Odstrzały dzików, zlecane przez miasto firmom zewnętrznym, zostają wstrzymane. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Jaworznie prezydent miasta poinformował, że w wyniku skarg mieszkańców, tego typu działanie nie będą do odwołania prowadzone.

REKLAMA

Przypomnijmy, że ostatni zlecony przez miasto odstrzał dzików odbył się 20 stycznia na terenie Osiedla Stałego. Mieszkańcy mieli zastrzeżenia zarówno do prowadzenia działań między blokami, jak i następstw – pod ich oknami pozostawiono krew i wnętrzności zwierząt, które oprzątnięto dopiero kolejnego dnia.

W związku ze skargami mieszkańców, odstrzał zlecany przez miasto zostaje wstrzymany do odwołania, co zakomunikował na ostatniej sesji rady miejskiej prezydent Paweł Silbert:

– W związku z tym, że po prośbach o uporanie się z problemem dzików, są awantury z tym związane, postanowiłem, że do odwołania nie będziemy zlecać odstrzału dzików na terenie miasta. Jeżeli odstrzał nie jest przeprowadzany w mieście, to jest to kłusownictwo, a jeśli na terenie miasta – są z tego powodu awantury.

– Proszę nie wnosić próśb o zlecenie firmom zewnętrznym odstrzału redukcyjnego dzików. Odstrzał nie należy do zadań miasta, jest to obowiązek kół myśliwskich, one są za to odpowiedzialne. Proszę o zwracanie się bezpośrednio do nich. Możemy udzielić informacji, gdzie są jakie obwody kół łowieckich, i na terenach przyległych do zabudowy mieszkaniowej poprosić o to, żeby myśliwi się bardziej postarali.

– Nie mam już ochoty wysłuchiwać argumentów, jakie padają po tego typu „akcjach”, ani pytań, czy mnie jest z tego tytułu przyjemnie. Nie jestem za odstrzeliwaniem zwierząt, a robiliśmy to w odpowiedzi na oczekiwania mieszkańców i radnych. Decyzja o wstrzymaniu odstrzału obowiązuje do odwołania – powiedział Paweł Silbert.

Z decyzją nie zgodził się m.in. rady Maciej Bochenek, zabierając głos:

-Muszę przyznać, że jestem trochę zawiedziony Pana wypowiedzią – jako mieszkaniec. Zdaje sobie sprawę, że niektóre Pana decyzje mogą wywoływać kontrowersje, ale nie może opierać się Pan tylko na wypowiedziach tych, którzy Pana krytykują. 

– Odstrzał dzików i tak będzie następował. Jeżeli te chodzą po osiedlach, po terenach zabudowanych budynkami wielorodzinnymi i stanowią zagrożenie, to powinny zostać odstrzelone.

– Uważam, że nie byłoby problemu, żeby dziki zostały odstrzelone, ale problem był w tym, w jaki sposób zostało to wykonane. Mimo obecności policji i straży pożarnej nie dopilnowano przebiegu odstrzału. Strzelano w takim miejscu, gdzie nie powinno to nastąpić. Potem dodatkowo zostawiono na terenie odstrzału krew z wnętrznościami zwierząt. To bulwersowało mieszkańców.

– Dziki cały czas grasują po osiedlach, usuwanie szkód jest niesamowicie drogie – mnóstwo trawników jest przez zwierzęta przeryte. Rozumiem, że na dzisiaj może być Pan zbulwersowany czy zniesmaczony, ale nie można powiedzieć, że przestaje się Pan mieszkańcami opiekować, a dziki niech łażą gdzie chcą, robią co chcą, a może nawet kogoś poturbują – powiedział radny Maciej Bochenek.

Paweł Silbert odpowiedział radnemu:

– Ja się nie obrażam na tę sytuację, ani nie mówię, że mnie to nie obchodzi. Mówię tylko, że jeżeli są ludzie, którzy mają oczekiwania, żeby do dzików strzelać, a potem nie potrafią wziąć tego „na klatę” i powiedzieć „tak, tego chciałem, to jest słuszne”, to nie oczekujcie, żeby ktoś te gorące kartofle wyciągał za was.

– Ja mogę odbić piłeczkę i powiedzieć: państwo radni, przyłóżcie się do tego, aby edukować ludzi, żeby ci nie dokarmiali dzików. Macie kontakt z mieszkańcami, macie kontakt ze spółdzielniami mieszkaniowymi, róbcie wszystko, żeby ludzie przestali karmić dziki. Pierwszy krok już zresztą zrobiono, bo śmietniki są ogrodzone, a jeżeli nie będzie worków ze śmieciami obok śmietników, to dziki stracą jeden z powodów, dla których przychodzą do miasta. Jest też problem ludzi wyrzucających dzikom przez okna jedzenie, dokarmiających je. Dotąd, dopóki ten proceder nie ustanie, te dziki będą przychodzić. A te, które się tego nauczyły, będą przychodzić już zawsze – chyba że nie będą miały po co.

– Powtarzam, odstrzał nie jest zadaniem miasta. Pilnowanie populacji dzików to obowiązek kół łowieckich i myśliwych – ale w granicach lasów, w mieście robić tego nie mogą. Mamy taką zapętloną sytuację, a ja wcale nie mam ochoty dostawać cięgów za to, że przychylam się do państwa oczekiwań czy oczekiwań niektórych mieszkańców. Dlatego, do wypracowania jakiegoś lepszego modelu, wstrzymujemy odstrzał dzików zlecany firmom zewnętrznym. Skoro jest tak, że się burzą mieszkańcy, że media nas atakują, skoro jest tak, że również robią to myśliwi, to po co mamy brać sobie na głowę to, że wylewa się na nas fala niechęci.

– Dziki są problemem, ale głownie przez ludzi. Mam nadzieję, że doskonale państwo o tym wiedzą – zakończył prezydent.

Więcej o odstrzale, który wzbudził kontrowersje wśród mieszkańców:

Odstrzał dzików na Osiedlu Stałym po zgłoszeniach mieszkańców

Odstrzał dzików w Osiedlu Stałym pod oknami bloków

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki
Advertisement