Reklama

Oczywista Nieoczywistość - Dogmat czy dogmatyzm?

Niespełna tydzień temu, 15 sierpnia, obchodziliśmy po raz kolejny Święto Wojska Polskiego. Tego samego dnia jednak celebrujemy także tzw. Święto Matki Boskiej Zielnej. W rzeczywistości jest to wszak również uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. To osobliwe wydarzenie z życia matki Jezusa z Nazaretu należy do grona najważniejszych dogmatów katolickich i prawosławnych. Co zadziwiające, jest jednocześnie najmłodszym dogmatem w łonie i dziejach kościoła. Ustanowiony został bowiem przez papieża Piusa XII w 1950 roku, a więc ponad 1950 lat po śmierci matki Chrystusa, i zamiast zunifikować, przyczynił się do jeszcze głębszych podziałów wśród chrześcijan.

[caption id="attachment_262341" align="aligncenter" width="640"] źródło: Wikipedia[/caption]

Teologowie nie są całkowicie zgodni co do właściwego rozumienia tej wersji doktryny religijnej. Niektórzy z nich uważają, że Maria zmarła i po swej śmierci została z ciałem i duszą zabrana do nieba. Inni natomiast uważają, że jedynie zasnęła i finalnie w takim stanie znalazła się w niebiesiech. Jak było wszak naprawdę? Miło i zasadnie byłoby odpowiedzieć na to pytanie, wydaje się jednak, że wysnucie niezaprzeczalnego wniosku z tejże refleksji jest niemożliwe. O życiu Marii wiemy przecież niewiele. Biblia wspomina o niej kilka razy, częściej jej postać pojawia się w apokryfach, a wiec tych pismach, które pretendują do rangi ewangelii, jednak nie zostały umieszczone w kanonie Pisma Świętego. Inna sprawa – dlaczego? Warto przypomnieć, że kanon Pisma Św. opracowywano na podstawie serii głosowań i dysput i nadano mu ostateczną formę dopiero na soborze trydenckim, dnia 8 kwietnia 1546 roku. Czy aby jednak taka wiedza i pewność co do tego, co takiego stało się z Marią u kresu jej ziemskiego żywota są nam w ogóle potrzebne? Czy cokolwiek zmienia to w naszym życiu? I jakie finalnie znaczenie ma dla nas to, w jaki sposób Maria znalazła się w niebie? A może po prostu umarła, została pochowana, jak każdy śmiertelnik, a w „niebie” znalazła się „jedynie” lub „aż” jej dusza? (Jeżeli takowa w ogóle istnieje).

[caption id="attachment_262339" align="aligncenter" width="600"] źródło: Wikipedia[/caption]

Nie chodzi tutaj wszak o kwestionowanie roli Marii w historii religii, kościoła i świata. W końcu była ona postacią historyczną, a więc taką, która istniała naprawdę. Bez wątpienia także dla milionów ludzi w ciągu dziejów była matką, wspomożycielką, orędowniczką; „obiektem” kultu, źródłem dobra i łask. I myślę sobie, że przed ogłoszeniem owego dogmatu, dla wielu z nich to, czy Maria zmarła czy nie i w jaki sposób i w jakiej „formie” trafiła do nieba nie miało decydującego znaczenia. Zapewne nie jest to także priorytetowe dla wielu wierzących w dekadach późniejszych, tym bardziej więc obecnie. A cała reszta? Ta cała „reszta” to elastyczna przestrzeń naszej ewentualnej wiary, osobistej, subtelnej, indywidualnej, przeciągającej się z równie tożsamym nam rozumem - na polu bezsilnej wątpliwości. Czy wszak owa wątpliwość nie jest atrybutem naszego rozumu, rozumowania, myślenia, zadawania konstruktywnych pytań w oczekiwaniu na równie konstruktywne odpowiedzi. Mają rzecz jasna rację ci, którzy twierdzą, że „przecież w coś trzeba wierzyć”, „czegoś trzeba się trzymać”. Tak. To prawda. Uważać trzeba jednak, by ten czy tamten dogmat, będący terminem pochodzącym z języka greckiego, oznaczającym wersję doktryny religijnej uznaną za obowiązującą przez daną religię i jej hierarchię ale będący jednocześnie polem rozważań i dysput, nie przerodził się w dogmatyzm. A czym jest ten ostatni? Niczym innym, jak bezkrytycznym przyjmowaniem danych twierdzeń jako prawdy, bez weryfikacji i podawania w wątpliwość, na zasadzie równie bezkrytycznej wiary. W tym miejscu dogmatyzm staje się przeciwieństwem sceptycyzmu. A bez tegoż właśnie nie da się od tak przejść nad kwintesencją minionego święta do porządku dziennego. Wystarczy bowiem zadać sobie pytanie na jakiej to podstawie w roku 1950 ogłoszono taki właśnie dogmat? W końcu co do jego substancji nie są zgodni sami teologowie, a nawet wielu chrześcijan, m.in. starokatolicy i cała rzesza protestantów. W zasadzie wszystkie dogmaty zresztą pojawiały się na całej przestrzeni wieków i były owocem dysput, głosowań, sporów i przysłowiowego przeciągania liny. Były owocem ludzkich decyzji. Wyłącznie ludzkich.

I w dniu dzisiejszym, tak jak i kiedyś, wiele z nich budzi kontrowersje, czasem nawet zażenowanie. Bo tak np. w 649 roku papież Marcin I na Synodzie Laterańskim w Rzymie ogłasza dogmat „O Maryi zawsze Dziewicy”. W 787 roku II Sobór Nicejski ogłasza dogmat o Bożym wcieleniu Jezusa Chrystusa. W 1215 roku IV Sobór Laterański ogłasza dogmat o przeistoczeniu, czyli tzw. transsubstancjacji. Na soborze we Florencji w 1439 roku ogłoszono dogmaty o czyśćcu i piekle, a w 1546 Sobór Trydencki zatwierdza dogmat o grzechu pierworodnym. Pius IX ogłasza w 1854 roku dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Najwięcej sporów i kontrowersji wzbudził wszak dogmat ogłoszony w 1870 roku, kiedy to Pius IX ogłosił dogmat o nieomylności papieża. No i wreszcie w 1950 roku papież Pius XII ogłasza dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny, które to święto obchodziliśmy kilka dni temu. Cała paleta osobliwych decyzji i równie osobliwych interpretacji rzeczywistości historycznej, którą przeistoczono w teologiczną. Tylko jak odnieść się do tego wszystkiego? Jak wrzucić to do jednego worka i potraktować jako pewnik? Bo chociaż świętowanie i celebrowanie takich czy innych uroczystości jest miłe, zacne i integrujące, zarówno wspólnoty społeczne jak i religijne, to jednak kiedy tak patrzę na ową specyficzna listę dogmatów, na jej umocowanie historyczne i cały kontekst tematu to myślę sobie, że chyba jednak wolę zachować dużą dozę sceptycyzmu niż grzęznąć w stagnacji i dogmatyzmie, które unieruchamiają i nie pozwalają mknąć dalej w otchłani ciemnego tunelu, na którego końcu w każdej chwili może pojawić się światło. W to ostatnie nie wątpię. A w całą resztę tak.

Jarosław Sawiak




[caption id="attachment_178858" align="aligncenter" width="213"] Jarosław Sawiak[/caption]

 

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama