Zatrudniona została przez Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, 1 lutego 1959 roku, odwołana ze stanowiska Dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej z dniem 31 stycznia 2002 roku.
Zawodowej i społecznikowskiej aktywności zaofiarowała literalnie całe dorosłe życie, ja bibliotekarka pod kierownictwem Pani Haliny Żuczek przepracowałam lat 18.
Poznałam ją, kiedy została dyrektorem biblioteki, a było to w roku 1976. Biblioteka mieściła się wtedy w budynku dawnego <
W październiku 1983 roku, Pani mgr Halina Żuczek została moim dyrektorem, powierzając mi funkcje kierownika wypożyczalni.
W przemówieniu sesyjnym, kiedy podejmowaliśmy uchwałę w sprawie odwołania Dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaworznie, powiedziałam: „Pani Halina Żuczek nigdy żadnemu pracownikowi biblioteki nie zrobiła krzywdy.” Zwróciłam się do niej uczestniczącej w obradach: „Szanowna Pani Halino, dziękuję Pani. Bardzo jest za co. Moje młodzieńcze niegdyś biblioteczne pomysły akceptowała Pani nieraz milcząco; zdarzało się, że i tego lub owego Pani mi zabraniała. Ale gdy już dochodziło do realizacji tych nietypowych na pozór projektów, zawsze godnie reprezentowała Pani bibliotekę przyjmowała pisarzy, artystów, biskupów, profesorów, przedstawicieli placówek dyplomatycznych.” Teraz zacytowałam zaledwie kilka zdań z ówczesnego przemówienia.
Kiedy moja prawdomówność zabolała kierownika wydziału kultury pana Adama, kiedy przewodniczący Rady Miejskiej Edward Baran, <
Zdarzało się, że dostawałam od niej reprymendę, po czym zapraszała mnie na kawę, aby o życiu porozmawiać. Gdy się ma mądrego przełożonego, to dyskusje, spory, od których aż iskrzy, służą szlachetnej sprawie. Iskrzyło i wiele dobrego pod skrzydłami Pani dyrektor Żuczek udało mi się w bibliotece zrobić.
W 2010 roku, kiedy władza odwołała lewicowego dyrektora, naszej biblioteki, chyba po to, żeby zrobić miejsce dla swojego, (tak myślę, a przecież mylić się mogę), Pani Halina Żuczek namawiała mnie, abym wzięła udział w konkursie na to stanowisko. Broniłam się przed takim doświadczeniem. Powiedziałam do niej, że wtedy moim wysokim przełożonym będzie pan prezydent, a tego chciałabym sobie w życiu oszczędzić. – Nie będzie , z uśmiechem mówiła do mnie Pani Halina, konkurs przegrasz , i wymieniła nazwisko osoby, która ma w wyniku konkursu, zostać dyrektorem biblioteki, powiedziała także z czyjej protekcji. Wręczyła mi list referencyjny, abym przedłożyła komisji. Ponaglała: pospiesz się ze złożeniem dokumentów, bo nie zdążysz przegrać. Potraktowałam jej słowa, jak żart, a dobry żart tymfa wart. Dokumenty złożyłam. Jak się okazało, żart, to rzecz bardzo poważna.
Życie nie jest czarno-białe - mawiała do mnie naiwnej idealistki. Źródłem zła są ludzie – te słowa zabrzmiały szczególną aktualnością, kiedy już przestała kierować biblioteką. Miała bieżące relacje, od niegdyś jej pracowników, czemu biblioteka już nie jest ich miejscem pracy. Bolało ją to.
Przeżywała, gdy dowiedziała się, że ciężko chora pani Ania, straciła prace w bibliotece. Ucieszyła się, kiedy przekazałam jej informację, że zło dobrem zwyciężył prezydent Silbert, przywrócił skrzywdzonego pracownika do pracy. Spotkał się z panią Ania i jej wysłuchał.
Od lat do jaworznickiej biblioteki nie przychodziła, nie była nawet jej czytelnikiem. Ona, która organizowała sieć biblioteczną w całym Jaworznie.
Kiedy zbliżał się mój wiek emerytalny radziłam się pani Halinie: zostać, odejść? Jeżeli spotyka się na swojej zawodowej drodze złych ludzi, źle przygotowanych do zawodu i jeszcze do tego z prostackim poczuciem wyższości, to lepiej przejść na emeryturę.
30 wrześniu 2019 w Teatrze Sztuk uczestniczyła Pani Halina w uroczystym wernisażu fotografii z działalności Biblioteki dla Niewidomych.
Pani Halina na uroczystym wernisażu fotografii z działalności Biblioteki dla Niewidomych, 30 września 2019 w Teatrze Sztuk[/caption]Była dobra i wrażliwa na biedy ludzkie, kochała zwierzęta. Miała koty, psy. Rozmawiałyśmy często przez telefon, ostatnia rozmowa dotyczyła książki << Dzieje jaworznickiego bibliotekarstwa powszechnego>>. Była oburzona tym, że tylko na 68 stronach przedstawiono lata najpierwszej historii biblioteki i czas, kiedy ona była dyrektorem. Już od strony 69 niewiele historii i zdjęć z jej czasów aż do strony 190. Zadbano przede wszystkim o obecne dyrektorowanie. Przyznałam jej rację, że jest to nietaktem wobec dziejów MBP w Jaworznie. Zarówna teksty, wszystkie wydawnictwa, artykuły, kroniki i fotografie z lat 1983-2002, kiedy pracowałam pod jej kierownictwem, przekazałam do publikacji.
Zachęcała mnie, abym napisała o naszej zawodowej współpracy. Miałyśmy zaczekać na lepszy czas i umówić się na rozmowę. Bardzo martwiła się chorym mężem. Kiedy ostatnio zatelefonowałam do niej, usłyszałam: <
Wdzięczna jestem Pani Halinie Żuczek za dobroć i mądrość.
Barbara Sikora
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze