Podczas pożaru domu jednorodzinnego przy ulicy Bolesława Prusa w Jaworznie w budynku przebywali ludzie. Nowe informację, które pojawiły się w tej sprawie, pokazują, że zdarzenie mogło skończyć się tragicznie. Pracownicy firmy budowlanej mieli ogromny problem z wydostaniem się na zewnątrz, bo płomienie zajęły im drogę ucieczki.
Relacja pracowników z zdarzenia mrozi krew w żyłach. Jednak całe szczęście udało im się uciec z płomieni.
Pożar wybuchł w czwartek, 23 kwietnia po godzinie 11:00 w dzielnicy Pszczelnik. Spłonął nowy dom jednorodzinny, który był jeszcze w trakcie wykańczania. W środku prowadzone były prace wykończeniowe po to, aby rodzina mogła wprowadzić się tam w ciągu najbliższych miesięcy. Teraz budynek nadaje się do rozbiórki.
W momencie wybuchu pożaru w środku, na piętrze znajdowała się ekipa remontowa. Jak przekazał nam pracownik firmy budowlane, ogień rozprzestrzenił się tak szybko, że odciął mu i drugiemu mężczyźnie drogę ucieczki. Płomienie całkowicie zajęły klatkę schodową, a sytuacja stała się dla nich bardzo niebezpieczna.
Pracownicy musieli więc ratować się przez rusztowanie. Jak przekazali nam, całe szczęście, że tam stało, bo inaczej musieliby próbować skakać przez balkon. Doznali niewielkich poparzeń, ale na szczęście nic poważnego im się nie stało. Nie trafili do szpitala, zostali opatrzeni na miejscu.
Dzień po pożarze, w piątek rano odbyły się oględziny pogorzeliska, wykonywane przez policjantów. Na miejscu pracowali technicy, którzy zabezpieczali teren i sprawdzali miejsce zdarzenia. W sprawie ma zostać powołany biegły. To on sporządzi opinię i pomoże ustalić, co było przyczyną pożaru. Na ten moment dokładne okoliczności pojawienia się ognia nie są jeszcze znane.
Dla rodziny, która czekała na zakończenie prac i przeprowadzkę do nowego domu, to ogromny dramat. Budynek był na etapie wykończenia, a po pożarze został niemal całkowicie zniszczony.
Pożar, który wybuchł w dzielnicy Pszczelnik, był tak ogromny, że z ogniem walczyło aż 28 strażaków z 10 zastępów z Jaworzna oraz Sosnowca. Akcja trwała ponad 4 godziny, a ostatnie zastępy wróciły do jednostki przed godziną 16:00.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze