Reklama

O spektaklu „Mila i Kraina Zgub” oraz o tym, czy pan Kamil pojedzie robić karierę w Warszawie?

Grupa teatralna Kamila Bzukały pokusiła się o nie byle jaką premierę. Wystawiono to arcy ciekawe dziełko na scenie Domu Kultury w Szczakowej. Autorem scenariusza, reżyserem i na dokładkę autorem muzyki do spektaklu jest Kamil Bzukała.

To, jak należało się spodziewać, gwarantowało sztukę o tekście niebanalnym i ciekawych scenicznych rozwiązaniach. Publika się nie rozczarowała. Pan Kamil spisał się wybornie. Zabrał publikę do surrealistycznej Krainy Zgub. Tam swojego zagubionego ... śmiechu poszukiwała Mila. Tajemniczą aurę spektaklu podkreślała scenografia i kostiumy autorstwa Agaty Woszczyny. Tak więc sztuka się z tego wszystkiego zrobiła wyborna.

Ela Bigas: Gdy przeczytałam zapowiedź spektaklu, pomyślałam o Alicji w Krainie Zzarów i o filmach Tima Bartona. Pomyślałam, że może to pana inspirowało, po czym natychmiast doszłam do wniosku, że nic pana nie inspirowało i cały ten spektakl jest wynikiem pracy pana nieokiełznanej, oryginalnej wyobraźni. Jak to z tym spektaklem jest?
Kamil Bzukała: To wygląda tak, że ten spektakl jest trochę nastawiony na młodszą widownię. Co u mnie jest nowością, ponieważ ja raczej dla osób dorosłych zazwyczaj robię spektakle, więc jest to coś dla mnie nowego. Wiedziałem też, jakie mogą być trudności, moje granice, które sobie poszerzam właśnie dzięki takim scenariuszem, aczkolwiek nie jest on prosty, jak się wydaje, więc to nie jest taka prosta, łatwa opowieść. Jest trochę zagmatwana.

Reklama

Był to jakiś taki pomysł, który mi przeleciał po prostu w głowie. Jak młoda osoba, która cały czas słyszy, że tak się nie wolno zachowywać, albo tak się wolno zachowywać, jaki to ma na nią wpływ tak naprawdę?

I od tego tak mi poszło, co robią teraz dzieci? Czy te dzieci się bawią, czy siedzą z telefonami w rękach? I tak chciałem wprowadzić postać, która jest zagubiona w tym świecie, co ona odczuwa. Postać główna to Mila, młoda osoba. Co ona by mogła stracić, zgubić i jak pracuje jej wyobraźnia​? Z tym problemem ucieka w kierunku swojej wyobraźni. Nie wiemy teraz, czy ona się naprawdę przenosi do tego świata, czy to jest wyobraźnia. Mila gubi i szuka swojego śmiechu.

Reklama

Ale może nie jest jej do śmiechu, bo życie jest po prostu mało wesołe?
Myślę, że ona cały czas dostawała uwagi, że musi się jakoś zachowywać w pewnych sytuacjach, że tego nie może, tamtego nie może, tak się nie powinno i tak dalej. I przez to straciła tą spontaniczność, ten śmiech, tą naturalność.

Ciekawi mnie to, jakie też mądrości wynikają z owego spektaklu. Co pan mądrego w nim przemycił? Co powinno widzowi dać do myślenia?
Myślę, że właśnie to, żeby żyć swoim życiem.

Ale to nie jest łatwe.
Oczywiście, że nie jest łatwe, ale jest najważniejsze, że tak naprawdę najważniejszy jestem ja i to, jak ja się czuję i ktoś, kto ci mówi, jak ty masz się zachowywać, to nie znaczy, że ty powinieneś się zachowywać inaczej, bo komuś się tak podoba, jeżeli nie robisz nikomu nic złego, a po prostu nie wypada. Mamy pewne normy narzucone, schematy zachowań, też wychowawcze, które są lepsze albo gorsze, wiadomo, bo różnych mamy rodziców, różne na swojej drodze spotykamy osoby, do których musimy się przystosować, bo chcemy być w gronie, więc też się dostosowujemy do grupy, czegoś nie wypada, a grupa zachowuje się tak.

Reklama

Najbardziej istotne zdanie w całym scenariuszu brzmi …
Bądź sobą, choć w takiej formule w spektaklu nie pada, ale to trzeba sobie wyciągnąć, wywnioskować. Jest bardzo dużo nawiązań w spektaklu do tego, żeby właśnie zwolnić, zatrzymać się, zastanowić się nad sobą.

Jest pan zadowolony, z siebie, z tych młodych aktorów?
To jest nowa grupa. Są osoby, to trzy czwarte grupy, które nigdy nie występowały na scenie, ale odnaleźli się w tej sytuacji.

Jeszcze raz powrócę do tego samego pytania. Inspirował się pan Alicją w Krainie Czarów?
Nie sądzę, zupełnie nie. Ja w ogóle uwielbiam uciekać w jakąś fantastykę. Świat widzimy na co dzień jaki jest i szukamy sobie jakichś rozwiązań, wyjść i właśnie myślę, że poprzez takie wkradanie się w jakiś taki świat magiczny, trochę magiczny, nienaturalny, pomaga jakby zaistnieć pewnym rzeczom na scenie. Nie są one przez to pokazywane w skali jeden do jeden, nie jest to przekazywane, tylko pozwala na szersze zobaczenie jakiegoś problemu poprzez wyobraźnię.

Reklama

Reżyseria, scenariusz i jeszcze do tego muzyka, wszystko pana autorstwa. To jest Pan z siebie zadowolony?
Jestem rzemieślnikiem.

Rzemieślnikiem​? Nie jest pan artystą?
Artysta to jest rzemieślnik. To trzeba pracować, ciężko pracować i poświęcać się. Niektórzy mają łatwość do pisania, niektórzy nie.

Czy pan będzie robił karierę w Jaworznie, czy ma pan jakieś plany dalekosiężne?
Do Warszawy pan pojedzie zrobić karierę?

Zobaczymy, nie wiem. Na razie jestem tutaj w Jaworznie, ponieważ bardzo chciałbym, żeby w tym mieście działy się rzeczy kulturalne na dobrym poziomie. Nie chcę, żeby to było spychane, bo to jest kultura, więc gdzieś to jest jakimś elementem ostatnim albo na boku. Chciałbym zaszczepiać właśnie w te młode osoby chęć pojawienia się gdzieś indziej niż w mediach społecznościowych. Myślę, że teatr za niedługo będzie nie dość, że niszowy, ale pożądany, bo ludzie będą potrzebowali dostać prawdę na żywo. W internecie nie wiadomo, co jest prawdziwe, co nie, a tu będą mieć tylko prawdę.
Dziękuję

Reklama

W postać tytułową wcieliła się Patrycja Szuster. Nie jest to jej pierwsza rola. - Jak byłam młodsza to też chodziłam na zajęcia teatralne – mówi.

Ela Bigas: Jaka jest ta pani postać? Co z tej postaci wynika dla pani?
Patrycja Szuster: Myślę, że moja postać jest szczególna. Sztuka odwołuje się do poważny dosyć problemu, który jest obecny wśród głównie dzieci i młodzieży, czyli właśnie to, że przez takie czynniki środowiska zanika nam radość z życia i to cieszenie się wszystkim wokół, czyli wprost mówiąc ten śmiech. Jest on istotną częścią naszego życia i nie trzeba się zamykać na komunikaty od środowiska i od innych ludzi, żeby nie czerpać tej radości z życia, tylko właśnie próbować w jakiś sposób to odkrywać i nie zamykać się na to.

Reklama

Co stanowiło dla Pani szczególną trudność w pracy nad rolą?
Ogólnie mówiąc, to ciężko mi stwierdzić do końca, co sprawiło jakąś taką większą trudność, ponieważ jest to sztuka dla dzieci. Wiadomo, że to było wyzwaniem. Nie do końca pamiętałam dokładnie te mechanizmy, bo jednak gram młodszą ode mnie postać. To było też takie troszkę trudne, żeby sięgnąć pamięcią do tego, w jaki sposób się zachowywałam, jak byłam młodsza.

A radość, a satysfakcja, a zadowolenie z roli?
Mila jest naprawdę fajną postacią i mam wrażenie, że dosyć szybko w nią weszłam, bardzo wczułam się w tę postać. To nie było aż takie trudne ze względu na to, że trochę może mamy podobne charaktery.
Dziękuję.

Reklama

Maciej Sierpowski kreował rolę „ubrankowego guzika”, którego ktoś być może kiedyś zgubił, ale to pozostawiono interpretacji własnej widza

Ela Bigas: Co ciekawego z tej roli wynika?
Maciej Sierpowski: Jestem w roli porządkowego, osoby, która zarządza Krainą Zgub bezpośrednio, co też wybrzmiewa przez cały spektakl. Nie jestem sam, mam swojego pomocnika. Z mojego charakteru wynika, że jestem już w firmie wiele lat. Jestem też służbistą troszeczkę nadgorliwym. Sama rola jest dla mnie kolejną przygodą.

Reklama

Pana ulubione zdanie w całym pana tekście …
Pada ono w bardzo kluczowym momencie przedstawienia i jest to: „nie możesz beze mnie, procedura”. To jest takie troszkę zwieńczenie całej tej postaci, bo ono pada właśnie w takim bardzo konkretnym mocnym momencie i myślę, że tak podsumowuje tą postać.

Gdybym zapytała pana o to, jaka mądrość życiowa wypływa z tego spektaklu, to co by pan odpowiedział?
Zdecydowanie nie warto podążać za pewnymi opiniami, jeśli nie są one zgodne z nami. Myślę, że mały widz mógłby zauważyć pewną podróż, jaką tutaj metaforycznie troszkę przechodzi Mila, główna bohaterka. Mógłby zauważyć siebie w takiej podróży za tym, co jest jego, a co właśnie gdzieś tak zewnętrznie trzeba, co wypada. To jest ważne dla młodego widza w kontekście takim nawet nie tyle, że kulturowym, ale z pewnością takim osobistym. Mam nadzieję, że faktycznie ta refleksyjność się pojawi.

Reklama

Jest pan zadowolony z siebie w tej roli? Odkrył pan, że jest osobą utalentowaną?
Mam wiele talentów. Aktorski talent szlifuję, aczkolwiek nie jest to coś, czym się zajmuję na co dzień.
Dziękuję.

Spektakl zajmujący, miejmy nadzieję, że niebawem zostanie powtórzony. Warto wybudzić nasze mózgi z codziennego rozleniwienia i nieco swój żywot przeanalizować. Sztuka „Mila i Kraina Zgub” świetnie w zakamarki tej analizy nas poprowadzi.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/06/2026 11:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości