Niby wiemy, że szeroko pojęte dobra tego świata stanowią marność. Usta mamy pełne nawoływania do bycia ubogim w duchu, do bycia skromnym, do nieuganiania się za przemijającymi wartościami. Ostro krytykujemy przejawy bogactwa, szczególnie rażące u tych, którzy misję swojego życia łączą z głoszeniem Ewangelii ubogim. Tymczasem tak bywa najczęściej, że najgłośniej krzyczący, najostrzej krytykujący, chciwością przewyższają wszystkich. Dzisiaj do nas wszystkich Jezus kieruje jasną przestrogę: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia. Zwrócenie uwagi na niebezpieczeństwo wszelkiej chciwości i pokładaniu nadziei w tym, co doczesne, Jezus zilustrował przypowieścią, której niezliczone warianty mamy w otaczającej nas rzeczywistości.
Dlaczego więc, pomimo przestróg Jezusa, Jego przykładu i naszej wiedzy i naszej retoryki, tak trudno nam samym stać się ubogimi w duchu (por Mt 5,3)? Wydaje się, że przyczyną tego jest fakt, iż chciwość jest głęboko zakorzeniona w naszych umysłach i naszych sercach. Ten szatański posiew niszczy nasze relacje, a w konsekwencji staje się przyczyną naszej zguby.
Co więc my, zabiegani za szeroko pojętymi dobrami tego świata i w nich pokładający złudną nadzieję, możemy uczynić, aby na końcu końców nie stanąć przed Chrystusem Sędzią z pustymi rękami, zatkaną gębą i głupią miną? O ważkości problemu świadczą mnożące się oferty różnych terapii mających na celu oczyszczanie myśli, uwalnianie od traum, wprowadzanie w medytację itp. Wiele z nich szerokim łukiem omija Chrystusa, natomiast celnie trafia do portfela. Wydaje się, że w tym współczesnym zawirowaniu, warto sięgnąć do skarbca Kościoła i ruszyć na przetarte i sprawdzone szlaki.
Przed paroma dniami z pewnym młodym filozofem, Pawłem, poddaliśmy wstępnej analizie regułę św. Romualda w jej pierwotnej wersji. Postawiliśmy sobie pytanie, czego możemy nauczyć się dzisiaj od założyciela kamedułów, jednej z najbardziej surowych form życia zakonnego? Wielu nie ma świadomości, że na drogę radykalnego ubóstwa wchodzili ludzie szukający prawdziwej wolności, a którzy dysponowali gigantycznymi majątkami i ogromną władzą. Św. Romuald (ok. 951 – 1027) był patrycjuszem z Rawenny, a jego towarzysz, jeszcze bardziej radykalny, św. Piotr Orseolo (928 – 987) był dożą Wenecji. Obydwaj dotarli na pogranicze Francji i Hiszpanii do opactwa benedyktynów Saint-Michel de Cuxa , gdzie doża do śmierci żył w rekluzji, czyli dobrowolnym, całkowitym odosobnieniu, natomiast Romuald w Camaldoli, wraz z uczniami dał początek kamedułom. Powstała reguła, była wynikiem życiowej konfrontacji Romualda zarówno z regułą benedyktyńską, jak i pismami egipskich ojców pustyni. Dzisiaj ukazuje nam, przez swą niezwykłą jasność, drogę, którą warto, na miarę naszych możliwości podążać.
I tak według św. Romualda:
- C ela dla mnicha to raj , który umożliwia usunięcie z pamięci całego świata . Poprzez fakt, że w raju kluczową osobą jest Bóg, takie oczyszczenie jest skuteczne, tym bardziej, że droga do celi mnicha wiedzie przez Sakrament Pokuty . Wtedy dopiero można rozpocząć kontrolę myśli, tak, jak to czyni dobry rybak, zwracając uwagę na ryby.
- Jedyna droga jest w psalmach . Romuald zachęca do nieustannego ich powtarzania i pogłębienia rozumienia ich treści. Pamiętamy, że psalmy to w dziejach światowej literatury najbardziej wypróbowana szkoła myślenia pozytywnego, a ich zwornikiem i dopełnieniem jest Jezus Chrystus.
- Przede wszystkim staw się w obecności Bożej z bojaźnią i drżeniem, jak ktoś, kto stoi przed obliczem władcy. Dzisiaj, aż strach mówić o takiej postawie wobec Boga, dlatego, aż strach żyć.
- I wreszcie poczucie zadowolenia z zależności od łaski Boga: siedź jak pisklę, któremu jeśli matka nie da, bezradne jest i nie ma nic do jedzenia. W ten punkt znakomicie wpisuje się Eucharystia , która stanowi centrum życia prawdziwie wolnego człowieka – mnicha. Niby to jest takie oczywiste, ale tak trudno nam uznać, że bez Boga nic nie możemy uczynić.
Wydaje się, że tylko takie radykalne oczyszczanie umysłu i serca od chciwości, czyni nas wolnymi, a przez to bardziej kreatywnymi współpracownikami Stwórcy i Odkupiciela.
Z młodym filozofem Pawłem postanowiliśmy temat pogłębiać, mając świadomość, że otaczający nas świat nie będzie nam pomagał, choć może Duch Święty jeszcze jakieś serce odważne i umysł otwarty do nas zechce przyłączyć.
Ks. Lucjan Bielas
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze