Ja mam być solą – smakiem jest, Jezus.
Ja mam być lampą – światłem jest Jezus
Miasto na górze – dla okolicznych wiosek powinno być przestrzenią sprawiedliwości, dobra i bezpieczeństwa. Jest to możliwe tylko wtedy gdy jego mieszkańcy ponad własnymi interesami postawią Boga i przyjmą Jego prawo.
Sól zwietrzałą się wyrzuca.
Lampę, która przestała świecić odstawia się w kąt.
Miasto bez Boga jest jaskinią zbójców, a ruina stoi w jego bramach.
Z jednej strony jestem wybrany, lecz jeśli stracę relację z Jezusem, wtedy ten wybór stanie się moją klęską i to może nawet nieodwracalną.
Tym jasnym sprecyzowaniem logiki ucznia, Jezus rozpoczyna naukę o Dekalogu. W prawie wpisanym w ludzką naturę, a sprecyzowanym na górze Synaj, Jezus, wcielone Słowo Boga, umieszcza samego siebie. Poznanie Dekalogu i życie według niego staje się od teraz budowaniem relacji z samym Chrystusem. Nic w prawie, które sam dał jako Bóg, nie zmienił, natomiast w swej ludzkiej postaci sam je wypełnił. Tak więc pierwszym zadaniem ucznia, jest poznawanie woli Boga, przyjęcie jej z miłością i wypełnienie zgodnie z Jego zamysłem, a nie swoim pomysłem.
Pójście za Jezusem, rozmowa z Nim podczas modlitwy, poznawanie Go przez czytane Słowa, przyjmowanie Go w Eucharystii, sprawia, że jest dla nas coraz bardziej „przewidywalny”. Innymi słowy, wiem, co On w danej sytuacji ode mnie oczekuje, wiem, jakby On zareagował, wiem, jakby On się na moim miejscu zachował. Jeśli więc świadomie podejmuję decyzje zgodne z wolą Chrystusa i w Jego duchu, wtedy On rzeczywistości, w której ja jestem, nadaje smak, oświeca swym blaskiem, buduje bezpieczne relacje.
Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego.
To wyznanie Apostoła Narodów ma swoje znaczenie. Dzieło, które Bóg przez niego dokonał, jest gigantyczne i przerasta ludzkie możliwości. Chrześcijanie do końca mu nie ufali, ponieważ mieli w pamięci to, że ich prześladował. Żydzi go nienawidzili, albowiem widzieli w nim zdrajcę. Rzym go prześladował, jako niesfornego obywatela, który burzył ład społeczny. Zjednoczony z Chrystusem, wbrew ludzkiej logice dziejów, był solą, światłem i miastem. Zatraciwszy siebie, pozwolił mocy Bożej na działanie dla zbawienia innych.
Niemal w każdej liturgii, Kościół sięga do tekstów św. Pawła. Paradoksalnie, może ta ilość tekstów sprawia, że przestaliśmy na niego zwracać dostateczną uwagę. Czasy kolejnych przemian w Kościele i w otaczającym nas świecie, domagają się od nas właśnie mądrości św. Pawła płynącej z Jego relacji z Chrystusem. Tę mądrość można by tak zdefiniować: jeżeli ja daję całego siebie, to i Jezus daje całego siebie. Czyli Jezus daje nieskończenie więcej.
To przez tak posolonych i tak oświeconych, Chrystus nieustannie buduje miasto na górze – swój Kościół.
Panie, nie zważaj na moje słabości, lecz pozwól mi być jednym z nich!
Ks. Lucjan Bielas
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze