Klub To i Owo zamknął świętowanie Dnia Kobiet koncertem piosenki włoskiej. Ten odbył się we czwartek 12 marca, co oznacza, że w całym mieście Klub pewnie świętował najdłużej Dzień Kobiet.
Na scenie w piosence włoskiej prezentował się zespół znany już m.in. z koncertu piosenki francuskiej. Koncert, jak zwykle brawurowo, poprowadziła Bernadeta Ćwierzyk. Na każdy koncert pani Bernadeta wyszukuje wyśmienite dowcipy i nie są to „odgrzewane kotlety”. Wydawać by się mogło, że Włosi śpiewają wyłącznie o pizzy i makronie. Nic bardziej mylnego, co objaśnia pani Bernadeta.

- Najczęściej jest o miłości – mówi pani Bernadeta. - Wszechobecna jest amore, amore romantico. Oczywiście jest też spaghetti aldente, jest tęsknota. La nostalgia la solitudine czyli samotność. I tak płaczą, płaczą, ale też się kochają. Więc amore, przede wszystkim amore.
Atmosfera koncertu, jak to mają w Klubie w zwyczaju, była miła, radosna, przyjemna, klubowicze ochoczo się do śpiewania dołączyli. Tak więc jest oczywiste, że klubowicze to idealny przykład na to, jak można być miłym człowiekiem. Wyjaśniamy przy okazji, czy to kwestia genów, czy może wychowania. Tacy są, bo tak mają.
- Właśnie się zastanawiałam, ale chyba tak mają, a przynajmniej w tym klubie tak mają – mówi pani Benia. - Wszyscy mnie witają i tak się już nawet zastanawiałam, czy rzeczywiście tak mnie lubią, ale chyba to jest prawda. Oni tak mają przynajmniej tutaj, w To i Owo. Oni się wszyscy bardzo kochają. Wytworzyli tu cudowną atmosferę. Wszyscy są mili, serdeczni. No po prostu la bella atmosfera.
Klubowiczka Lucyna Stalmarska do dysputy też się dołączyła. - Ja myślę, że to i to, bo i w genach trzeba coś mieć, żeby potem być miłym, ale to przyjście tutaj, dla nas wszystkich ten kontakt z tymi ludźmi po prostu daje nam taką radość, że uśmiech na twarzach naszych nigdy nie ginie – uzasadnia pani Lucyna.
Klubowiczka Anna Zakrzewska przekonywała, że to kwestia genów. - A jeżeli sytuacja wymaga miłego ustosunkowania się do danej sytuacji, są mili. Geny i sytuacja, która ich zmusza do stworzenia dobrej atmosfery – dodała pani Anna.
Wszystko wespół połączyła ze sobą pani Halina Tukaj i wyszło z tego, że do bycia miłym nie wystarczą same geny, ani też kindersztuba.
- Myślę, że jedno i drugie. Jedni mają w genach, inni się nauczyli, jeszcze inni się starają – skwitowała pani Halina.
Dodajmy, że ten uroczy koncert otworzyła piosenka, która stała się hymnem Klubu To i Owo, a w niej same o Klubie ochy i achy. Oczywista nic na wyrost, taki to Klub z la bella atmosfera.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze