Przywykliśmy w ostatnich dekadach do tego, że miasto Jaworzno jest gminą jednolitą, chciałoby się powiedzieć, że unitarną. Jest więc zwartą jednostką samorządu terytorialnego, funkcjonując jednocześnie jako miasto na prawach powiatu. Wewnątrz miasta natomiast nie istnieją żadne precyzyjne granice, oddzielające poszczególne dzielnice, osiedla czy przysiółki. Podział jako taki jest jedynie umowny i symboliczny, przebiegając niejednokrotnie w sposób płynny wśród łąk, pól czy ogólnie rzecz biorąc terenów zielonych, mając jednocześnie swoje korzenie w odległej przeszłości.
W świadomości mieszkańców terenów, które dziś składają się na obszar współczesnego Jaworzna, podział taki jednak istnieje nadal. Wyryty jest on wszak nie w terenie, nie na mapach, ale w zbiorowej świadomości. Poczucie odrębności jest bowiem pośród mieszkańców poszczególnych dzielnic, a dawniej samodzielnych osad, wsi czy miast mocne i wyraźne. Nie bierze się ono zresztą znikąd. Przez stulecia poszczególne osady, choć połączone wspólnotą parafialną, odseparowane były kilkukilometrowymi pasami lasów czy pól, co podkreślało ich oddzielność. Co istotne zresztą, w stuleciu dziewiętnastym, w czasie zaborów precyzyjnie nakreślono granice pomiędzy owymi osadami, które uzyskały wówczas status osobnych gmin lub gromad. Ukonstytuowały one poniekąd wspomniane poczucie odrębności. Są owe granice widoczne na mapach tworzonych na zamówienie zaborców. Widać tam więc wyraźny i precyzyjny ich przebieg. Odzwierciedlał on zresztą warunki i realia własnościowe w terenie. Nie zawsze zresztą pokrywał się on z tym, co dziś można by uznać za przybliżony co najmniej podział i rozgraniczenie pomiędzy wsiami czy osadami.
Niejednokrotnie bowiem owe granice, także te wyryte we wspomnianej świadomości zbiorowej, ulegały takim czy innym przesunięciom, które były wynikiem przeróżnych procesów, między innymi tych urbanistycznych czy osadniczych. Widać to zresztą dość dokładnie na przykładzie Długoszyna. Niegdyś bowiem osada ta usytuowana była zdecydowanie bardziej na zachód. I tak znaczna część tego, co dzisiaj rozumiemy jako Dąbrowę Narodową, a właściwie Osiedle Stałe, stanowiło niegdyś grunty Długoszyna. Natomiast tereny usytuowane od strony Szczakowej ciążyły właśnie ku tej ostatniej. Dziś taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia, dzisiaj natomiast jest faktem. O ile wszak obszar pomiędzy Długoszynem a Dąbrową to głównie lasy i łąki, o tyle od strony Szczakowej jest inaczej. Mamy tam bowiem dziś do czynienia z dość zwartą zabudową jednorodzinną. Tak więc na zachodzie mamy trochę jakby „strefę niczyją”, ale na wschodzie już nie.
Swego rodzaju umowną granicą pomiędzy Długoszynem a Szczakową był kiedyś niewielki potok zwany tutaj Strugą, choć jego rzeczywista nazwa to „Biała”. Biegł on meandrując i wijąc się, sunąc w kierunku Koziego Brodu. Z punktu widzenia Długoszynian za potokiem była już Szczakowa. Zabudowy mieszkalnej po drugiej jego stronie już nie było. I chociaż w rzeczy samej rzeczywista, nakreślona w terenie granica wykraczała poza linię Strugi w postaci swoistego klina, zachowując niewielką część gruntów Długoszyna po szczakowskiej stronie rzeczki, to jednak po jej drugiej jej stronie de facto zaczynała się już wieś Szczakowa. Mówiąc zresztą o Szczakowej jako takiej, mamy na myśli starą wieś Szczakowa, pokrywającą się z dzisiejszą Górą Piasku, która usytuowana była zdecydowanie bliżej Długoszyna niż Szczakowa współczesna (dawniej Szczakowa miasto). Dlatego też niewielkie wzniesienie, oddzielające obydwie wsie, a rozciągające się za długoszyńskim kościołem parafialnym nazywane jest do tej pory Szczakowską Górką. I to nie tylko dlatego, że właśnie tamtędy biegła droga do wsi Szczakowa, ale przede wszystkim dlatego, że górka ta w rzeczy samej stanowiła już integralną część Szczakowej, pomimo że w znacznej mierze górowała też nad Długoszynem.
Dziś wydawać się to może swego rodzaju osobliwością. W końcu zarówno obecny kościół parafialny, jak i okoliczna zabudowa części ulicy Jarosława Dąbrowskiego, ulicy Dębowej czy Stokrotki leżą na terenie dawnej Szczakowej. A jeszcze nie tak dawno teren ten był piaszczystym pustkowiem, a na dwóch ostatnich ze wspomnianych ulic dominowały mokradła i stawy, przecięte nieregularną linią Koziego Brodu. Dziś wszakże punkt ciężkości osiedla przesunął się na wschód, przesuwając optycznie i realnie granice Długoszyna bliżej Szczakowej wsi. Nie dziwi to zresztą przecież nikogo. Wynika to w dużej mierze z tego właśnie, że w czasach dzisiejszych granice takowe już nie funkcjonują w taki sposób jak niegdyś. Co najwyżej odzywają się niemrawo już raczej w ludzkiej pamięci i wspomnieniach. W rzeczywistości już jednak nie. Granic takich bowiem wewnątrz Jaworzna już nie ma. Podobnie jak nie ma już wspomnianego potoku Struga, który wysechł w związku z lokalną eksploatacją górniczą. Granice i stnieją jedynie na zewnątrz. I chociaż nadal w mniej czy bardziej wyraźny sposób tkwią swoim piętnem w ludzkiej mentalności, w obrębie poczucia odrębności i swoistości, to jednak zacierają się stopniowo, niknąc powoli i nieubłaganie, każąc nam zapomnieć o tym, o czym niepamięć w odległej przeszłości wydawać by się mogła niesłychanym nieprawdopodobieństwem.
Jarosław Sawiak
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze