Kwartet Jazzowy eM Bandu zaprezentował się na FestiwaLovym ATElier. Ten kolejny już koncert cyklu letnich koncertów odbył się w niedzielę 16 sierpnia pod Płaszczką. Na scenie prof. Jerzy Główczewski - saksofon, Piotr Zarecki – perkusja, Bogusław Kaczmar – piano, Bartłomiej Lucjan - gitara basowa.
Ten skład gwarantował ciekawe muzyczne doznania. Był oczywista jazz, były improwizacje i kompozycje członków kwartetu. Jak mówił Grzegorz Wanatowicz, kolega artystów z eM Bandu, będzie to muzyka „w wykonaniu znakomitych muzyków, którzy współpracują na co dzień z różnymi wspaniałymi artystami”.
- Na pewno usłyszymy dużo fajnej muzyki, będzie zaskakująco, będzie przemiło – powiedział nam Marek Malisz. Nie musimy dodawać, że to okazało się być najzupełniejszą prawdą.
Publika nie zawiodła. Szczelnie wypełniła widownię. Jak nam powiedziano, „jest bardzo przyjemnie w niedzielę przyjść, coś zobaczyć i posłuchać”, wszyscy bardzo lubią takie wydarzenia.
Ponadto z przekonaniem stwierdzono, że eM Band to „czołówka jaworznickich zespołów”, wypada więc na ich koncertach się pojawiać. Pani Mariola z Chrzanowa uznała, że „wakacje, to jest to idealny moment na poznanie kultury Jaworzna”.
Muzycy mają swoją autorską receptę na sukces w jazzie. Zdaniem pana prof. Główczewskiego „marzenia w pewnym momencie trzeba przerodzić w czyn i mieć plan w głowie. Jazz to nie jest biznes, tu się nie produkuje dźwięku. Te dźwięki tworzy się na bieżąco podczas koncertów”. Należy grać dobrze i szczerze, a improwizacja bierze się z serca i z ...życia.
Prof. Główczewski muzykę sympatycznie przeplatał dykteryjkami, było m.in. o tym, jak to jeden z muzyków kwartetu pokonał pond 5400 km w całe dwa dni, dając dwa koncerty. Tacy to światowi i bywali muzycy z Kwartetu Jazzowego eM Bandu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze