Sześć osób przy stole to komfort, dwanaście to już ścisk, dwadzieścia zwykle oznacza już plastikowe krzesła pożyczone od sąsiadów i improwizowany stół z dwóch desek na kozłach. Między codziennym urządzeniem ogrodu a jednorazową potrzebą pomieszczenia dużej grupy gości jest ogromna przepaść, którą większość gospodarzy próbuje pokonać metodą prowizorki. Tymczasem istnieje znacznie prostsze podejście, które nie wymaga ani przebudowy, ani pożyczania mebli od całej rodziny.
Standardowy zestaw ogrodowy (stół i cztery lub sześć krzeseł) projektuje się z myślą o codziennym użytkowaniu, nie o jednorazowym wydarzeniu raz czy dwa razy w roku. To rozwiązanie logiczne przez trzysta sześćdziesiąt dni, które nagle przestaje wystarczać w dniu komunii, rocznicy czy większego rodzinnego zjazdu. Problem polega na tym, że mało kto kupuje meble pod skrajny, rzadki scenariusz i słusznie, bo trzymanie przez cały rok kompletu na dwadzieścia osób „na wszelki wypadek" byłoby niewiarygodną stratą przestrzeni i pieniędzy.
Trudność pojawia się dopiero wtedy, gdy trzeba tę różnicę między codziennością a wyjątkową okazją jakoś wypełnić i tu większość gospodarzy sięga po rozwiązania, które wydają się proste, a w praktyce generują więcej problemów, niż rozwiązują.
Pożyczanie krzeseł od sąsiadów czy rodziny brzmi jak oczywiste rozwiązanie, dopóki nie trzeba tego wszystkiego skoordynować logistycznie: odebrać z kilku różnych miejsc, dopilnować, żeby nic się nie zniszczyło, a potem oddać dokładnie tam, skąd przyjechało, najlepiej w tym samym stanie. Efekt bywa taki, że na jednym przyjęciu siedzi się na sześciu różnych typach krzeseł, z których żadne nie pasuje wysokością do stołu, a organizator przez cały wieczór martwi się bardziej o cudzy sprzęt niż o gości.
Wynajem namiotu i profesjonalnego wyposażenia to z kolei rozwiązanie skuteczne, ale kosztowne i mocno przewymiarowane dla przyjęcia w prywatnym ogrodzie na dwadzieścia osób: tego rodzaju usługi kalkulują się przy znacznie większych wydarzeniach, nie przy rodzinnej uroczystości na własnym trawniku. Między tymi dwiema skrajnościami – chaotyczną prowizorką a kosztownym wynajmem – jest trzecia droga, o wiele lepiej dopasowana do skali problemu.
Kluczem jest zmiana sposobu myślenia o umeblowaniu z „na stałe" na „na czas trwania wydarzenia". Meble cateringowe i modułowe, czyli składane stoły, sztaplowane krzesła, lekkie konstrukcje projektowane pod szybki montaż i demontaż, nie muszą stać w ogrodzie przez cały rok, żeby były dostępne dokładnie wtedy, gdy są potrzebne. Rozkłada się je na czas przyjęcia, a po jego zakończeniu równie sprawnie składa i chowa, tak by nie zajmowały cennej przestrzeni ogrodowej przez pozostałe pięćdziesiąt tygodni w roku.
To podejście różni się fundamentalnie od klasycznych mebli ogrodowych, które projektuje się pod stałą ekspozycję na zewnątrz i codzienny komfort. Meble cateringowe stawiają na inne priorytety: lekkość konstrukcji ułatwiającą przenoszenie, możliwość sztaplowania jednych na drugich, kompaktowe składanie do minimalnych rozmiarów oraz odporność na częsty montaż i demontaż, a nie na stałą ekspozycję na słońce i deszcz.
Zanim zaplanuje się konkretny zestaw, warto przeanalizować swoje potrzeby, zamiast szacować „na oko". Standardowa zasada mówi o około sześćdziesięciu do siedemdziesięciu centymetrach szerokości miejsca przy stole na osobę, co przy dwudziestu gościach oznacza stół o łącznej długości siedzenia rzędu dwunastu do czternastu metrów bieżących, w praktyce najczęściej rozłożony na dwa lub trzy mniejsze, składane stoły ustawione w rzędzie lub w literę U, zamiast jednego olbrzymiego blatu.
Warto też uwzględnić dodatkową przestrzeń na swobodne poruszanie się między stołami a strefą serwowania jedzenia, zbyt ciasno ustawione stoły sprawiają, że nawet dobrze dobrany komplet mebli nie przynosi komfortu. Dobra praktyka to zaplanowanie układu na kartce lub w prostym szkicu przed samym wydarzeniem, żeby uniknąć przestawiania wszystkiego w ostatniej chwili, gdy pierwsi goście już czekają przy furtce.
Dobrym przykładem konsekwentnego podejścia do tego problemu jest sposób, w jaki skomponowana jest oferta mebli cateringowych Focus Garden: zestawy składanych stołów i sztaplowanych krzeseł zaprojektowane specjalnie pod scenariusz jednorazowego, dużego zgromadzenia w prywatnej przestrzeni. Stoły składają się do płaskiej formy, którą łatwo oprzeć o ścianę garażu, a krzesła sztaplują się jedne na drugich w wąski, kompaktowy słupek, dzięki czemu komplet na kilkanaście czy dwadzieścia osób zajmuje po złożeniu ułamek miejsca, jakiego wymagałby, gdyby stał rozłożony przez cały rok.
To pokazuje mechanizm, o którym wspominaliśmy już wcześniej: rozwiązanie problemu polega na posiadaniu odpowiednich mebli, które w razie potrzeby szybko się rozkłada, a między jedną a drugą okazją trzymane są w niewielkim, złożonym pakiecie, nie zajmując miejsca przy codziennym użytkowaniu ogrodu.
Ostatnia, często pomijana korzyść takiego podejścia ujawnia się dzień po przyjęciu, gdy trzeba posprzątać. Zamiast zastanawiać się, gdzie wcisnąć dwadzieścia dodatkowych krzeseł do czasu kolejnej okazji, składa się je w kilka minut i chowa w jednym, wąskim miejscu: w garażu, komórce czy nawet kącie schowka ogrodowego. Ogród wraca do swojego codziennego, kameralnego rozmiaru, gotowy na zwykły wieczór dla czterech czy sześciu osób, dokładnie tak jak przed przyjęciem.
To właśnie ta elastyczność, możliwość szybkiego przejścia od kameralnej codzienności do dużego, rodzinnego zgromadzenia i z powrotem, sprawia, że modułowe meble cateringowe rozwiązują problem, którego klasyczny, stały zestaw ogrodowy z założenia rozwiązać nie może. Nie trzeba wybierać między komfortem na co dzień a gotowością na wyjątkową okazję. Wystarczy odpowiednio dobrany, składany zestaw czekający w schowku na swój moment.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze