Rok 1911, ostatni w życiu księdza Stojałowskiego, to czas wyborów do wiedeńskiego parlamentu, w którym zasiadali przedstawiciele całej monarchii Habsburgów. Do Rady Państwa. Oczywiście ksiądz kandyduje. Oczywiście – gdyż parlament wiedeński znany mu był od roku 1898, kiedy to ksiądz w wyborach uzupełniających otrzymał z listy Stronnictwa Chrześcijańsko-Ludowego poselski mandat w okręgu Łańcut-Nisko.
Poseł Ferdynand Hompesch, hrabia właściciel dóbr ziemskich, zamieszkały w Rudniku nad Sanem, zmarł 27 października 1897. Stojałowski jego miejsce zajął 21 marca 1898. Przyp. 1 Zasłużony dla Rudnik hrabia Hompesch był w ugrupowaniu przeciwnym polityce Stojałowskiego, reprezentował konserwatywnych stańczyków. W Radzie Państwa zasiadał od roku 1885, kadencja IX w austriackim parlamencie była jego ostatnią, dla ks. Stojałowskiego pierwszą. „Został wreszcie o b r a n y t a m ż e p o s ł e m” – wspomina Helena Hempel, Przyp. 2 wprawdzie dopiero w wyborach uzupełniających, ale jednak posłem został. W kampanii miał przeciw sobie i kler i ziemiaństwo. I silną listę socjaldemokratów. Sprzyjająca Stojałowskiemu Anna Potocka w liście do Jadwigi Zamoyskiej pisała: „wszyscy tylko głowy sobie łamią nad nim, jakby na niego sposób znaleźć. Wielu ludzi na serio mówiło, że nie byłoby grzechu go otruć!” Przyp. 3
Sukces wyborczy sojałowczycy odnieśli, posłami zostali: dr Michał Danielak adwokat z Krakowa, Jan Zabuda rolnik z Jawiszowic, ks. Andrzej Szponder z Krakowa, Tomasz Szajer rolnik ze Słocina. Z czasem stańczykom: „udało się zatruć i skusić pierwszych posłów naszych” - napisze zawiedziony ich postawą ksiądz Stojałowski.
We wrześniu 1900 roku parlament został rozwiązany; nowe wybory wyznaczono na koniec grudnia. W połowie stycznia 1901 kampania miała być już zakończona. I była, bolesną porażką ks. Stojałowskiego.
Mandat utrzymał socjalista Ignacy Daszyński. Sukces odniosło Stronnictwo Ludowe uzyskało trzy mandaty. Posłami zostali: Michał Olszewski, Jakub Bojko, Franciszek Krempa. Współpracowali z gazetą „Przyjaciel Ludu” redagowaną przez Wysłouchów, znaczącą tam postacią był Jan Stapiński niegdyś stojałowczyk.
Tygodnik skupiał młodzież działającą w tajnych organizacjach patriotycznych, a także inteligencje. Był organem Stronnictwa Ludowego, aktywizował czytelników do przeciwstawiania się obozowi konserwatywno-klerykalnemu. Działał skutecznie.
<< Niebawem „Przyjaciel Ludu” stał się groźnym konkurentem „Wieńca i Pszczółki”. Wysłouch dążył do stopniowego wypierania ze wsi pism Stojałowskiego, krzewiących hasła klerykalne i solidarystyczne. Ks. Stojałowski rychło też zaatakował w swoich pismach „Przyjaciela Ludu”, a Wysłoucha nazwał „wilkiem w owczej skórze”. Redakcja „Przyjaciela Ludu” nie pozostawiła tego bez odpowiedzi. Wydrukowała artykuł demaskujący nieetyczne metody i chwyty ks. Stojałowskiego. Był to początek walki pomiędzy Wysłouchem i Stojałowskim>>. Przyp.4
Biskup tarnowski Wałęga zakazywał czytania nie tylko „Wieńca-Pszczółki” również „Przyjaciela Ludu”. Taka przeciwność losu nie pojednała redaktorów ważnych dla ruchu ludowego tygodników.
Już w 1891 roku Wysłouch pisał: „Minęły te czasy, w których ks. Stojałowski był użytecznym sprawie ludowej. Dziś ruch ludowy wzrósł, stawia żądania szersze i stał się samodzielniejszym. Człowiek taki, jak ks. Stojałowski, o chorobliwej miłości własnej i rozciągliwym sumieniu, już się politycznie przeżył, a tym samym staje się szkodliwym. Przyp.5
Polemika z „Przyjacielem Ludu” trwała aż po ostatnie miesiące życia Stojałowskiego.
Mandatu do Rady Państwa na kadencję 1901-1907 nie uzyskał. Choć w czasie kampanii wyborczej zwalczał swoich konkurentów do mandatu poselskiego „agitacyjną demagogią”. Chłopom obiecywał dużo, aż Puszczę Niepołomicką rozparcelować całą i rozdać im ziemię za darmo – jeżeli tylko wybiorą go. Przyp.6 Taka retoryczna hojność jednak zdała się na nic.
Dopiero w roku 1907 posłem został ponownie i działał w Radzie Państwa od 17 lutego do marca 1911. Wtedy ksiądz Stojałowski uzyskał mandat z okręgu nr 41: Bochnia-Brzesko-Wiśnicz. Posłami z naszego terenu: Jaworzno-Chrzanów-Krzeszowice byli wówczas ksiądz Andrzej Szponder i dziennikarz Stanisław Stohandel, który często przyjeżdżał do Jaworzna zdarzało się, że razem z księdzem Stojałowskim.
Tuż przed kolejnymi wyborami do parlamentu austriackiego „Wieniec i Pszczółka” opublikował artykuł pt. Ludowcy i rządowcy tekst podpisał Wojciech Piątek, czytamy:
<> Przyp. 7
Ruch ludowy jest od lat rozbity, szanse na wygranie kolejnych wyborów są dla Stojałowskiego znikome. Tym bardziej że nie jest zdrów. Ma 66 lat.
Jest posłem Sejmu Krajowego. Czy nie lepiej byłoby wystawić w wyborach do parlamentu austriackiego innego kandydata? Oszczędzić mu trudu. Dlaczego jednak przyjął propozycje wystartowania w tych wyborach wyjaśnia w artykule: Do Szanownych Wyborców okręgu Bochnia-Brzesko.
<
Ks. Stojałowski 
Stojałowski odważnie rzucił na szalę swój wyborczy los. Nie poddał się. Jego siła to wierni mu sojusznicy, wierzył w nich. Czy to wystarczy aby pokonać silnych przeciwników politycznych? Artykuły w „Wieńcu-Pszczółce” apelują do stojałowczyków o „jedność i karność” podczas wyborów. Z determinacją Stojałowski wzywa swoich zwolenników do wierności wspólnej sprawie. Zwraca się z apelem: „nie dajcie się przekupić”, „złakomić na judaszowe srebrniki i wyborcze piwo”, „nie splamcie sztandaru chrześcijańsko-ludowego”, „brońcie własnej godności i honoru”.
Na dzień 13 czerwca 1911 wyznaczono w Galicji Zachodniej wybory do Rady Państwa. Dwunasta kadencja rozpocznie się 17 lipca 1911 i potrawa do 28 października 1918 roku. Ksiądz Stojałowski równocześnie startował w dwóch okręgach wyborczych: Bochnia-Niepołomice-Brzesko-Wiśnicz oraz Chrzanów-Krzeszowice-Liszki-Jaworzno. Przyp.9
W poszczególnych gminach: Byczyna, Ciężkowice, Dąb, Dąbrowa, Długoszyn, Jaworzno, Jeleń, Szczakowa – stojałowczycy rozpoczęli agitację przedwyborczą. Wybranych miało być 34 posłów. Kandydatów zgłasza się grubo ponad stu. Stronnictw, które za nimi stoją, jest w Galicji wiele; po swojemu wylicza je Ksiądz Redaktor: konserwatywne, narodowo-demokratyczne, demokratyczno-postępowe, chrześcijańsko-ludowe, ludowe, klerykalne i socjalno-demokratyczne. Zapowiadała się ostra walka.
Gotowe karty do głosowania, zawierające nazwisko jednego kandydata, rozdawane były w urzędach gminnych i w magistratach. W tej sprawie do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Wiedniu wysłany został protest, sformułowany przez Stojałowskiego. Na nic się zdał.
Widział zagrożenia, jakie czyhają na wyborców. Trzeba uważać, zadbać o staranność. Nadeszła ważna chwila to tytuł artykułu odnoszącego się do sposobu głosowania.
„Bracia! Najważniejsze w tej chwili jest wpisywanie nazwisk naszych kandydatów do kart głosowania. Trzeba dobrze według gazetki przypatrzyć się, jak nasi kandydaci się piszą i dokładnie tak samo przepisać nazwisko na kartę. Błąd w napisaniu nazwiska, jedna zmieniona litera, może spowodować unieważnienie głosu. Najdogodniejsze jednak i najpewniejsze jest wybijanie nazwiska pieczątką, takie pieczątki poślemy do każdego miejsca głosowania – i mieć je będą nasi mężowie zaufania. […]. Wypełniwszy kartę, należy ostrzec właściciela, aby jej nie pokazywał przeciwnikom politycznym i nie pozwalał nic kreślić ani nic dopisywać nowego, bo głos może być popsuty.” Przyp.10
Wiedział, że zdobyć mandat będzie mu bardzo trudno: << panowie rządzący w kraju żywią do mnie żal n i e p r z e j e d n a n y, że przyczyniłem się skutecznie do złamania dawnej władzy, której nadużywali do uciskania ludu, do odbierania ludowi jego praw i swobód >>.Przyp.11
W swoich przeciwnikach politycznych widział ludzi, którzy na pierwszym miejscu stawiają prywatę, nie zaś dobro kraju. Tak o nich pisał:
<<[…] otwarcie mówią, że dla nich najważniejsze to: „ich rodzina” – i troska o jej utrzymanie. Ci dla awansu, dla zabezpieczenia sobie tytułów, wygód i zamożności, gotowi są zostać najbardziej „wiernopoddańczymi” obywatelami każdego rządu – a dla sprawy narodowej ofiarowują z podwyższonego dochodu kilka lub kilkanaście koron, kiedy się ich przyciśnie do udziału w jakiej składce>>. Przyp.12
Brzmią te słowa dla nas, w naszych uszach jakąś dziwną aktualnością.
Stojałowski nigdy nic nie chciał dla siebie. Robotnik z Bielska, który odwiedził go w Czacy, zasmucił się ubóstwem księdza: „Toż ja, biedny robotnik, lepsze mam pomieszczenie i łóżko, niźli nasz Ojciec kochany!” Przyp.13 – wspominała Helena Hempel.
W dzień odpustu 24 kwietnia zwołano w Jaworznie zgromadzenie. W „Wieńcu – Pszczółce” ukazała się notatka: „Przemawiali: dzielny p. Tabaczyński z Krakowa, był poseł Stohandel, Mzyk z Jelenia, Stec z Byczyny, Sikora z Krza koło Sierszy, Koźbiał, Koszowski i Bazarnicki. Nastrój zgromadzenia był podniosły i pełen zapału. […] Dzielni jaworznianie, znani ze swojego wyrobienia i doświadczenia politycznego nie tylko w swoim powiecie, ale można powiedzieć w całym kraju, ślubowali sobie na zgromadzeniu, że m u s z ą przeprowadzić naszego kochanego wodza na posła.” Przyp.14
Poseł Stohandel przekazał zgodę Stojałowskiego na kandydowanie. Podczas obradowania głoszono hasła: „Brońmy naszego chrześcijańskiego sztandaru, na którym wpisano „Za Wiarę i Ojczyznę!”, „Za wolność i dobrobyt całego polskiego ludu”.
Byczynianie licznie zebrali się w gospodzie Lesia. Zarówno sala, jak i szynk z trudem pomieściły około 400 chętnych osób. Przyszedł tam niejaki Szyszka, który zachwalał kandydaturę Drobniaka. Agitację za kandydaturą księdza Stojałowskiego skutecznie prowadzili Gnyp, Bazarnicki i Koźbiał. Kiedy doszło do głosowania, Drobniak otrzymał tylko jeden głos: głos pana Szyszki. „[...] las rąk podniósł się za kandydaturą ks. Stan. Stojałowskiego”. Przyp.15
W Niedzieliskach, Długoszynie, Jeleniu jednogłośnie poparto na zebraniach kandydaturę księdza Stojałowskiego. Rozkolportowano odezwę do wyborców nawołującą, aby nie głosować na Zarańskiego i na Wróbla.
Szykuje się gorąca i bezwzględna kampania wyborcza. „Wieniec-Pszczółka” krytykuje przeciwników politycznych. Oni nie są uczciwi: „przekupują judaszowym grosze”, „koncesjami szynkarskimi, „pieniędzmi za głos”, , obiecują „uwolnienie z wojska”, grożą usunięciem ze stanowiska. Organizują „biesiady pijackie.”
W artykule Ostatnie słowo czytamy: „Czy rzeczywiście cały nasz lud jest jeszcze taki łakomy na judaszowe srebrniki? Taki chciwy na kawałek ścierwa kiełbasianego? Taki podły i głupi [...]”. Przyp.16
Artykułów, w gazetce ks. Stojałowskiehgo, namawiających do oddania głosu na chrześcijańsko-ludowego kandydata jest mnóstwo. Aby zdobyć mandat konieczna jest „praca niezmordowana i zaciekła”. Potrzeba „śmiałości i trochę zuchwałości”. „Zuchowato się zachowujcie i przemawiajcie!” - namawia redaktor. Czytamy w artykułach: „otwórzcie oczy tym którzy błądzą”. <[…] zewsząd jako kruki zlatują się stare wrogi nasze: rząd i stańczycy ze swymi frazesami i krzyczą: „Śmierć Stojałowczykom, zgnieść Stojałowskiego! >> Przyp.17 „Nie możemy na to pozwolić, aby łobuzy polityczne dalej baraszkowały, szkodząc sprawie narodowej i ćmiąc lud. […] Nie wybierać także mameluków, to jest takich, którzy na posłów chorują, a nie mają najmniejszych zdolności do posłowania”. Przyp.18
W Jaworznie ksiądz dziekan Stefan Skoczyński posła odpowiedniego widział w Zarańskim. Po gminach jeździł i agitował za jego kandydaturą. Sześciu innych księży pomagało mu w tej robocie. <>. Przyp.19
Musimy zwyciężyć! Apeluje w artykule Adam Zieliński: <
Propaganda na łamach „Wieńca -Pszczółki” jest wszechstronna, mobilizacja redaktorów w dzieło wyborcze ofiarna. A tymczasem gazetki nie docierają na czas do czytelników. Namiestnik Bobrzyński nakazał konfiskować tygodnik „Wieniec – Pszczółka”. Numery przedwyborcze przetrzymywane na poczcie docierały do abonentów już po wyborach. Michał Bobrzyński w takim postępowaniu poszedł śladem dawanego premiera Austrii Kazimierza Badeniego. Na pierwszej stronie gazetka publikuje tekst ujawniając poczynania stańczyka Bobrzyńskiego:
<
Namiestnik konfiskował gazetki dbając także o swój wizerunek. W majowym numerze roku wyborczego 1911 Stojałowski zwraca się do niego: „Panie Bobrzyński – mieniasz się zawsze wiernym katolikiem. Gdyby choć iskra tej wiary w duszy twojej była – pamiętałbyś na to słowo Chrystusa, nie siałbyś zgorszenia i nie zatruwał duszy ludowej, a sumienie twe zatrząsłby się na wspomnienie słów: „Biada, przez którego przechodzi zgorszenie – lepiej, aby mu zawieszono kamień i zatopiono w głębokości morskiej>>. Przyp.22
Na dzień wyborów do powiatu chrzanowskiego zjechali żandarmi i wojsko: oddziały 13 i 56 pułku piechoty, oddziały sanitarne. Lokale wyborcze i biura komitetów stronnictw otoczone były kordonami żandarmerii.
Barbara Sikora
Przyp. 1 Józef Buszko, Polacy w parlamencie wiedeńskim 1848-1918, Warszawa 1996, s. 409.
Przyp. 2 Helena Hempel, Wspomnienia z życia śp. ks. Stanisława Stojałowskiego, Kraków 1921, s. 141.
Przyp. 3 Anna z Działyńskich Potocka, Mój pamiętnik, Warszawa 1973, s. 386.
Przyp. 4 Stanisław Kowalczyk, Józef Kowal, Witold Stankiewicz, Mieczysław Stański, Zarys Historii Polskiego Ruchu Ludowego, tom I 1864-1918, Warszawa 1963, s. 30-32.
Przyp. 5 Niepoprawny faryzeusz, „Przyjaciel Ludu”, 1891, nr 19. Za: Zarys Historii Polskiego Ruchu.... s. 32
Przyp. 6 Józef Buszko, Polacy w parlamencie …, s. 249.
Przyp. 7 Ludowcy – rządowcy”, „Wieniec-Pszczółka” 11 czerwca 1911, nr 24, s. 333.
Przyp. 8 Do Szanownych Wyborców okręgu Bochnia-Brzeski! „Wieniec-Pszczółka” 28 maja 1911, nr 22, s. 303.
Przyp. 9 Nasi kandydaci, „Wieniec-Pszczółka” 11 czerwca 1911, nr 24, s. 327.
Przyp. 10 Tamże, s. 329.
Przyp. 11 Do Szanownych Wyborców okręgu Bochnia Brzesko, s. 302-303.
Przyp. 12 Tylko mała część narodu, „Wieniec-Pszczółka” 8 stycznia1911, nr 2, s.10.
Przyp. 13 Helena Hempel, Wspomnienia z życia śp. ks. Stanisława Stojałowskiego, s. 117.
Przyp. 14 Zgromadzenie w Jaworznie, „Wieniec-Pszczółka” 30 kwietnia 1911, nr 18, s.259.
Przyp. 15 W Byczynie, „Wieniec-Pszczółka” 21 maja 1911, nr 21, s. 296.
Przyp. 16 Ostatnie słowo, „Wieniec-Pszczółka” 11 czerwca 1911, nr 24, s. 326.
Przyp. 17 Zbudźcie się Bracia zbudźcie!, „Wieniec-Pszczółka” 21 maja 1911, nr 21, s. 293.
Przyp. 18 Do broni!, tamże s. 292, 293
Przyp. 19 Księża jaworzniccy w ruchu wyborczym, „Wieniec-Pszczółka” 27 sierpnia 1911, nr 35, s. 510.
Przyp. 20 Musimy zwyciężyć!, „Wieniec-Pszczółka” 11 czerwca 1911, nr 24, s. 332.
Przyp. 21 Wznowienie sztuki Kazimierza Badeniego, tamże
Przyp. 22 Biada wam! „Wieniec-Pszczółka” 28 maja 1911, nr 22, s. 302.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze