Okresy szczególnie trudne w naszej historii niejednokrotnie weryfikowały ludzkie postawy i zachowania, zarówno w skali makro, jak i mikro. Dotyczyło to więc określonych grup jak i pojedynczych osób. Poza wszelką wątpliwością jednym też z takich okresów były czasy zaborów, kiedy to wyniku skoordynowanych działań Austrii, Rosji i Prus w roku 1795 nasz kraj został wymazany jako niepodległy byt państwowy. Okres ten trwał łącznie 123 lata, a więc do zakończenia I wojny światowej.
Ciekawym jest jednak to, że różnie wyglądała postawa i różnie dziś bywa oceniany czas zaborów przez mieszkańców określonych części naszej ojczyzny. Ocena ta uzależniona jest zresztą zarówno w kontekście określonego zaborcy, jak i okresu branego pod uwagę. I tak np. mieszkańcy tzw. Kongresówki, czyli terenu autonomicznego Królestwa Polskiego, utworzonego na kongresie wiedeńskim w 1815 roku raczej niezbyt przychylnie oceniają rosyjskiego zaborcę. W świadomości zbiorowej utrwaliła się bowiem pamięć o stłumionym przez Moskali powstaniu listopadowym czy styczniowym, o rusyfikacji i represjach i zsyłkach na Syberię, a zapomniano o bardzo dużej autonomii Królestwa i liberalnej konstytucji i nie mniej przychylnej postawie ówczesnego cara Aleksandra I. Cóż, to co było wcześniej wyparte zostało przez to, co następowało później.
W sposób raczej jednoznaczny oceniany jest natomiast zaborca pruski (niemiecki). Ten bowiem raczej konsekwentnie prowadził politykę antypolską, represyjną i germanizacyjną. Zupełnie natomiast inaczej wypada pochylić się nad zaborcą austriackim. Na terenie zaboru austriackiego, czyli Królestwa Galicja oraz Wielkiego Księstwa Krakowskiego (wraz z Jaworznem) czasy zaboru wspominane są raczej pozytywnie. A wszystko to wiąże się z faktem, że w drugiej połowie stulecia XIX nastąpił czas tzw. autonomii galicyjskiej. Jej apogeum nastąpiło po roku 1867, kiedy to owa prowincja uzyskała bardzo szeroką autonomię polityczną i kulturalną, autonomię i swobody, o których nasi rodacy z zaboru pruskiego czy rosyjskiego mogli tylko pomarzyć. Nastąpiła więc swego rodzaju polaryzacja; na terenie Niemiec i Rosji głębokie antypolskie represje, a u nas bardzo szeroka autonomia. Dlatego też stosunek do dwóch pierwszych zaborców był i jest zdecydowanie negatywny, o tyle stosunek mieszkańców Galicji zupełnie odmienny.

Tutaj więc należy postawić sobie pytanie o to, jak ocenić postawy naszych rodaków wobec konkretnego zaborcy. Czy radykalna postawa w zaborze rosyjskim czy pruskim była przejawem głębokiego patriotyzmu, czy może raczej głupoty, szaleństwa i odklejenia od rzeczywistości. Przecież w tamtym okresie marzenia o odzyskaniu niepodległości były daleką, nierealną mrzonką. Jak natomiast ocenić postawę wobec zaborcy austriackiego mieszkańców Galicji? Czy ów lojalizm był przejawem pragmatyzmu czy może zdrady? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, podobnie jak nic w naszym życiu nie jest zerojedynkowe. Wobec terroru w zaborze rosyjskim czy pruskim postawa Polaków w Galicji wydawała się raczej przykładem zdrowego rozsądku. Szans na niepodległość nie było. A monarchia Habsburgów, przeżywając głęboki kryzys, oferowała nieporównywalne warunki funkcjonowania. Wobec powyższego postawa Polaków w tej części dawnej Rzeczpospolitej wydawać by się mogła zupełnie racjonalna. Oczywiście byli i tacy, którzy takie zachowanie utożsamiali ze zdradą, wydaje się jednak, że taka postawa wydawała się jedyną sensowną. Przecież nawet nasi rodacy z Kongresówki, po upadku katastrofalnego w skutki powstania styczniowego obrali postawę raczej pragmatyczną, głosząc hasła pracy organicznej i pracy u podstaw.
Nie da się jednoznacznie ocenić postawy naszych rodaków w różnych zaborach. Były one bowiem konsekwencją wielu nakładających się na siebie okoliczności. Wszystkie one jednak poza wszelką wątpliwością spowodowały, że pomimo bardzo trudnej sytuacji naszych rodaków w kresie zaborów przetrwaliśmy i byliśmy gotowi na odbudowę naszej ojczyzny w czasie kiedy wreszcie było to możliwe.
JAROSŁAW SAWIAK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze