Grupa średnia MDKowskiego Błysku, czyli dzieci z klas 4-8, zagrały musical pt. „Powrót do Kwiatolandii”. Premierę wystawiono 23 maja na scenie Młodzieżowego Domu Kultury. Scenariusz i reżyseria autorstwa Ewy Szpak, która tę grupę prowadzi.
Nad choreografią pracowała Monika Darkowska-Jamróz, przygotowanie wokalne – Anna Buczkowska, muzyka – Artur Majewski. Spektakl jest kontynuacją musicalu „Na ratunek Kwiatolandii”.
Aleksandra Kisała(rola lisa) opowiada fabułę: „Powrót do Kwiatolandii” to ciąg dalszy historii królowej i jej rodziny, opartej na przyjaźni, miłości, niesamowitej odwadze, jak i również walce dobra ze złem. Opowiada ona historię Nerisy, która próbuje przejąć władzę nad krainą, lecz zostaje pokonana przez królową. Na samym końcu się reflektuje i zostaje opiekunką pomiędzy światłem a mrokiem. Nerisa jest córką Pani Mrok i Pana Nocy, którzy zostali pokonani w pierwszej części tego spektaklu, czyli w musicalu „Na ratunek Kwiatolandii”.
Na scenie zaprezentowało się ok. 30 zdolnych adeptów sztuki aktorskiej. Jak miło patrzeć na dzieci, które w wolnych chwilach nie wgapiają się bezmyślnie w smartfony, chcą czegoś więcej, mają autentyczną pasję. Ta daje im radość i je rozwija. Dobry posag na dorosłość.
- To są dzieci, które pracują już ze mną, niektóre nawet i cztery lata – mówi Ewa Szpak. - W tym roku doszło kilkoro nowych dzieci. Dzięki warsztatom teatralnym, czyli aktorskim, wokalnym i tanecznym dzieci zrobiły progres. Niektóre już świetnie grają, śpiewają w harmonii na dwa głosy, bardzo się rozwijają. Jak już będą w szkole średniej, przejdą do starszej grupy. Wiedzą, że występowanie na scenie to nie jest tylko wypowiedzenie swojej kwestii. Ale to jest gra. Gramy całym ciałem. Mimika, gesty, pantomima, to wszystko jest ważne. Warsztaty aktorskie pozwalają dzieciom pracować nad stresem, nad tremą.

Zuzanna Jędrzejek odtwarza rolę Nerisy, córki Pana Nocy i Pani Mrok. - Jestem złą postacią, która próbuje zagarnąć dla siebie Kwiatolandię – mówi Zuzanna. - Udaję przyjaciółkę dobrej postaci i potem wychodzi na jaw kim jestem. Przemiana mojej postaci polega na tym, że osoby wyjaśniają mi i pomagają mi wprowadzić tak naprawdę równowagę w Kwiatolandii, którą chciałam zabrać dla siebie, żeby całkowicie nie była dostępna dla jej mieszkańców. A właśnie osoby stamtąd wyjaśniły mi, że to polega na tym, żebyśmy wszyscy żyli razem, obok siebie, jako wspólnota i żeby ten świat Kwiatolandii, ta cała kraina była pełna dobra, życzliwości i empatii. Moja moc pochodzi z tego drzewa, ja zabrałam mu tą moc i dlatego to drzewo umiera. To drzewo napełnia się radością i ja się zmieniam właśnie przez to, bo drzewo odzyskuje moc i wszystkie one się napełniają radością. W sumie wszyscy się pogodziliśmy na końcu i dlatego to drzewo ożyło. Można to przenieść na życie realne, bo nawet w najgorszej osobie na pewno jest jakaś część dobra.
Hanna Lewandowska gra postać królowej Kwiatolandii. - Mam trójkę dzieci – opisuje postać. - Jestem postacią dobrą, chociaż w pierwszej części były przeboje. W drugiej części Magiczna Kula pokazuje mi coś bardzo strasznego, będzie się działo coś złego. Potem się okazuje, że tą złą rzeczą jest Nerisa, córka mojej siostry – Pani Mrok. W mojej postaci urzekło mnie to, że troszczy się ona o dobro innych i że dla niej nawet nie tyle to, że ona ma władzę nad magią, jest dla niej najważniejsze tylko to, żeby wszyscy byli bezpieczni i szczęśliwi. Powinni być bardzo empatyczni, okazywać zrozumienie wobec innych oraz słuchać innych i kierować się nie tylko swoimi przekonaniami, ale z wszystkimi podejmować wspólnie decyzje.
Lilla Kowalska kreuje postać Lilli, córki królowej Kwiatolandii. - W tym spektaklu pomagam mamie oraz przyjaciołom i mieszkańcom Kwiatolandii – mówi Lilla. - Pomagam, żeby uratować Kwiatolandię. Głównym wątkiem w tej historii jest to, że usycha drzewo pierwszego kwiatu. Ja razem z przyjaciółmi idziemy drzewo uratować, razem z Nerisą. Nie wiemy jeszcze, że ona jest zła, ale kiedyś to wyjdzie na jaw. Ona zmieni swoje nastawienie, będzie pilnowała drogi między nocą a dniem. Moja postać nauczyła mnie tego, żeby pomagać innym, widzieć w każdym przyjaciela. Dzięki niej wróciłam do dziecięcej zabawy. No i mogę być sobą, jak jestem na scenie.
A no właśnie, być sobą mimo tego, że to scena. Z takiej zabawy w teatr wynika multum dobrych rzeczy. Można zaryzykować twierdzenie, że nic złego z tego nie ma, chyba, że mali aktorzy zaczynają „gwiazdorzyć”, zadzierać nosa i sami siebie uznają za talenty nad talentami.
Z przekonaniem twierdzę, że aktorzy MDKowskeigo Błysku takich aktorskich wad nie mają. Co dobrego daje więc im teatr?

Antonina Siostrzonek mówi, że w teatrze nauczyła się wielu nowych rzeczy. - Od zawsze uwielbiałam na scenie być – objaśnia. - Wiele, wiele razy byłam też w innych teatrach, ale tutaj bardzo mi się podoba. Od zawsze mnie to ciągnęło, już od dziecka. Jestem bardzo szczęśliwa. Jest w teatrze dużo morałów, dlatego też się można wielu rzeczy nauczyć.
Jan Nowotarski twierdzi, że teatr wpłynął na niego pozytywnie. - Jeśli chodzi o dykcję, wcześniej często się jąkałem – mówi otwarcie - Miałem trudności z dobieraniem słów, miałem problem z pewnością siebie. Teatr spowodował, że nie jąkam się już, potrzebowałem logopedy, już nie potrzebuję. Teatr lubię, bo zawsze mnie kręciły takie rzeczy, występy na scenie. Jak pierwszy raz odwiedziłem Teatr Rozrywki to bardzo mi się podobało. Uznałem, że chcę robić to samo, chcę być w przyszłości aktorem.
Kornelia Bartosik (w teatrze od czterech lat), opowiada, że na początku się wstydziła, a teraz czuje się sobą i już się nie wstydzi. - Nie boję się mówić, nie stresuję się już, jestem otwarta – wylicza. - Już wiem co robić, jak mam tremę. Mam dużo przyjaciół i uczę się różnych emocji.

Morał bajki bardzo przykładny: dobro, choćby początkowo przegrywało, w starciu ze złem zawsze dominuje. Wszystkim młodym aktorom gratulujemy udanego występu. Publika brawami nagrodziła tę teatralną zabawę i prawdziwe w nią zaangażowanie. Do zobaczenia na kolejnych równie ciekawych spektaklach. eb
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze