Polska marka „Izera” przechodzi do historii, ale projekt fabryki samochodów elektrycznych w Jaworznie nabiera realnych kształtów dzięki współpracy z nowym, tajwańskim partnerem. O przyszłości Jaworznickiego Obszaru Gospodarczego, fiasku konsolidacji lokalnych szpitali oraz wstrzymanej budowie Centrum Zarządzania Kryzysowego mówił 2 czerwca na antenie Radia Katowice prezydent Jaworzna, Paweł Silbert. Poranna „Rozmowa dnia”, którą poprowadził Łukasz Łaskawiec, rzuciła nowe światło na strategiczne dla miasta inwestycje. Kluczowym tematem okazały się gigantyczne środki z Krajowego Planu Odbudowy (4,5 mld zł), które mają sfinansować Polski Hub Elektromobilności.
Choć przez lata zapowiadano, że z taśm produkcyjnych w Jaworznie zjadą polskie Izery, dziś wiadomo już, że nazwa ta ostatecznie trafia do kosza. Miejsce dotychczasowych planów zajmuje jednak konkretny gracz – tajwański gigant branży elektronicznej, firma Foxconn. Prezydent Silbert, choć ostrożny w prognozach, dostrzega w tym ogromną szansę.
– Firma Foxconn [...] podpisała umowę z Electromobility Poland i jest duże prawdopodobieństwo tego, że w końcu projekt ruszy – przyznał na antenie prezydent Jaworzna.
Jak podkreślił, dla władz miasta rezygnacja z dotychczasowego szyldu nie ma większego znaczenia, o ile inwestycja przyniesie regionowi realne korzyści gospodarcze:
– Nazwa przedsięwzięcia jest mało istotna. Istotny jest cel do osiągnięcia i dobry efekt. [...] Chciałbym, żeby na terenie JOG-u, który jest dla nas ogromnym wysiłkiem organizacyjnym i finansowym – przedsięwzięciem, które będzie oddziaływać tak naprawdę na cały region, a daj Boże i na cały kraj – żeby tam się znalazło coś sensownego.
Na pytanie o gotowość samorządu do ewentualnego wkopania pierwszej łopaty już wiosną przyszłego roku, Paweł Silbert odpowiedział stanowczo:
– My jesteśmy gotowi, dlatego, że wydaliśmy pozwolenie pod budowę fabryki samochodów osobowych. Ono pewnie będzie modyfikowane z uwagi na to, że zmienia się ten główny gracz.
Obecnie wokół Jaworznickiego Obszaru Gospodarczego trwają gigantyczne prace infrastrukturalne o wartości ponad 350 milionów złotych. Obejmują one m.in. uzbrojenie terenu, budowę dróg i sieci wodno-kanalizacyjnych. Zdecydowana większość terenów inwestycyjnych jest już zajęta, a miasto prowadzi zaawansowane rozmowy (objęte klauzulą poufności) ze światowym koncernem w sprawie ostatniej dużej, 86-hektarowej działki.
Kolejnym poruszonym tematem była głośna kwestia niedoszłej konsolidacji szpitali miejskich w Jaworznie i Mysłowicach. Decyzję o wycofaniu się z tego projektu podjął niedawno prezydent Mysłowic. Paweł Silbert przyjął ten krok „spokojnie, choć bez entuzjazmu”.
Włodarz Jaworzna otwarcie tłumaczył finansowe i organizacyjne powody, dla których fuzja była, jego zdaniem, bardzo dobrym rozwiązaniem dla obu miast. Głównym problemem polskiego systemu opieki zdrowotnej, który uderza również w wielospecjalistyczny szpital w Jaworznie, jest kwestia finansowania nadwykonań przez NFZ.
– Uważam, że pomysł na to, żeby zrobić taką konsolidację dwóch jednostek, dawałby jednej i drugiej spore szanse. Jednej na przetrwanie, a drugiej na lepsze operowanie pieniędzmi – wyjaśniał prezydent. – Dzisiaj płatnik nie płaci, nie ma zamiaru i nie chce płacić za część procedur, co powoduje, że nadwykonania przynoszą stratę w zasadzie w każdym szpitalu. Gdybyśmy tej konsolidacji dokonali i gdyby ona była zrobiona sensownie, to mielibyśmy mniej nadwykonań, a więcej rzeczy zapisanych w kontrakcie. Po prostu ponosilibyśmy mniejsze straty na działalności.
Brak fuzji oznacza, że obie placówki będą musiały radzić sobie z tymi samymi systemowymi problemami osobno, co – jak zaznaczył prezydent – nie jest dobrą sytuacją ani dla Jaworzna, ani dla Mysłowic. Jaworznicki szpital, z racji wysokiego poziomu referencyjności i większej liczby oddziałów, nadal będzie jednak obsługiwał pacjentów z całego regionu.
Trzecią osią rozmowy było supernowoczesne Centrum Zarządzania Kryzysowego, które miało pełnić również funkcję obiektu ochronnego dla mieszkańców. Pomimo ambitnych planów inwestycja warta ponad 23 miliony złotych nie zostanie zrealizowana. Pytany o powody fiaska projektu, prezydent Silbert wskazał bezpośrednio na opieszałość decyzyjną administracji rządowej.
– Inercja. Inercja po stronie ministerstwa, gdzie czas na podjęcie decyzji uniemożliwił realizację inwestycji. Nie da się tak dużej inwestycji, za ponad 23 mln zł, zrealizować w jednym roku – tłumaczył z goryczą.
Prezydent szczegółowo opisał mechanizm urzędniczej pułapki, w jakiej znalazło się miasto. Czas potrzebny na przygotowanie projektu, przeprowadzenie przetargów i uwzględnienie ewentualnych odwołań skracał realny okres budowy do dwóch lub trzech miesięcy. Bez gwarancji wieloletniego finansowania miasto musiałoby wziąć na siebie gigantyczne ryzyko.
– W sytuacji, w której pan wojewoda – z całym szacunkiem dla niego i jego naprawdę dobrą wolą – nie może zagwarantować nam, że przedłuży te pieniądze w następnym roku, ryzyko niezrobienia tego w terminie sprawiło, że musiałbym dołożyć kilkanaście milionów złotych z budżetu, na co mnie po prostu nie stać – podsumował Silbert.
Na koniec rozmowy prezydent Jaworzna brutalnie szczerze ocenił ogólnopolski stan przygotowań do ewentualnych zagrożeń. Zwrócił uwagę, że wieloletnie zapóźnienia w budowaniu struktur obrony cywilnej są gigantyczne.
– Lata zapóźnień, braku środków na takie cele na poziomie państwa, a co za tym idzie również na poziomie samorządów, nie pozwalają na to, żeby dzisiaj można było mówić, że jesteśmy w pełni bezpieczni. Staramy się i robimy, co możemy. – zakończył prezydent.
(wypowiedzi spisane z wywiadu wideo, bez autoryzacji)
Całość rozmowy :
https://www.youtube.com/watch?v=0kBymUPMPkc
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze