- Otrzymaliśmy informację od wychowawcy poprzez dziennik elektroniczny, aby zwracać uwagę na głowy dzieci, kontrolować je właśnie ze względu na możliwość przyniesienia wszy - mówi pani Anna, mama chłopca z jednej z jaworznickich podstawówek. - U nas jest cisza i na ten moment nie mieliśmy żadnego komunikatu - odpowiada pani Katarzyna. - Wśród rodziców zaczęły chodzić informacje o wszach, więc zastanawiałem się, czy posyłać dzieci do szkoły - dodaje ojciec.
Kilka dni temu otrzymaliśmy telefon od matki dziecka, która zgłosiła nam, że w jednej ze szkół miały być zgłoszone przypadki wszy u dzieci. Postanowiliśmy wysłać pytania do SANEPID-u, aby poznać sytuację w Jaworznie.
Jak poinformowała nas Bożena Wójcik, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Jaworznie, "stopień zawszawienia dzieci i młodzieży na terenie nadzorowanych placówek oświatowo – wychowawczych utrzymuje się na stałym niskim poziomie."
- W 2025 r. otrzymano zgłoszenie z 2 placówek (zespól szkolno – przedszkolny, szkoła), w których łącznie potwierdzono 4 przypadki zawszawienia głów dzieci. W 2026 r. otrzymano zgłoszenie z 2 placówek (zespól szkolno – przedszkolny, szkoła). W zespole szkolno - przedszkolnym potwierdzono 3 przypadki, zaś w szkole zgłoszenie nie potwierdziło się.
Z powyższej analizy wynika, iż stopień zawszawienia dzieci i młodzieży na terenie nadzorowanych placówek oświatowo – wychowawczych utrzymuje się na stałym niskim poziomie.
Pojedyncze przypadki zawszawienia dzieci nie stanowią zagrożenia sanitarno – epidemiologicznego społeczeństwa. Z roku na rok obserwuje się wzrost świadomości rodziców w aspekcie higieny głów dzieci i ochrony przed pasożytami - wyjaśnia Bożena Wójcik.Reklama
Choć Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Jaworznie uspokaja, że w ostatnich latach mowa jest jedynie o incydentalnych zgłoszeniach, niektóre szkoły apelują do rodziców o wzmożoną czujność. Informacje przekazują poprzez dziennik elektroniczny lub podczas rozmów z wychowawcami. W jednej ze szkół temat pojawił się początkiem września, ale teraz nie ma już żadnych informacji, aby pojawiały się kolejne osoby ze wszami.
- W ubiegłym roku jedna z mam dziecka w naszej grupie przedszkolnej poinformowała wszystkich rodziców o tym, że u swego dziecka zauważyła wszy. Byliśmy jej bardzo wdzięczni za tak szybką informację i z tego co pamiętam, nikt inny w grupie nie miał już tego problemu. Zadziałaliśmy profilaktycznie - wspomina pani Anna.
Reklama
Wszawica od lat nie jest już problemem wynikającym z braku higieny. Dotknąć może każdego, niezależnie od warunków domowych. Najważniejsza w walce z nią jest szybka reakcja i brak wstydu. Lekarze i pedagodzy przypominają, że regularny przegląd skóry głowy i włosów dziecka, szczególnie w okolicach karku i za uszami, pozwala wykryć problem, zanim rozprzestrzeni się na całą klasę.
W aptekach dostępnych jest obecnie wiele bezpiecznych preparatów neutralizujących pasożyty. Najważniejsze, aby w przypadku wykrycia problemu natychmiast poinformować wychowawcę, bo równoczesna reakcja wszystkich rodziców w danej grupie pozwala skutecznie wyeliminować problem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Problem jest i zawsze był . I to nie jest z brudu jak to się każdemu kojarzy z lat naszej młodości. Zależy od osoby czy jest podatne,od grupy krwi. A ludzie robią aferę.
Bo ludzie są głupi myślą że jak ktoś ma wszy to musi być z patologii. Tak się przyjęło
Problem jest i zawsze był . I to nie jest z brudu jak to się każdemu kojarzy z lat naszej młodości. Zależy od osoby czy jest podatne,od grupy krwi. A ludzie robią aferę.
Bo ludzie są głupi myślą że jak ktoś ma wszy to musi być z patologii. Tak się przyjęło