Reklama

Wielkanoc – dawnym zwyczajem

Wielkanoc jest jednym z najstarszych i najważniejszych świąt chrześcijańskich. Upamiętnia Ukrzyżowanie i Zmartwychwstanie Chrystusa. Jest to święto ruchome, obchodzone jest w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca.

Uroczystości Wielkanocne otwierała msza rezurekcyjna. W dawnej Polsce dzwony rezurekcyjne rozbrzmiewały już Wielką Sobotę wieczorem. Dopiero w czasach stanisławowskich uroczystości te przeniesiono na niedzielny świt. Mszę rezurekcyjną Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego poprzedzało bicie dzwonów, tym wtórowały armaty, moździerze, strzelby i pistolety. Po wsiach wykorzystywano do tego hałasowania różnorodne domowej produkcji „instrumenty huku”.

Po rezurekcji powracano do domostw na późne wielkanocne śniadanie. W dużej części składało się ono z pokarmów poświęconych w Wielką Sobotę. Oczywista dla niektórych to obfite śniadanie kończyło się wielką niestrawnością. Wtedy, wedle dawnych porad, należało zjeść usmażone na maśle pokrzywy, lub na czczo – przed tym śniadaniem - zjeść święcony chrzan i … „chuchnąć trzy razy do komina”.

Reklama

Wielkanocne stoły uginały się od obfitego jadała. To podawano na różnorodne, fantazyjne sposoby.  
I tak na stole radcy krakowskiego Michała Chroberskiego (XVII wiek) figury z ciasta wyobrażały zabawne historyjki: Poncjusz Piłat wyjmował kiełbasę z kieszeni Mahometa, na środku stołu ustawiono „dziwnie pięknego baranka z masła, wielkości naturalnej owieczki”. Na brzegach stołu podano różne figurki z ciasta, np. Świętych dwunastu Apostołów, a ci „udani jak żywo”. W środku postawiono figurę Chrystusa z chorągiewką. Nad nią unosił się anioł na druciku. „Zdawało się jakby leciał po niebie i z gęby wychodziło mu słowo: Alleluja!” - tak opisywano ten wielkanocny stół. Podano też placek z sadzawką z białego miodu, wyglądały z niego rybki i kapiące się nimfy, do których „kupid” strzelał z łuku.

Poniedziałek Wielkanocny zwany jest „lanym poniedziałkiem”. Wtedy to oddawano się zwyczajowi zwanym „Śmigus dyngus”. Śmigus oznacza smaganie rózgą lub gałązkami wierzbowymi. Czynili to chłopcy po wsiach, uderzając piękne panny po łydkach. W ten niewyszukany sposób chłopcy okazywali zainteresowanie pannom, a ta z nich, która nie została wysmagana lub oblana, miała powody do zmartwienia. Dyngusowanie było to wymuszanie datków, na ogół były to jajka. Miało to „wykupujących” uchronić przed polewaniem zimną wodą. 
Po raz pierwszy wspomina się ten zwyczaj już w XV wieku, ale na Pomorzu zwyczaj ten pojawił się dopiero z początkiem XX wieku. 
Jak pisał ks. Kitowicz w XVIII w. „amanci dystyngowani chcąc tę ceremonię odprawić na amantkach swoich bez przykrości, oblewali je po ręce, a najwięcej po gorsie, małą jaką sikaweczką albo flaszeczką”. 
Takie to było dawnym zwyczajem świętowanie. eb

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/04/2026 09:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości