 7

Reklama

Cuda wyborcze to atrybut polityki zapewne ogólnoświatowej. Polskiej też. Postulaty: policzyć od nowa, unieważnić, to rezultat nie cudów lecz manipulacji w najlepszym razie omyłek beztroskich. „Ja z synowcem na czele, i – jakoś to będzie!”

 

Do trzeciej tury głosowania, a odbywa się ona 28 czerwca, ksiądz Stojałowski zatem już nie może startować. Przemawiać w parlamencie wiedeńskim nie będzie (stańczycy odetchnęli z ulgą), tylko w Sejmie Krajowym we Lwowie, gdzie posłem pozostanie aż do śmierci.

Zwraca się Do wyborców w Chrzanowskim, „Nie głosować na Zarańskiego! Nie głosować na Wróbla!” Przyp. 8

Reklama

 

 

Doktor Ignacy Wróbel, Przyp. 9 ludowiec, doktor praw, otrzymał 6978 głosów. Jan Zarański Przyp.10 demokrata, prawnik, inżynier górnictwa, nieco mniej 6397; Zygmunt Żuławski,, Przyp. 11 polityk socjaldemokrata 5997. Stanisław Stohandel i ks. Andrzej Szponder ponownie mandatu do austriackiej Rady Państwa nie zdobyli.

Naszymi posłami zostali przeto Wróbel i Zarański. Ma jaworznicki dziekan, ksiądz Stefan Skoczyński, swoją radość: jego agitacja przyniosła Zarańskiemu sukces. Nikt z kandydatów chrześcijańsko-ludowych nie otrzymał mandatu. Ksiądz Stojałowski uważa, iż stało się tak w wyniku zdrady, bezprawia i gwałtu.

Reklama

„Stara, czarna stańczykowska zmora podniosła głowę!” Przyp. 12– powie Stojałowski z właściwą sobie impetyczną dobitnością. Przycichnąć choćby na chwilę, na chwilę porażki – o, to nie on.

Oczywiście wybory należy powtórzyć o tym pisze Franciszek Marszalski: „jeżeli ks, redaktor życzy sobie żeby prawda się wyświetliła, wyszła na jaw, kogo lud wybrał, trzeba przejechać cały okręg wyborczy, w każdym miejscu wyborczym wziąć wynik wyborów […] trzeba by to koniecznie zrobić, bo zwycięstwo wyborcze jest po naszej stronie, a ogłoszony wynik wyborczy jest fałszywy.”  Przyp. 13

Reklama

 

Tu będzie dygresja. Kiedy czyta o tym, co działo się sto czternaście lat to nasuwają się analogie do roku 2025. Wybory prezydenckie w Polsce. W tym uczestniczyliśmy i przeżywaliśmy boleśnie - a było nas 49,11% - przegraną naszego kandydata. Przegraną? „Wybory sfałszowane, powtórzyć, przeliczyć od nowa głosy” - wtórowałam solidarnym przegranej sprawie. Bolał mnie wynik wyborczy nie po naszej myśli. Inni radowali się zwycięstwem. A my na Śląsku mieliśmy choć taką satysfakcję, że nasz kandydat wygrał z przeciwnikiem u nas, w Jaworznie też.

W boju na głosy Stojałowski wolny był od telewizji, od Internetu, od wszelkich portali społecznościowych. Prasa, ulotki, przekazy ustne wystarczyły do budowania emocji. Jednak siła przeżywania porażki, jednaka jest w kolejnych pokoleniach angażujących się w politykę. Atrybuty propagandy: kłamstwo pogania kłamstwo, koryciarstwo, przekupstwo, a prawda to taka w jaką kto chce uwierzyć. Tej najprawdziwszej prawdzie trudno się przebić. Przy czym wszystkie partie polityczne walczą o przestrzeganie prawa i o sprawiedliwość.

Stojałowczycy nie kryją oburzenia na wynik wyborów. Swoimi spostrzeżeniami dzieli się na łamach „Wieńca – Pszczółki” członek Bratniej Pomocy w Jaworznie (nie wiemy kto, mówi tylko o sobie, że młody):

 

<

Galicyjskie wybory to takie, że kiedy „[…] wrzucisz do urny 34 głosy na stojałowczyka, to wyjmą z niej 100 na stańczyka.”  Przyp. 15

Przegrany, znany nam poseł Maciej Fijak sprawy sfałszowanych wyborów nie zostawił, domagał się w sądzie sprawiedliwości. Przedstawił świadków 34 osoby, które oddały na niego głos, a wynik wyborczy to tylko 7 głosów. Jakim cudem? Nic w sądzie nie wskórał. Był posłem przez dwie kadencje X i XI zasiadał w austriackiej Radze Państwa. od 1907 roku. Należała do Koła Polskiego.

  „Prenumerator z Byczyny” to podpis pod artykułem Krętactwa w Jaworznie i okolicy. Ciekawe, że opowiada z poirytowaniem o wyborczych skandalach w gminie Jaworzno i Jeleń, a nie w swojej własnej. Tego, że byczynianie jeleniaków nie lubią, dowiedziałam się niedawno z ust Pani Leś-Runickiej podczas promocji jej książki „Historia Jaworzna do roku 1795”. Taka historyczna teza znalazła kolejne potwierdzenie.

Nie znany bliżej nam ów ktoś z Byczyny pisze do księdza list:

„Z bólem serca i oburzeniem donoszę WKs. Redaktorowi o szachrajstwach, jakie miały miejsce przy naszych wyborach z powodu niegodnego z prawem postępowania ze strony władz rządowych oraz agitatorów pańskich kopalń i fabryk w Jaworznie, Borach, Sierszy i t d. . W sam dzień wyborów, to jest 21 czerwca działy się w Jaworzniu [tak!] potworne przekupstwa. Kto głosował nie za ks. Stojałowskim, lecz za Zarańskim lub Żuławskim, dostawał 5 koron. […] Kartki głosowań odbierał sam komisarz oraz Lipka, dawny wójt [w Jeleniu], znany ze swoich brudnych sprawek. Z tego powodu kilkadziesiąt głosów danych WKsiędzu Redaktorowi skradziono.

Byli tacy co szli obok stolika gdzie odbijano na kartkach nazwisko Ks. Redaktora, aby się zdawało, że idą za stronnictwem, ale później dawał im komisarz kartki stemplowane na Zarańskiego. Również na kopalni sztygary na dole i w kancelarii odbijali robotnikom kartki na Zarańskego, a który przyjął zapisywali mu za nagrodę szychtę. Tak więc wyszedł poseł, ale za pieniądz”.

Czyż nie należałoby takich wyborów unieważnić, a zrobić ponowne pod kontrolą dzielnych ludzi, jakich mamy n.p. w Byczynie, to jest Józefa Steca, lub w Jeleniu – Jana Mzyka. itp.! Tacy się trzymali i trzymają ręka w rękę, a od sprawy nie odstąpią. Zasługa też Steca, że Byczyna opętać się nie dała, bo stał on nieugięty na straży czci i sumienia. Żal nam niewysłowiony, że głosy nasze poszły na marne. Oby dało się głowy tych dumnych, co je wysoko w górę podnoszą, na dół zniżyć, a wybór ich obalić.

O, źle w naszym kraju, gdy sprawiedliwości u góry znaleźć nie można!” Przyp.16

Artykuły nadsyłane do „Wieńca-Pszczółki” opisujące wybory, w powiecie chrzanowskim, wiele uwagi poświęcają metodom pozyskiwania głosów.

Jaworzno miała opinię „parafii rozpitej” Przyp. 17 Oburzał się ks. proboszcz na tych co wysiadują w szynku a wychodząc: „nie mogą się utrzymać na nogach prowadzą się wzajemnie mierząc gościniec i wyśpiewując bluźniercze piosenki”. Przyp.18 Ksiądz proboszcz Stefan Skoczyńki grzmiał z ambony piętnując pijaństwo, nawet weselnicy przychodzili pijani do kościoła. Musiał zadbać o gwarancje trzeźwości. Nowożeńcy wpłacali kaucje, zapewniając, że zarówno oni jak i goście weselni w kościele będą trzeźwi. Kiedy nie dotrzymali zobowiązania kaucja przepadała. Ślubu nie było. W parafii działało Bractwo Wstrzemięźliwości, zabiegało o to, aby parafianie powstrzymywali się od picia alkoholu. Ks. Skoczyński nie ukrywał w ogłoszeniach parafialnych, że trudno jest jaworznian od pijaństwa odwieść. „Daje się przy tym zauważyć poszukiwanie coraz to nowych argumentów, które byłyby w stanie przekonać czy nakłonić w sytuacji, gdy groźby i nakazy w miarę powtarzania ich traciły moc oddziaływania” Przyp.19 - pisze ks. Jacek Olchawa. Rozpolitykowanie przy gorzałce w czasie wyborów zdecydowanie zniweczyło sakramentalną przysięgę - składaną przez parafian - stronienia od alkoholu. Wielu nie wykazało się charakterem. Alkohol był przynętą do przekupstwa, do pozyskiwania wyborców. Relacjonuje Byczyniak:

„Piwem i wódką tak spajano chłopów, że mieszkańcy Jelenia dnia tego chodzili jak bydlęta, nie wyłączając i wójta, który zamiast przy komisji wyborczej, siedział w szynkowni.” Przyp.20

 

Głosy dla przeciwników politycznych księdza Stojałowskiego zdobywano przekupstwem niemalże we wszystkich gminach. W Jaworznie podsztygar Kucharz – opowiadano – obiecywał górnikom zapłacić za trzy szychty, gdy oddadzą głos na Zarańskiego. A znów kierownik (oberhajer) p. Smolik w kopalni Jacek-Rudolf mało że górnikowi trzy szychty dopisze (górnik do pracy nie przyjdzie, a zapłacone będzie miał), to jeszcze dwie korony na piwo da. Tak dbał o głosy dla Zarańskiego. O zgrozo, chętnych nie brakowało. Korespondent „Wieńca – Pszczółki”, tajemniczy dla nas L.W., jest wzburzony, tym co doświadczył. Ma poczucie krzywdy. Przyp.21

Antoniego Smolika mój dziadek Józef wspominał tak: „Jaki z dołu kopalni wyjechał - czarny od węgla - taki do domu szedł. Na barku zawsze niósł kawał drewnianego klocka. Dostojnie, majestatycznie gościńcem szedł. Dumny był z tego, że jest oberhajerem.” Mieszkał z rodziną przy ulicy Sławkowskiej niedaleko cmentarza Ciężkowickiego. Stoi jego drewniana chałupa, pięknie zadbana, do dziś.

Kazimierz Koźbiał, z Jaworzna opisuje jak w dniu wyborów stał na Rynku:  „ze znajomymi ze wsi, a obok nas stanął dozorca z kopalni, lizuń, nazwiskiem Łucki, który podchmieliwszy sobie zaczął dowodzić, iż nie chciałby, aby Ks. Stojałowski został posłem. Ja mu właśnie zacząłem tłumaczyć, że ksiądz Stojałowski nie pójdzie do niego po prośbie, gdy wtem ktoś mię z tyłu popchnął na Łuckiego, ten zaś się potoczył na Mikołaja Żmudę, więc powstało zamieszanie i gwar. Wtedy nadszedł policjant Kłusko i rzekł: Panie Łucki, proszę stąd odejść – i sam zabrał się do szynku i pił do późnej nocy.”  Przyp.22

Niedługo potem Kazimierz Koźbiał dostał wezwanie do sądu za pobicie Łuckiego. Na korzyść stojałowczyka zeznawali świadkowie Koziarz i Głób, wszystko na nic. Sąd dał wiarę Łuckiemu. Koźbiał musiał zapłacić 10 koron grzywny i 6 koron kosztów, które Łuckiemu należało zwrócić. Koźbiał w „Wieńcu – Pszczółce” napisał:

„Trzeba jeszcze wiedzieć, że Łucki jest fałszywy jak kot. Gdyby był szczery, nie byłby zeznawał, iż z umysłu go trąciłem. Ale takiemu lizuniowi fałsz najczęściej uchodzi bezkarnie.

Takie mam miłe wspomnienie z dnia wyborów; nie tylko niepomyślnie wypadły, ale mimowolnie człowiek popadł w łapkę, z której wykupić się musiał”.  Przyp. 23

Klęskę księdza Stojałowskiego starają się jego zwolennicy wytłumaczyć nieuczciwością politycznych konkurentów. Karty przez chłopa silnie w garści trzymane były tuż przy urnie kradzione mu. Kiedy nie dał się przekupić piwem, wódką, cygarami, kiełbasą, to należało jego kartę ukraść. Zwyczajnie ukraść. Najgorsze jest to, kto w takim społecznym krajobrazie kradnie. Pisze Maciej Czuła:

„Nie ci malutcy ubodzy, poniewierani, których zamyka się do więzienia za kromkę chleba, gdy ją z głodu wziął, ale ci wielcy, uczeni, którzy żądają od nas poszanowania ustaw i władzy – ci kradli! A kradli z nakazu tych, którzy wydają ustawy przeciwko zbrodniom a sami najgorsze i największe zbrodnie popełniali na narodzie, bo mu dają zgorszenie. I wy chcecie poszanowania dla prawa kiedy je sami depczecie” Przyp.24

Łamy „Wieńca-Pszczółki” zdominowały listy od oburzonych wynikiem wyborów zwolenników ks. Stojałowskiego. Tekst Oszustwa w Brzeskim nadesłał Jan Ciemięga z Dębna pisał, o wielkiej nadziei na zwycięstwo przy wyborach, „bo lud szedł solidarnie”. Niestety nadziei zawiedzionej gdyż wybory były sfałszowane. On sam wykazał się odwagą i inni stojałowczy też nie dali się zastraszyć bądź przekupić.

„Pomimo wielkich nadużyć jakie się działy w Dębnie Wks. Redaktor miał 167 głosów a Rueb[enbauer] 164. Ks proboszcz w Dębnie nadszedł dopiero po ogłoszeniu wyniku wyborów, więc nie głosował, bo na plebani siedział.

Wójt z Dębna, Jan Chodacki, groził mi, że jeśli na WKsiędza Red. będę głosował, to Bernadzikowski tak pokieruje, iż mój syn utraci stypendium pobierane! Stanisław Bieliński obiecywał mi gruszki na wierzbie, jeśli go posłucham, a Wawrzyniec Powroźnik przyskakiwał do mnie z zaciśniętymi pięściami. Alem ja na to wszystko nie zważał tylkom swoje robił, idąc za głosem sumienia.” Przyp.25

Zbrodniczo działo się w Galicji Wschodniej. Wybrany na posła Natan Loewenstein, demokrata, syn rabina, adwokat w Drohobyczu, radny Lwowa, poseł do Sejmu Krajowego Galicji uzyskał do Rady Państwa aż 5970 głosów. Zadziwiająco dużo. Jego konkurenci zadziwiająco mało: 768, 600, 372. Przyp.26

W Drohobyczu doszło aż do rozruchów ulicznych. 
<>. Padły strzały, zginęło 13 osób a rannych zostało 50.

„Przy takiej muzyce został ulubieniec Bobrzyńskiego Dr Natan Lowenstein wybrany posłem! Trupy i krew rannych stwierdzają, w jaki to sposób rząd krajowy w y b i e r a posłów po myśli swojej.” Przyp. 27

Przegląd polityczny w „Wieńcu - Pszczółce” drukuje informacje, jak z palcu boju.

Nawet korespondenci Warszawskiego „Tygodnika Ilustrowanego” zjechali do Lwowa i Drohobycza, opisali i fotografowali rozruchy.

W Galicji Zachodniej w dniach wyborów nie było ofiar śmiertelnych. Dynamit wynoszony z kopalni służył, jak to czynił wójt Lipka, do zabijania ryb w Przemszy, nie do wysadzania lokali wyborczych. Aż tak zdeterminowanych zwolenników Stojałowski nie miał. Jego stronnictwo chrześcijańsko-ludowe było miłosierne. Do buntu nie zagrzewało. A niewiele brakowało toż to z karabinem przeciw wyborcy żandarm wystąpił:

 

<> Przyp.28 – pisał anonimowy sprawozdawca nadużyć wyborczych.

 

Oskarżycielskie słowa korespondentów gazetki znajdują potwierdzenie w ocenie wyborów, dokonanej przez księdza Józefa Pelczara, biskupa przemyskiego, zaliczonego obecnie w poczet świętych. Powiedział on: „Jeszcze jedne takie wybory, a przyjdzie chyba pozamykać kościoły, bo nauczanie moralności stanie się ironią wobec takiego postępowania władz.” Przyp.29

Dobremu swojemu rozeznaniu w faktach historycznych sprzed stulecia bardzo dużo będzie zawdzięczał ktoś, kto zechce znaleźć sprawdzalny klucz do rozumienia tego, czym jest nasza własna współczesność. Byle tylko zaufać faktom, a nie sloganom, nie cynicznej malwersacji.

Barbara Sikora

1. Jeszcze nie zginęła, „Wieniec-Pszczółka”, 14 maja 1911, nr 20, s. 278.
2. Do szanownych Wyborców okręgu Bochnia-Brzesko!, „Wieniec-Pszczółka”, 28 maja 1911, nr 22 s.303
3. Adam Ruebenbauer (1867-1930) syn chłopski z Sieniawy. Prawnik. Studiował we Lwowie i w Wiedniu. W 1907 związał się ze Stronnictwie Ludowym, w 1911 wiceprezes Zarządu Powiatowego Bochni. W 1913 członek PSL „Piast”. Służył w wojsku austriackim. W 1920 zamieszkał w Krakowie, pracował w Urzędzie Ziemskim, zaniechał działalności politycznej. Słownik biograficzny działaczy ruchu ludowego, Warszawa 1989, s. 349.
4. Wybory ściślejsze w Galicji zachodniej, „Wieniec-Pszczółka”, 25 czerwca 1911, nr 26, s. 358.
5. Pierwszy dzień Wyborów, „Wieniec-Pszczółka”, 18 czerwca 1911, nr 25, s. 343.
6. Wybory ściślejsze w Galicji zachodniej, …. s. 358.  
7. Tamże
8. Do wyborców w Chrzanowskim, „Wieniec-Pszczółka”, 25 czerwca 1911, nr 26, s.362.
9. Ignacy Wróbel (1862-1941) syn chłopski ze Starej Wsi pow. Rzeszów. Doktor praw absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, dyrektor okręgu Kolei Państwowych. Od 1907 w Stronnictwie Ludowym członek Rady Naczelnej tego Stronnictwa, w czasie rozłamu działacz SL „Piast”. Słownik biograficzny działaczy ruchu ludowego, s. 443.
10. Jan Zarański (1866-1940) urodzil się w rodzinie inteligenckiej w Krakowie. Studiował prawo w Uniwersytecie Jagiellońskim stopień inżyniera górniczego uzyskał po ukończeniu Akademii Górniczej w Leoben .Pracował w Wyższym Urzędzie Górniczym w Krakowie, Drohobyczu. W latach 1907-1918 poseł w austriackiej Radzie Państwa. Założyciel Szkół Górniczych w Dąbrowie i na Śląsku Cieszyńskim. Inicjator powstania Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Profesor, wykładowca prawa górniczego w tejże Akademii. Biuletyn AGH, Kraków 2019, s. 33-36
11. Zygmunt Żuławski (889-1949) początkowo związany z krakowską sekcją SDKPiL, od 1904 z działacz PPSD, PPS, redaktor „Zawodowca”, działacz Związków Zawodowych. Wielka Encyklopedia Powszechna, Warszawa 1967, tom 12: Usa-Ż, s.867. 
12. Jeszcze nie zginęła, …. s. 278
13. Pokłosie wyborcze „Wieniec-Pszczółka”, 2 lipca 1911, nr 27, s. 380. 
14. Słówko z własnych spostrzeżeń, „Wieniec-Pszczółka”,, 27 sierpnia 1911, nr 35, s. 510.
15. Słuchajcie ludzie „Wieniec-Pszczółka”,, 7 tycznia 1912, nr 1 s. 3
16. Krętactwa w Jaworznie i okolicy, Wieniec-Pszczółka”,, 23 lipca 1911, nr 30 ,s.428-429.
17. P. Ks. J. Błonarowicz do konsystorza, Kraków 14 III 1889; AKM APA-289. Za: ks.Jacek Olchawa, Ksiądz Stefan Skoczyński - proboszcz w Jaworznie /1899-1929/ , Kraków 1993, s. 77 
18. Ogłoszenia Parafii Jaworzno, 8 IX 1907, t.1 s.149 Za: Jacek Olchawa, Ksiądz Stefan Skoczyński- proboszcz … , s. 78. 
19. Ks. Jacek Olchawa, Ksiądz Stefan Skoczyński..... s. 78. 
20. Tamże
21. Głos z Jaworzna , 6 sierpnia 1911, nr 32 s. 460- 461
22. Wiele złego na jednego, „Wieniec-Pszczółka”, 3 września 1911, nr 36, s.527, 528.
23. Tamże
24. Głosy ludu. Rozmyślania powyborcze, „Wieniec-Pszczółka”, 1 października 1911, nr 40, s. 588.
25. Oszustwa w Brzeskim, „Wieniec-Pszczółka”, 23 lipca 1911, nr 30 s. 429.
26. Wybory do Izby posłów Rady Państwa, „Gazeta Lwowska”, 21 czerwca 1911, nr 139, s. 1. Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa.
27. Przegląd polityczny, „Wieniec-Pszczółka”, 25 czerwca 1911, nr 26 s. 362. 
28. Pokłosie wyborcze, nadużycia wyborcze, „Wieniec-Pszczółka”, 9 lipca 1911, nr 28, s. 396.
29. Jan Zamorski, Stanisław Stojałowski, Bielsko 1931, s. 95.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama