Kiedy samochód nagle staje, większość kierowców robi to samo: wyciąga telefon i dzwoni po pomoc. To dobry odruch. Kłopot w tym, że sama rozmowa często trwa dłużej, niż powinna, bo w stresie trudno od razu podać to, co dyspozytor naprawdę musi wiedzieć. A od tych kilku informacji zależy nie tylko, kiedy laweta wyruszy, ale też czy w ogóle wyjedzie właściwy pojazd. Poniżej praktyczna ściąga: co powiedzieć, w jakiej kolejności i dlaczego akurat o to pytają.
To najczęstszy błąd. Kierowca zaczyna od tego, co się stało, a dopiero po dwóch minutach dochodzi do tego, gdzie właściwie stoi. Tymczasem lokalizacja to jedyna informacja, która pozwala od razu ruszyć w drogę - resztę można doprecyzować w trakcie jazdy.
W mieście wystarczy adres albo skrzyżowanie z jakimś punktem odniesienia: stacja paliw, przystanek, market. Jeśli auto stoi na parkingu podziemnym, powiedz o tym natychmiast i podaj poziom oraz oznaczoną wysokość wjazdu. To przesądza o tym, jakim sprzętem w ogóle da się po samochód przyjechać.
Poza terenem zabudowanym adresu nie ma, a "gdzieś za węzłem" to zdecydowanie za mało. Z pomocą przychodzą biało-czerwone słupki ustawione wzdłuż autostrad, dróg ekspresowych, krajowych i wojewódzkich. Stoją co 100 metrów i każdy podaje dokładną pozycję na trasie.
Odczytuje się je z góry na dół: na samej górze numer drogi, poniżej pełny kilometr, a na dole setki metrów. Odczyt "S1 - 42 - 6" oznacza więc czterdziesty drugi kilometr i sześćset metrów drogi ekspresowej S1. Koniecznie dodaj też kierunek jazdy, bo na drodze dwujezdniowej obie nitki mają identyczną kilometrację, a laweta nie zawróci w dowolnym miejscu.
Na drogach powiatowych i gminnych słupków pikietażowych nie stosuje się. Wtedy podaj, między którymi miejscowościami stoisz, i wyślij lokalizację z telefonu.
Warto przy okazji wiedzieć o jednej rzeczy. Podczas połączenia na numer 112 telefon sam przekazuje służbom pozycję z dokładnością do kilku metrów - to system AML, uruchamia się automatycznie i praktycznie nie da się go wyłączyć. Działa jednak wyłącznie przy numerach alarmowych. Dzwoniąc do firmy holowniczej, lokalizację musisz wysłać samodzielnie: pinezką w komunikatorze albo linkiem z mapy. Zajmuje to kilkanaście sekund i eliminuje nieporozumienia.
Właśnie dlatego pomoc drogowa Śląsk opiera się dziś w dużej mierze na dokładnym namiarze od samego kierowcy. W aglomeracji, gdzie trasy biegną równolegle i wielopoziomowo, pomyłka o jeden zjazd potrafi oznaczać kilkanaście minut objazdu.
Marka, model i przybliżony rocznik to minimum. Ale są trzy rzeczy, o które dyspozytor zapyta osobno, bo zmieniają sposób transportu:
Skrzynia biegów. Auta z automatem, zwłaszcza z przekładniami dwusprzęgłowymi i bezstopniowymi, w wielu przypadkach nie mogą być holowane na linie - przy zgaszonym silniku skrzynia pracuje bez właściwego smarowania.
Napęd. Przy 4x4 holowanie na dwóch kołach przenosi obroty na drugą oś. Potrzebna jest platforma albo komplet wózków najazdowych.
Elektryk lub hybryda. Kręcące się koła napędzają silnik elektryczny, więc taki samochód transportuje się wyłącznie na lawecie.
Jeśli nie masz pewności, wystarczy powiedzieć, czego nie wiesz. Uczciwe "nie wiem, czy to automat" jest dużo bardziej pomocne niż zgadywanie.
Kierowcy często się nad nim zastanawiają, a ono decyduje o całej organizacji wyjazdu. Zablokowane koło po kolizji, zaciśnięty hamulec, zerwane zawieszenie albo urwana półoś oznaczają, że samochodu nie da się po prostu wciągnąć na platformę - trzeba użyć wciągarki, wózków, czasem obu naraz.
Podobnie działa informacja o tym, czy masz kluczyk i czy da się zwolnić blokadę kierownicy. Auto, którego nie można odblokować, to zupełnie inny scenariusz niż auto, które po prostu nie odpala.
Laweta to duży pojazd i nie wszędzie podjedzie. Powiedz, czy samochód stoi na poboczu, w zatoce, na chodniku, między dwoma innymi autami na ciasnym osiedlowym parkingu, czy może w rowie albo na rozmiękłym gruncie. Wspomnij o wąskim wjeździe, szlabanie, ostrym podjeździe i o tym, czy jest miejsce na manewrowanie.
To informacje, które w mieście często ważą więcej niż sama odległość. Pomoc drogowa Katowice mierzy się z tym codziennie - śródmiejskie podwórka, garaże pod blokami, wąskie dojazdy w starszych dzielnicach, zastawione miejsca postojowe. Doświadczenie nie zastąpi jednak wiedzy o konkretnym miejscu, więc dyspozytor musi usłyszeć wcześniej, z czym będzie miał do czynienia.
To pytanie zaskakuje najbardziej, bo w pierwszej chwili kierowca myśli wyłącznie o tym, żeby ktoś przyjechał. Tymczasem miejsce docelowe wpływa na trasę, czas i koszt całej usługi.
Zastanów się, zanim odbierzesz telefon: warsztat, blacharz, dom, a może parking? Sprawdź, czy warsztat jest otwarty i czy przyjmie auto o tej porze - nocą i w weekend bywa z tym różnie. Ustal też, kto odbierze samochód na miejscu i podpisze protokół przekazania.
Ma to znaczenie zwłaszcza przy przejazdach między miastami aglomeracji. Auto psuje się po drodze, a mechanik, któremu ufasz, pracuje kilkanaście kilometrów dalej. Firma z bazą w Katowicach obsługuje wtedy zgłoszenie na całej trasie - pomoc drogowa Sosnowiec czy Mysłowice to dla niej ten sam wyjazd, o ile od początku wie, dokąd samochód ostatecznie jedzie. Bez tej informacji trasę trzeba planować dwa razy.
Brzmi banalnie, ale to jedna z częstszych przyczyn opóźnień. Kierowca lawety zwykle dzwoni w trasie, żeby doprecyzować dojazd albo uprzedzić o korku. Jeśli telefon milczy, traci się kolejne minuty.
Zadbaj o baterię, a jeśli podajesz numer innej osoby - kogoś, kto czeka przy aucie zamiast Ciebie - powiedz o tym od razu.
Są sytuacje, w których kolejność jest odwrotna. Jeżeli ktoś jest ranny, samochód blokuje jezdnię, doszło do wycieku paliwa albo zapaliło się auto - dzwonisz najpierw pod numer alarmowy. Podobnie na autostradzie i drodze ekspresowej: tam postój w niewłaściwym miejscu sam w sobie tworzy zagrożenie, a służby muszą wiedzieć o zdarzeniu.
Zanim jednak sięgniesz po telefon, włącz światła awaryjne, wystaw trójkąt i wyprowadź pasażerów poza barierę - dopiero potem dzwoń.
Sprowadza się to do prostego zestawu. Gdzie jestem i w którą stronę jechałem. Jakie to auto, jaka skrzynia i napęd. Czy koła się kręcą. Jak wygląda miejsce postoju. Dokąd auto ma trafić.
Taka rozmowa trwa minutę i realnie skraca czas oczekiwania, bo dyspozytor od razu wysyła właściwy pojazd z właściwym wyposażeniem, zamiast wracać po sprzęt.
Na tym w praktyce polega dobrze zorganizowane wsparcie na drodze. Tak pracuje Pomoc Drogowa Cichy - firma z bazą w Katowicach, obsługująca kierowców w całej aglomeracji, dla której zgłoszenie to nie formalność, tylko pierwszy etap realnej pomocy. Więcej informacji znajdziesz na pomocdrogowacichy.pl.
Bo kiedy auto staje w najmniej odpowiednim momencie, liczy się nie tylko to, że ktoś przyjedzie. Liczy się to, żeby przyjechał przygotowany.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze