Coraz więcej restauracji sprzedaje nie tylko na miejscu, ale też przez internet. Klienci chcą szybko sprawdzić menu, wybrać dania, wybrać dostawę albo odbiór i złożyć zamówienie bez dzwonienia.
Dla lokalu to wygodne, ale tylko wtedy, gdy cały proces jest dobrze poukładany. Sama strona internetowa nie wystarczy, jeśli klient i tak musi zadzwonić, zapytać o dostępność dań albo ręcznie ustalać szczegóły dostawy.
Wiele restauracji nadal przyjmuje zamówienia głównie przez telefon. To proste rozwiązanie, ale przy większym ruchu szybko robi się problematyczne. Ktoś musi odebrać połączenie, zapisać zamówienie, dopytać o adres, przekazać wszystko do kuchni i dopilnować, żeby nie było pomyłki.
Do tego klient często dzwoni w najgorszym możliwym momencie — wtedy, gdy restauracja ma największy ruch. Jeśli linia jest zajęta albo nikt nie odbierze, zamówienie może po prostu przepaść.
Dlatego część lokali wdraża własny system zamówień online dla restauracji. Klient sam wybiera dania, widzi ceny, określa formę odbioru lub dostawy, a restauracja dostaje gotowe zamówienie w panelu.
Platformy z jedzeniem bywają dobrym źródłem nowych klientów, szczególnie na początku. Problem w tym, że restauracja często konkuruje tam z wieloma innymi lokalami w jednym miejscu. Klient nie zawsze zapamiętuje konkretną restaurację — często pamięta po prostu aplikację, przez którą zamówił.
Drugą kwestią są koszty. Prowizje, opłaty za obsługę płatności i dodatkowe warunki mogą mocno wpływać na marżę. Dlatego warto regularnie sprawdzać, ile realnie kosztuje sprzedaż przez zewnętrzne platformy i czy część zamówień da się przenieść do własnego kanału.
Najrozsądniejsze podejście nie zawsze polega na całkowitej rezygnacji z marketplace’ów. Często lepszy model to traktowanie ich jako dodatkowego kanału, a stałych klientów stopniowo kierować na własną stronę.
Dobra strona restauracji z menu i zamówieniami powinna być czymś więcej niż wizytówką. Oczywiście musi pokazywać menu, godziny otwarcia, adres i dane kontaktowe, ale to dopiero minimum.
Jeśli restauracja oferuje odbiór osobisty albo dowóz, strona powinna prowadzić klienta prosto do zamówienia. Im mniej kroków, tym lepiej. Klient nie powinien szukać menu w PDF-ie, przepisywać nazw dań do wiadomości ani czekać na potwierdzenie przez telefon.
W praktyce ważne są takie elementy jak czytelne menu, wygodny koszyk, możliwość ustawienia stref dostawy, minimalnej wartości zamówienia, opłaty za dowóz i dostępnych metod płatności.
Jednym z największych problemów klasycznych stron internetowych jest to, że każda zmiana wymaga kontaktu z wykonawcą. Zmiana ceny, dodanie nowej pozycji, aktualizacja godzin otwarcia albo poprawka w menu nie powinna być osobnym zleceniem.
W gastronomii rzeczy zmieniają się szybko. Danie może wypaść z oferty, cena może się zmienić, a godziny pracy mogą wyglądać inaczej w święta albo weekendy. Dlatego panel do zarządzania stroną i zamówieniami powinien być prosty.
Restaurator nie powinien potrzebować programisty do każdej drobnej zmiany. Najlepsze rozwiązania pozwalają samodzielnie edytować menu, obsługiwać zamówienia, ustawiać dostawy i aktualizować stronę wtedy, kiedy jest taka potrzeba.
[obraz_1]
Własny kanał sprzedaży ma największy sens wtedy, gdy restauracja ma już klientów, którzy znają lokal i chcą zamawiać bezpośrednio. Może to być pizzeria, kebab, sushi, burgerownia, restauracja z kuchnią domową, lunchami albo dowozem do firm.
Jeśli klienci już dziś dzwonią, piszą wiadomości albo pytają o dowóz, to znak, że warto dać im prostszą opcję. Własny system nie zastąpi dobrego jedzenia, ale może usunąć tarcie z procesu zamawiania.
Dodatkową zaletą jest większa kontrola nad relacją z klientem. Restauracja może promować własną stronę w Google, social mediach, na ulotkach, paragonach, opakowaniach albo przez kod QR w lokalu.
Nie każda restauracja potrzebuje skomplikowanego systemu, dużej agencji i długiego projektu. W wielu przypadkach wystarczy strona z menu, zamówieniami online, dostawą, odbiorem osobistym i płatnościami.
Takie podejście oferuje Foodyo — platforma dla restauracji, która pozwala stworzyć własną stronę z menu i zamówieniami online bez programisty. Restaurator może sam skonfigurować lokal, dodać ofertę, ustawić dostawy i zacząć przyjmować zamówienia przez własny kanał.
Dla wielu lokali to sensowny krok między prostą stroną-wizytówką a dużym, kosztownym systemem. Najważniejsze jest to, żeby rozwiązanie realnie pomagało sprzedawać, a nie było tylko kolejną stroną, której nikt nie aktualizuje.
Własna strona i system zamówień online mają sens wtedy, gdy restauracja chce mieć większą kontrolę nad sprzedażą, ograniczyć liczbę telefonów i budować własny kanał zamówień.
Marketplace może pomagać w zdobywaniu nowych klientów, ale nie powinien być jedynym miejscem sprzedaży. Restauracja, która kieruje klientów na własną stronę, stopniowo buduje większą niezależność i lepszą marżę.
Najprostszy test jest prosty: jeśli klienci już dziś zamawiają telefonicznie albo pytają o dowóz, warto sprawdzić, czy nie da się tego procesu skrócić. Im łatwiej klientowi zamówić, tym większa szansa, że zrobi to ponownie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze