W niedzielnym kazaniu wygłoszonym w parafii św. Elżbiety Węgierskiej w Szczakowej, ksiądz Józef Gut poruszył temat roli Kościoła i duchownych w debacie publicznej. Nawiązując do słów Chrystusa o dobrym pasterzu, który nie ucieka, gdy nadchodzi wilk, podkreślił, że kapłani nie mogą milczeć, gdy zagrożone są fundamentalne wartości chrześcijańskie – życie, rodzina i dobro wspólne. Ksiądz Gut przypomniał, że polityka, rozumiana jako troska o dobro wspólne, nie jest zarezerwowana dla ludzi niewierzących. – Skoro większość społeczeństwa w Polsce stanowią osoby ochrzczone, dlaczego miałyby się wycofywać z troski o przyszłość kraju? – pytał. Zaznaczył jednak, że duchowni Kościoła katolickiego przyjęli zasadę samoograniczenia i nie angażują się czynnie w działalność polityczną, by nie dzielić wspólnoty wiernych. Nie oznacza to jednak, że Kościół ma milczeć.
Kazanie księdza Józefa Guta:
«Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki>>.- mówi do nas dzisiaj Chrystus. A w ubiegły czwartek w uroczystość św. Stanisława biskupa i męczennika usłyszeliśmy:
„Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, (…) widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza”.
Słuchając tych słów zadałem sobie pytanie o rolę Kościoła w świecie, o rolę księdza w parafii i świecie.
***
I przypomniałem sobie ogromne dyskusje z młodzieżą licealną ponad 30 lat temu, która była przekonana, że Kościół nie powinien się wtrącać do polityki. Atmosfera była gorąca, tylko że wtedy młodzi chodzili jeszcze na religię, więc można było o tym uczciwie rozmawiać.
Spróbujmy się zastanowić, mówiłem, co oznaczają pewne słowa i treści, żebyśmy lepiej zrozumieli o co tak naprawdę chodzi w tym przedziwnym „dogmacie”, który przyjmują nawet osoby chodzące do kościoła.
Otóż polityka to troska o dobro wspólne, stąd absolutnie konieczne jest, aby jak najwięcej osób o to dobro się troszczyło.
Kościół z kolei to WSPÓLNOTA ludzi wierzących i ochrzczonych, zarówno duchownych, jak również świeckich. Jeśli więc w naszej ojczyźnie jest kilkadziesiąt procent ochrzczonych, czyli do Kościoła należy większość społeczeństwa, to dlaczego te osoby nie miałyby troszczyć się o Polskę? Czy troska o dobro wspólne jest zarezerwowana tylko dla nieochrzczonych i niewierzących? – no nie o to chodzi- mówili młodzi, tylko żeby księża nie mieszali się do polityki.
Spróbujmy i o tym porozmawiać. Jest pewna grupa więźniów, którzy popełnili szczególnie ciężkie wykroczenia i są pozbawieni praw obywatelskich. Oni rzeczywiście nie mają prawa do decydowania o sprawach publicznych. Ale od kiedy wszyscy księża i w ogóle duchowni zostali pozbawieni takich praw?
Przecież w krajach demokratycznych duchowni są nawet wybierani na wysokie stanowiska publiczne. Np. w USA jeden z duchownych protestanckich został wybrany na prezydenta a w Niemczech pastor Gauk był szefem bardzo ważnego urzędu do spraw „Stasi” i czuwał, żeby komunistyczne służby nie przejęły władzy w kraju.
Bo od strony prawnej byłoby czymś normalnym, gdyby np. do senatu startowali księża, czy biskupi – tak zresztą było w Polsce przed II wojną światową. Jednak w Kościele Katolickim podjęto decyzję o samoograniczeniu, to znaczy, że księża i biskupi nie angażują się czynnie jako politycy, aby parafian nie dzielić na tych ze swojej, lub obcej partii …
Więc zadaliśmy sobie wtedy najważniejsze pytanie: Czy księża i biskupi mogą się wypowiadać o sprawach politycznych? Jest to pytanie o to, czy ksiądz może w kościele ostrzegać wierzących przed niebezpie-czeństwem? Odpowiedź była prosta. Kapłan nie tylko może, ale wręcz powinien ostrzegać wiernych przed ludźmi, którzy jawnie występują przeciw wierze i moralności, oraz przestrzegać przed oddawaniem w ich ręce losu swojego i losów narodu. Nie można się bowiem np. godzić, aby w Polsce dopuszczono do rozszerzenia dostępu do aborcji – zbyt dużo Dzieci zostało u nas zamordowanych w czasie wojny i po wojnie. Co więcej, obecnie w Polsce rodzi się mniej dzieci, niż po wojnie, więc po co jeszcze zabijać? Nie można też akceptować społecznych a tym bardziej prawnych eksperymentów z modelem małżeństwa i rodziny. A cóż powiedzieć, jeśli istnieje bardzo poważna obawa, że oddanie władzy w ręce człowieka i środowiska z nim związanego może doprowadzić do tego, że państwo stanie się kolonią obcych wpływów i obcych interesów?
***
W czasie tych dyskusji o księżach i polityce pojawiła się wiedza o pewnym wykładzie z 1983 roku, w czasie którego Jurij Bezmienow radziecki specjalista od wojny informacyjnej po ucieczce do USA ujawnił sowiecki program pokonania państwa rękami jego obywateli. Ten program można zresztą znaleźć również dziś w Internecie i warto po latach sprawdzić jego aktualność. https://www.youtube.com/watch?v=lWIpFvGrNak
Według tego programu pierwszy etap wojny trwa 20 lat i związany jest z DEMORALIZACJĄ. Chodzi o to, aby zniszczyć struktury państwa, skorumpować albo zastraszyć ludzi pełniących władzę, poderwać zaufanie do autorytetów religijnych w danym państwie. W tym czasie ma dorosnąć nowy człowiek, który będzie się wstydził własnego narodu i jego historii.
Drugi etap to czas DESTABILIZACJI. Trwa ok. 4 lat. Ujawniają się agenci wpływu, szpiedzy i różni pożyteczni idioci, którzy pracują nad tym, żeby skłócić wszystkich ze wszystkimi, żeby jedni drugich zaczęli nienawidzić i wołać: niech przyjdzie wreszcie Ktoś i zrobi porządek.
Potem następuje krótki etap PRZEŁOMU. Wtedy przychodzi Mesjasz z ościennego kraju, albo tubylec z obcego nadania i obejmuje władzę. I na początku likwiduje on świadków tego, że wszystko zostało zaplanowane…
Wreszcie następuje czas STABILIZACJI, kiedy kraj staje się kolonią obcych.
***
Po tych rozważaniach jakże mocno brzmią słowa Chrystusa: „Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, (…) widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza”.
Więc Ksiądz, jako obywatel, ma też prawo do wyrażania własnych poglądów, dlatego może twierdzić, że jego zdaniem polityk „x” lepiej będzie troszczył się o przyszłość Polski i Polaków, niż polityk „z” i jego środowisko.
Jednak ci, którzy tego księdza słuchają MAJĄ TAKŻE PRAWO MIEĆ INNE ZDANIE, wynikające z ich wiedzy na temat danego kandydata na posła, senatora, czy prezydenta. Jeśli jednak popierają „struktury grzechu” – popełniają „grzech cudzy”. A struktury grzechu powstają wtedy, gdy czyny ludzi należących do danego środowiska, ugrupowania, czy partii łamią zasady prawdy dobra i sprawiedliwości. Więc jeśli ktoś jest w tym środowisku, popiera takie programy - współdziała w złu i wtedy popełnia „grzech cudzy”. Natomiast jeżeli chodzący do kościoła wybierają do kierowania państwem ludzi szanujących Prawo Boże, to można mieć nadzieję, że z tej decyzji wyniknie dobro. Wreszcie, jeśli katolicy nie idą do wyborów - także wybierają, oddając swój głos innym… I tak jak poprzednicy ponoszą za swoją decyzję całkowitą odpowiedzialność.
Na koniec prośba: Módlmy się za siebie nawzajem o odwagę w zabieganiu o wspólne dobro.
Ksiądz Józef Gut
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Tralala olać tęczowego Rafała
Chrystus nic nie mówił na temat tego czy aborcja powinna być karana przez policję ani jakie przepisy prawne powinny dotyczyć poszczególnych związków. Tego że każdy biskup Rzymu będzie nieomylny (w jakichkolwiek sprawach, pod jakimikolwiek warunkami) też nie powiedział. Mówił natomiast: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie" (a przynajmniej tak to spisał ewangelista). Pamiętajmy o tym i wybierając polityków uwzględnijmy to, jak traktowali ludzi zgromadzonych na polsko-białoruskiej granicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Święte słowa świętego Papieża nadciąga cywilizacja śmierci popieram sercem księdza proboszcza obowiązkiem kościoła jest wypowiadać się w sprawach moralnych czy się to komuś podoba czy nie
Dziękuje ks.proboszczowi za odwagę w tych trudnych czasach jakie nadchodzą dla Polski zgadzam się w100% z księdzem. Zło musi być zwalczane. Dobro i prawda zwycięży !
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Tralala olać tęczowego Rafała
Chrystus nic nie mówił na temat tego czy aborcja powinna być karana przez policję ani jakie przepisy prawne powinny dotyczyć poszczególnych związków. Tego że każdy biskup Rzymu będzie nieomylny (w jakichkolwiek sprawach, pod jakimikolwiek warunkami) też nie powiedział. Mówił natomiast: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie" (a przynajmniej tak to spisał ewangelista). Pamiętajmy o tym i wybierając polityków uwzględnijmy to, jak traktowali ludzi zgromadzonych na polsko-białoruskiej granicy.