Reklama

Blog: Alkoholowe eldorado?

Temat wprowadzenia nocnej prohibicji w Jaworznie rozgrzał lokalną opinię publiczną do czerwoności. Trwające konsultacje społeczne pokazują, jak bardzo ta sprawa polaryzuje nasze społeczeństwo. Na pierwszy rzut oka spieramy się o dostępność alkoholu po godzinie 23. W rzeczywistości jednak dyskusja ta dotyka głębszych fundamentów. To spór o zasady, filozofię rozwoju miasta oraz o to, jak na naszych oczach zmieniają się obyczaje.

W tej debacie niezwykle ważny staje się argument regionalny, czyli tzw. domykanie strefy. Jaworzno nie istnieje w próżni. Śląsk i Zagłębie powoli stają się jednolitym obszarem bez nocnego handlu procentami. Katowice, Sosnowiec, Tychy czy sąsiednia Dąbrowa Górnicza już dawno wprowadziły u siebie nocne ograniczenia. Dane od naszych sąsiadów są jednoznaczne. W Katowicach po wprowadzeniu zakazu liczba nocnych interwencji policji i straży miejskiej spadła w niektórych rejonach o ponad 30, a nawet 40 procent. Sosnowiec odnotował wyraźne uspokojenie dzielnic mieszkaniowych. Jeśli Jaworzno nie dostosuje swoich przepisów, ryzykujemy, że staniemy się „alkoholowym eldorado” na mapie aglomeracji, sztucznie przyciągającą nocnych poszukiwaczy trunków z ościennych miast.

Co ciekawe, ta lokalna dyskusja zbiega się w czasie z ogromną zmianą kulturową. Polskie społeczeństwo pije inaczej niż jeszcze dekadę temu. Spożycie czystego alkoholu w wielu grupach systematycznie spada, a rewolucja zachodzi przede wszystkim w głowach młodego pokolenia. Dzisiejsi dwudziestolatkowie coraz częściej stawiają na zdrowy styl życia, sport, zbilansowaną dietę i pełną świadomość. Moda na „sober curious” (świadome niepicie przez „ciekawość trzeźwości”) oraz dynamicznie rosnąca popularność piw i drinków bezalkoholowych pokazują, że nocne eskapady do monopolowego powoli stają się reliktem przeszłości. Dla młodych ludzi całodobowy sklep z alkoholem nie jest już punktem pierwszej potrzeby, a raczej symbolem minionej epoki.

Reklama

Oczywiście, sprawa ma też swój wymiar gospodarczy. W Jaworznie mamy obecnie zaledwie 4 sklepy nocne oraz 13 stacji benzynowych oferujących całodobowo alkohol. Dla tych kilku lokalnych przedsiębiorców nocny utarg to istotna część obrotu. Przeciwnicy prohibicji pytają więc, czy warto ingerować w wolny rynek i ograniczać handel w imię walki z problemem, który globalnie i tak traci na sile. Z kolei zwolennicy odpowiadają: skoro punktów jest tak niewiele, zmiana dla miejskiej gospodarki będzie nieodczuwalna, a zyskamy bezcenny spokój w otoczeniu tych konkretnych miejsc.

To starcie racji nakłada ogromną odpowiedzialność na autorów przyszłych przepisów. Ewentualna uchwała rady miejskiej musi spełniać surowe wymogi formalne. Prawo nie znosi ogólników – dokument ten musi zawierać twarde, merytoryczne uzasadnienie oparte na statystykach policyjnych. Należy precyzyjnie wykazać, że nocna sprzedaż w tych kilkunastu punktach bezpośrednio i negatywnie wpływa na porządek publiczny. Brak takich analiz sprawi, że uchwała zostanie natychmiast uchylona przez wojewodę jako bubel prawny.

Reklama

Przed nami kluczowe rozstrzygnięcia. Wynikiem trwających konsultacji społecznych będzie ostateczny kształt projektu, który trafi na biurka samorządowców. Głosowanie rady miejskiej pokaże, która filozofia myślenia o Jaworznie wygra: czy ta skupiona na obronie status quo w handlu, czy ta patrząca w przyszłość, stawiająca na bezpieczeństwo, nowoczesne trendy zdrowotne i integrację z resztą regionu. Z uwagą będziemy patrzeć, kto podniesie rękę „za”.

Franciszek Matysik

Miejsce zdarzenia mapa Jaworzno
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/05/2026 12:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama