Z pozoru bezpieczny dom, zamknięte drzwi pokoju i ekran telefonu. To tam coraz częściej zaczynają się problemy dzieci i młodzieży – od cyberprzemocy, przez niebezpieczne „challenge”, po kontakt z używkami. Jaworzniccy policjanci mówią wprost: internet nie jest anonimowy, a nieletni nie są bezkarni. Pada też odpowiedź na pytanie, dlaczego warto kontrolować domową apteczkę.
Dzieci i młodzież w sieci nie zawsze są bezpieczne – ostrzegają funkcjonariusze jaworznickiej policji. Podkomisarz Anna Tyma i aspirant Marek Pagieła, pracujący w zespole ds. profilaktyki społecznej, nieletnich i patologii, w rozmowie z nami podkreślają, że zagrożeń jest wiele: od hejtu i niebezpiecznych wyzwań w internecie, po używki, które coraz częściej trafiają do rąk nieletnich.
Nie tylko rodzice, ale i dzieci korzystają z treści zamieszczanych w Internecie, a można tam znaleźć wszystko. To oni często wiedzą szybciej i więcej o niedozwolonych środkach, niż rodzice, opiekunowie czy też inni członkowie rodziny. Strony z treściami, które są dla osób powyżej 18 lat, nie są jednak dostatecznie chronione zabezpieczeniami i dzieci, niestety, też tam wchodzą.
Zagrożenia, o których mówią policjanci, nie dotyczą odległego świata ani trudnej młodzieży. Coraz częściej zaczynają się w zwykłym domu, w dziecięcym pokoju, przy zamkniętych drzwiach i świecącym ekranie telefonu lub komputera. To tam młodzi ludzie szukają akceptacji, emocji, ucieczki od problemów i odpowiedzi na pytania, których nie zawsze mają komu zadać. Internet i łatwy dostęp do używek sprawiają, że granica między ciekawością a realnym zagrożeniem bywa bardzo cienka.
– Dzieci często uciekają w wirtualny świat, gdy mają problemy w relacjach rówieśniczych – mówi podkomisarz Tyma. – Myślą, że są anonimowe i często zamieszczają w internecie nieodpowiednie treści. Rodzice dopiero później dowiadują się, że ich dziecko odwiedza niebezpieczne strony lub nawiązuje kontakty z obcymi i robią te przysłowiowe wielki oczy, że jednak to ich dziecko ma problem. Musimy pamiętać, że dzieci korzystające z internetu nigdy nie wiedzą, kto jest po drugiej stronie. Zawsze ktoś się może podszywać za ich rówieśnika i, tak samo dorośli, nigdy nie będą wiedzieć, kto z nimi rozmawia – dodaje.
Funkcjonariusze apelują, by dzieci nie podawały swoich danych wrażliwych ani nie wysyłały zdjęć obcym osobom, a rodzice powinni rozmawiać z dziećmi i obserwować, jak spędzają czas w sieci.
– Wielu młodych ludzi uważa, że w internecie są anonimowi. To błędne przekonanie. Każda wiadomość pozostawia ślad w internecie, a policja ma odpowiednie narzędzia, które pozwalają uzyskać informacje o tych osobach, o potencjalnych sprawcach przestępstw internetowych. Coraz więcej spraw związanych z cyberprzemocą kończy się konsekwencjami prawnymi wobec osób nieletnich – wyjaśnia aspirant Marek Pagieła.
W ramach swojej działalności odwiedzają uczniów w szkołach. Uświadamiają dzieci i młodzież o tym, jakie mogą ponieść konsekwencje. Wiek, gdzie już nieletni odpowiadają za swoje czyny zaczyna się od 10. roku życia.
– Od 10. roku życia mówimy o demoralizacji. Od 13. roku życia do 17. wchodzą również czyny karalne. Informujemy młodzież czym jest patologia, czym jest demoralizacja, czym są czyny karalne. Po to są te działania profilaktyczne i spotkania, żeby młodzieży uzmysłowić, jakie mogą ponieść konsekwencje swoich czynów. I to nie jest tak, że są bezkarni – wyjaśnia podkomisarz Anna Tyma.
– Bardzo często podczas prelekcji uświadamiamy młode osoby, że za takie czyny mogą być konsekwencje przed sądem rodzinnym. Sąd może dać upomnienie, nakazać nadzór kuratora sądowego, a w dalszych etapach umieścić nieletniego w młodzieżowym ośrodku wychowawczym. W skrajnych przypadkach, przy poważniejszych przestępstwach, może umieścić niepełnoletniego w zakładzie poprawczym. Ustawa mówi, że taka osoba może być umieszczona w zakładzie poprawczym do 21. roku życia, a w skrajnych wypadkach sąd rodzinny może wydłużyć ten okres do 24. roku życia – dodaje aspirant Pagieła.
Zwracają uwagę też na to, że szkoła również ma uprawnienia, aby egzekwować prawo. – Pamiętajmy: zawsze dobro małoletniego jest na pierwszym miejscu. Skierowanie wniosku do sądu to ostateczność – wcześniej trzeba wykonać szereg czynności profilaktycznych i prewencyjnych. Czy to my, funkcjonariusze policji, czy nauczyciele w placówkach oświatowych; na nich też spada obowiązek egzekwowania prawa wobec nieletnich – dodają.
Internetowe wyzwania polegają na wykonywaniu różnych zadań i publikowaniu tych nagrań. Bardzo często mają na celu zdobycie akceptacji i popularności wśród rówieśników.
– Niestety, wiążą się czasem z poważnym ryzykiem utraty zdrowia fizycznego i psychicznego, albo prowadzą do problemów i konsekwencji prawnych – wyjaśnia aspirant Pagieła. Na początku zadania są błahe i proste, mogą być bezpieczne, ale z biegiem czasu stają się coraz bardziej ekstremalne i wiele z nich kończy się to próbą samobójczą.
– Na szczęście na terenie Jaworzna nie mieliśmy odnotowanych takich zdarzeń, ale słyszymy, że w Polsce jest to już popularne zjawisko. Czasami rodzic myśli, że dziecko jest w domu i gra na komputerze, a ono wykonuje zadania niebezpieczne. Apelujemy o zdrowy rozsądek. Bywały też challenge typu ucieczki z domu: wyłączamy telefony, nie ma kontaktu 24 godziny, „sprawdzimy, kto się zainteresuje” – wyjaśnia podkomisarz.
– Im więcej środków i służb jest zaangażowanych w poszukiwania, tym ta osoba zdobywała więcej punktów. To tragedia rodzinna, ale wiąże się też z konsekwencjami prawnymi – dodaje aspirant.
Wyjaśnia, że również wtedy, gdy dzieci grają w gry, a przecież wiele jest takich, gdzie łączą się z innymi osobami, nie tylko z Polski, ale ze świata, są narażone na treści, jakie przekazują inni użytkownicy.
– Nie wiemy, kto tak naprawdę siedzi po drugiej stronie. Pod daną nazwą gracza przecież może się podszyć każdy. Dziecko siedzi w pokoju, gra, a my nie wiemy, jeśli z nim nie rozmawiamy, co tam się dzieje – dodaje.
Wiele młodych osób wchodzi w wirtualny świat gier, gdy jeszcze nie są na to gotowe. Szybka akcja, sceny walk oddziałują na nich bardzo mocno. Wychodzą z pokoju przebodźcowani obrazami. To również wpływa niekorzystnie na zdrowie psychiczne. Czasami mogą mieszać świat wirtualny z realnym. Stają się agresywni.
– W świecie realnym mamy tylko jedno życie, a nie tak jak w grze, że za każdym razem, można zacząć od nowa, zdrowym i pełnym sił – mówię. – Niestety, nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, a życie mamy tylko jedno i należy o nie dbać – odpowiadają oboje.
Funkcjonariusze podkreślają, że skala stosowania używek, środków odurzających wśród młodzieży rośnie. Na czasie są e-papierosy, bo młodzież wychodzi z założenia, że jak coś ładnie pachnie, to nie szkodzi jak zwykły papieros. To jednak mylne stwierdzenie. Poza tym, takie wyroby są zabronione dla osób poniżej 18-roku życia. – Ostatnio na czasie są też woreczki nikotynowe czy snusy. Te drugie są zabronione w Polsce i w Unii Europejskiej, ponieważ zawartość nikotyny jest na bardzo wysokim poziomie – około 50 mg w saszetce. Znajduje się tam również zmielony tytoń. Woreczki nikotynowe są dozwolone dla osób dorosłych. Jest tam mniejsza ilość nikotyny i nie ma zmielonego tytoniu – wyjaśnia podkomisarz Anna Tyma.
Młodzi ludzie często sięgają po woreczki nikotynowe z powodu atrakcyjnego marketingu i łatwości ukrycia ich używania. Kolorowe, nowoczesne opakowania oraz szeroka gama smaków sprawiają, że produkty te przypominają bardziej słodycze niż środki uzależniające.
– To mylne myślenie, że jak coś ładnie wygląda i ładnie pachnie, to jest dozwolone dla dzieci. Często rodzice mogą nawet nie wiedzieć, że ich dzieci posiadają takie snusy czy woreczki, bo są w kolorowych, metalowych opakowaniach i wyglądem przypominają opakowania po cukierkach. Woreczek nikotynowy jest malutki, wsadza się go pod wargę na śluzówkę i wtedy wchłanianie jest szybkie. Młody organizm, który weźmie pierwszy raz taki woreczek, może przeżyć szok: podwyższone tętno, omdlenia. Naprawdę można sobie zepsuć zdrowie jednym woreczkiem – dodaje podkomisarz.
Dzieci często nie mówią, skąd mają zabronione substancje, gdzie je kupiły. Jednak, gdy policja otrzyma informację o tym, że w danym sklepie sprzedawane są takie produkty osobom poniżej 18 roku życia, to sprawdzają to i weryfikują.
– Często jakaś rzecz, która wygląda jak bateria lub długopis, wcale nią nie jest. To samo z opakowaniami, które wyglądają jak metalowe pudełeczka z cukierkami, a kryją się w nich substancje niedozwolone – uczula podkomisarz Anna Tyma. – Podkreślę, że na rynku jest wiele przedmiotów przypominających zwykłe rzeczy: coś jak długopis, a to na przykład młynek. Albo bateria, która wygląda jak bateria, a jest e-papierosem. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że tak prozaiczne przedmioty mogą służyć do czegoś innego – dodaje.
– Możemy zwrócić uwagę na słodycze czy gumy do żucia, bo woreczki nikotynowe, czy też snus, wyglądają bardzo podobnie i kojarzą się z czymś dobrym. Rodzice powinni zwracać uwagę, co dziecko ma w kieszeni, w plecaku, czy nie ma dziwnych rzeczy – uzupełnia aspirant i zwraca uwagę na kontrolę, ale w granicach rozsądku.
Są też substancje narkotyczne, które przypominają kolorowe cukiereczki, małe kwadraciki z nadrukami, nasączone substancją zabronioną. – Można to pomylić z jakimś obrazeczkiem. Nie mówię, żeby sprawdzać dziecku wszystko, ale trzeba mieć świadomość, że to, co ładne i kolorowe, nie oznacza, że jest bezpieczne. Osoby wprowadzające substancje niedozwolone mają wiele pomysłów, jak przechytrzyć organy ścigania i dotrzeć do grupy docelowej, czyli młodzieży, bo najłatwiej nią manipulować, a nie ma jeszcze świadomości zagrożeń fizycznych i psychicznych – mówi podkomisarz Anna Tyma.
Dziecko może być nadpobudliwe albo przeciwnie: bardzo osłabione, nie ma na nic siły, nie chce się uczyć, nie chce chodzić do szkoły. To są sygnały dla rodziców, że coś jest nie tak.
– Ważna jest rozmowa i obserwacja. Nie kontrola na siłę, ale obserwowanie, jak dziecko się zachowuje, czy się uczy, jak spędza czas po szkole: czy tylko siedzi przed komputerem, czy ma też aktywność fizyczną – wyjaśnia aspirant Pagieła.
– Zapytajmy, jak im minął dzień. Czego nowego dowiedzieli się w szkole. Co słychać u ich kolegów i koleżanek. Jak wyglądają relacje z rówieśnikami. W prostej rozmowie możemy zauważyć zachowanie dziecka: czy się zmieniło, czy jest jak zawsze, czy wszystko w porządku, czy dobrze się wysławia, czy nie jest osłabione, czy nie ma objawów spożycia alkoholu albo nikotyny. Negatywne zachowania mogą budzić obawy – konsekwencją jest dalsza obserwacja i rozmowa – wymienia podkomisarz Anna Tyma.
– Warto też sprawdzić domową apteczkę, czy nie znikają leki – dodaje. Okazuje się, że często dzieci podkradają leki lub inne substancje, bo przeczytały informacje na ich temat w internecie i próbują eksperymentować. Rodzice i opiekunowie powinni też zwrócić uwagę na puste opakowania w koszu na śmieci, a nawet tak prozaiczną czynność, jak nagła chęć wyniesienia worka ze śmieciami, gdy dziecko wcześniej tego nie robiło. To też może być sygnałem, że próbuje coś ukryć przed rodzicami.
Należy pamiętać też o relacji rodzic– nauczyciel, bo czasem nauczyciel więcej zobaczy niż rodzic w domu.
– Dziecko w szkole może zachowywać się inaczej niż w domu. Nauczyciele powinni zwracać uwagę i informować rodziców. Trzeba wysłuchać nauczyciela, sugestii i uwag, że coś może się dziać z uczniem. Często rodzice nie przyjmują do wiadomości, że ich syn czy córka mogą robić coś złego – wspomina podkomisarz.
– Chcemy też zaapelować do rodziców, że jeżeli zaobserwują takie przypadki, żeby skupili się na rozmowach z dziećmi. Jeśli pojawia się coś niepokojącego, żeby zgłaszali to szkole, ewentualnie policji – jeśli będą zachowania, w których policja może pomóc – dodaje aspirant.
Spotkania profilaktyczne w szkołach mają uświadomić młodym ludziom konsekwencje prawne, psychiczne i zdrowotne ich zachowań. Dziecko, które sięga po coś zakazanego lub angażuje się w ryzykowne zachowania w sieci, bardzo często nie robi tego z buntu, ale z niewiedzy, presji rówieśniczej albo potrzeby bycia zauważonym. Dlatego tak istotne jest, by rodzice, nauczyciele i opiekunowie byli uważni, reagowali na zmiany w zachowaniu i nie bagatelizowali sygnałów ostrzegawczych. Chociaż internet, gry czy kolorowe opakowania mogą wyglądać niewinnie, stawką zawsze jest to samo. Zdrowie, bezpieczeństwo i przyszłość dzieci. Tej nie da się cofnąć ani „zacząć od nowa”, jak w grze.
Wasze głosy mają znaczenie. Piszcie o tematach, które Was poruszają i o ludziach, których warto zapytać o więcej. Razem tworzymy przestrzeń dla ważnych rozmów.
Od autorki: Polecam rodzicom i nauczycielom książkę „Noski. Tak ćpają polskie dzieci”.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze